• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Żółta fala

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 11/2014

    dodane 13.03.2014 00:00

    Stypendyści Jana Pawła II. Zeszłoroczny Dzień Papieski zaczynali z zerowym budżetem. „Małe” wstawiennictwo błogosławionego... i efekt? Podczas ulicznych kwest zebrali najwięcej pieniędzy w całej Polsce.

    Papież nie zostawił ich też w dniu swoich 93. urodzin. Studenci w Katowicach-Muchowcu zorganizowali wtedy terenową grę miejską dla ok. 270 dzieci ze szkół podstawowych oraz gimnazjalistów, dotyczącą Jana Pawła II. Miało padać, wiać, grzmieć... – Przygotowujemy się rano, niebo zachmurzone, godz. 9 – zza chmur wychodzi słońce, cały dzień piękna pogoda, tak że niektórzy nawet się opalili – wspomina Magda Honysz z Orzesza, studentka III roku gospodarki i zarządzania publicznego na Uniwersytecie Ekonomicznym.

    Wcześniej o pogodę prosili swojego patrona. – Poleciałem pod pomnik papieża koło archikatedry (zresztą codziennie tam przechodzę i zawsze z Janem Paweł II sobie gadam) i tam się modliłem. Skończyliśmy grę i dosłownie w tym momencie zaczęło padać – śmieje się ks. Robert Kaczmarek, koordynator Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” w archidiecezji katowickiej.

    Żywe pomniki

    Z brązu, marmuru, drewna, betonu, plastiku, bardziej lub mniej udane – w samej Polsce jest ich ponad 600. Może pora przestawić się na te bardziej żywe pomniki papieża? Jak stać się takim pomnikiem, uczą się młodzi stypendyści. Adrian Pontus z Rudy Śląskiej, student muzykoterapii III roku na Akademii Muzycznej oraz automatyki i robotyki na Politechnice Śląskiej, podkreśla, że fundacja, poprzez zgłębianie nauczania papieża, kształtuje świadome przeżywanie wiary. – Stypendyści to osoby, które pytają, dociekają, dlatego nie dają sobie wmówić wszystkiego jakimś pierwszym lepszym argumentem. W świecie, w którym zarzucani jesteśmy różnymi informacjami, świadome podchodzenie do życia jest dla mnie bardzo cenną zdolnością – wyjaśnia. – Jako przyszły lekarz nie wyobrażam sobie sytuacji, jakie teraz dzieją się np. w Belgii czy w Holandii, gdzie wprowadza się eutanazję niezależnie od wieku. To gryzie się z tym, czego uczył nas ojciec święty – mówi Marcin Gawlita z Oleśna, student IV roku medycyny na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” to uczniowie oraz studenci wyróżniający się wysoką średnią ocen (gimnazjaliści – co najmniej 4,8, licealiści – 4,5, studenci – 4,0), pochodzący z rodzin niezamożnych oraz będący mieszkańcami niewielkich miejscowości. Przysługują im dwa rodzaje stypendiów – socjalne i naukowe. Uczniowie muszą rozliczyć się z wydawanych przez siebie pieniędzy. Ważnym warunkiem otrzymania finansowego wsparcia jest również wolontariat. – Fundacja nie tylko wspiera młodych, ale także, a może przede wszystkim, wychowuje – podkreśla ks. Robert. Pieniądze na pokrycie stypendiów zbierane są podczas dni papieskich czy Orszaku Trzech Króli. Na fundację przeznaczyć można także 1 proc. podatku.

    W sieci

    Centralnym punktem w rocznej formacji są wakacyjne obozy. Pierwszą, najliczniejszą grupę stanowią gimnazjaliści i licealiści. Ok. 1300 osób spotyka się w jednym mieście w Polsce i robi pozytywny raban. – Miejscowi, dzięki naszym fundacyjnym koszulkom, nazywają nas wtedy „żółtą falą” – mówi Adrian, wyjaśniając, że wyjazd to podwójne rekolekcje – dla stypendystów i mieszkańców. Młodzi zatrzymują się w ośrodkach akademickich, poznają realia wielkiego miasta, mają spotkania z przedstawicielami lokalnych władz, wspólnie gromadzą się wokół nauczania Jana Pawła II i przeżywają swój obozowy Dzień Papieski, który ma im pomóc w organizacji tego święta w parafiach. Na kolejne obozy wyjeżdżają po maturze, przed rozpoczęciem studiów. Prawie 400 osób w czasie tygodniowego wyjazdu poznaje realia studenckiego życia. W tym czasie „pierwszaki” zapraszane są do zaangażowania się w akademickiej wspólnocie fundacji. – Na rekolekcjach dostaliśmy informator dotyczący miasta, życia studenckiego, słowniczek z wyjaśnieniem m.in., kim jest rektor, przepisy kulinarne na proste dania studenckie – wspomina Salomea Haratyk z Koniakowa, studentka II roku filologii hiszpańskiej na Uniwersytecie Śląskim. Kolejne spotkanie ze „świeżakami” odbywa się na początku października. Starsi koledzy oprowadzają wtedy studentów I roku po mieście, pokazują, dokąd warto pójść, co zobaczyć, gdzie tanio zjeść. Często stypendyści pomagają sobie także na uczelni, razem mieszkają i spędzają wolny czas. – To jest jedna wielka sieć – uśmiecha się ks. Robert.

    Im więcej, tym lepiej

    Wspólnota katowicka składa się z 47 studentów z województwa śląskiego. Z naszej archidiecezji pochodzi 10 z nich. – Spotykamy się przynajmniej raz w miesiącu na Mszy św. z konferencją. Później mamy integrację, czasem przychodzą do nas specjalnie zaproszeni goście – wymienia Wojtek Trzcionka z Siewierza, student II roku energetyki na Politechnice Śląskiej. Młodzi, mimo że sami mają bardzo dużo zajęć, znajdują też czas na wolontariat. – W tym roku już po raz 3. wzięliśmy udział w Szlachetnej Paczce. Zebraliśmy pieniądze, pomogliśmy jednej z rodzin. To też nas w pewien sposób łączy – wyjaśnia Gabrysia Graczykowska z miejscowości Leśniaki, studentka III roku zarządzania finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym. Stypendyści pomagają także dzieciom w Borowej Wsi, w Szopienicach, m.in. udzielając im bezpłatnych korepetycji. – Im więcej mamy zajęć, tym lepiej umiemy się organizować – przyznaje Magda. – W ten sposób są lustrzanym odbiciem Jana Pawła II, który wszędzie był i na wszystko miał czas – chwali się dumny ks. Robert.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół