• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zbierzemy te pół miliona

    dodane 09.05.2013 00:00

    Już w 64 punktach województwa można się podpisać pod wnioskiem o referendum w sprawie sześciolatków w szkołach.

    Rodzice na Śląsku się obudzili. Zbierają podpisy w sklepach i kioskach, zakładach fryzjerskich i księgarniach, studiach fotograficznych, kawiarniach, a nawet w „Jaskini Solnej” w Rudzie. Ministerstwo Edukacji wydaje miliony z naszych podatków na reklamy w telewizji przekonujące, jakim dobrodziejstwem jest dla maluchów rozpoczęcie nauki w szkole o rok wcześniej. Tymczasem rodzice działają zupełnie bez pieniędzy. Skrzyknęli się przez internet. Za darmo nagrali własny spot i zawiesili go w sieci. Wśród wypowiadających się na nim rodziców są aktorzy Marcin Dorociński, Joanna Brodzik, Katarzyna Cichopek oraz Dariusz Basiński i Jacek Borusiński z Mumio.

    – Mamy czas do 1 czerwca, a już teraz zebraliśmy 260 tysięcy podpisów. My te 500 tysięcy zbierzemy – mówi Elżbieta Ilnicka, koordynatorka akcji w Katowicach i mama trzech synów. – Zbieram podpisy dla najmłodszego, urodzonego we wrześniu 2008 r. Mimo że mogłabym odpuścić po niedawnej wypowiedzi premiera. Donald Tusk powiedział 26 kwietnia, że z rocznika 2008 obowiązkowo pójdą do szkół tylko te 6-latki, które urodziły się między styczniem a lipcem. – Rządzący widać uznali: „Damy rodzicom pół palca, podzielimy ich i będziemy mieć ich z głowy”. Ale w ten sposób też przyznali, że nie wszystko z reformą jest w porządku. A my nie damy się podzielić. Ja od czasu tej wypowiedzi pracuję jeszcze dynamiczniej, bo inne dzieci też zasługują na normalne dzieciństwo – dodaje. Karina Cholewa, mama 4-letniej Mai i 4-miesięcznej Niny, zbiera podpisy w sprawie referendum na swoich stoiskach „Graki” z grami planszowymi w Silesia City Center w Katowicach i Europa Centralna w Gliwicach. Uważa, że szkoły są nieprzygotowane do przyjęcia sześciolatków. – Widziałam zespoły szkół, w których gimnazja i podstawówki łączą się przez wspólne stołówki i ubikacje. I w to wchodzą sześciolatki. Dzieci, których rozwój emocjonalny jeszcze nie jest całkiem gotowy do nauki w szkole – mówi. Elżbieta Ilnicka, której starsze dzieci już chodzą do szkoły, ma podobne obserwacje. – Sześciolatek w szkole wiedzę sobie przyswoi. Jednak na potrzeby reformy nie da się przyspieszyć jego rozwoju emocjonalnego, jego dojrzałości – podkreśla. Zwraca uwagę, że nawet w jednym roczniku dzieci urodzone w styczniu są znacznie dojrzalsze od tych z grudnia. A kiedy we wspólnych ławkach zasiądą maluchy z dwóch roczników, będą to spotkania dzieci z dwóch różnych światów. Akcja zbierania podpisów rozwija się, bo wielu ludzi zobaczyło, że dotychczasowe upychanie sześciolatków w szkołach przynosi złe skutki. Mówi o tym wstrząsający raport Stowarzyszenia „Rzecznik Praw Rodziców”. Zresztą Ministerstwo Edukacji od początku nie mówiło całej prawdy, twierdząc, że skoro kraje „Zachodu” wprowadziły sześciolatki do szkół, to widać jest to nowoczesne... Tymczasem wielu ekspertów podkreśla, że w Europie system edukacji na najwyższym poziomie działa w Finlandii, gdzie do szkół idą dopiero siedmiolatki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół