• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Nie dziecko, a przyjaciel

    dodane 09.05.2013 00:00

    Bierzmowanie w archidiecezji. O dojrzałości w wierze i działaniu Ducha Świętego w codzienności rozmawiamy z ks. Marcinem Wierzbickim, duszpasterzem młodzieży.

    Marta Sudnik-Paluch: Mówi się, że bierzmowanie to sakrament dojrzałości chrześcijańskiej. Piękne słowa, a jaka jest rzeczywistość?

    Ks. Marcin Wierzbicki: – Można powiedzieć, że bierzmowanie jest sakramentem dojrzałości, ale bardziej od strony łaski Boga, a nie samego człowieka. To umocnienie w człowieku łaski Pana Boga. Wchodzimy w głębszą z Nim relację. Otrzymujemy wzrost w łasce uświęcającej, zakorzenienie w synostwie Bożym, jeszcze ściślejsze zjednoczenie z Bogiem, z Kościołem, pomnożenie tych wszystkich darów, które otrzymaliśmy w sakramencie chrztu świętego. W tym sensie na pewno można mówić o dojrzałości.

    A co z tymi, którzy przyjmują ten sakrament?

    Tu już trzeba się zastanowić. Kiedy popatrzymy na nasze własne bierzmowanie, przyjmowane ileś lat temu, szczerze przyznamy, że dzisiaj przeżylibyśmy je w sposób dojrzalszy. Ale pewnie za kolejne 10 lat bylibyśmy jeszcze bardziej świadomi. Wiadomo, że ten sakrament w większości przypadków udzielany jest młodzieży. Wszyscy pamiętamy, że to trudny wiek, często pełen buntu i z tą dojrzałością bywa różnie. Dlatego myślę, że należy akcentować nie naszą, ludzką dojrzałość, ale łaskę Pana Boga.

    Czyli bierzmowanie może stać się pretekstem do nowego, świadomego otwarcia się na wiarę i pierwszym krokiem w dojrzałość?

    Problem bierzmowania i – chyba można szerzej powiedzieć – wiary młodych ludzi to problem z doświadczeniem relacji, spotkania z Jezusem Chrystusem. Dopóki ten moment spotkania się nie wydarzy, będziemy kombinować, udawać, spełniać warunki, ale nie podprowadzi nas to do Boga. Musi się to dokonać w tym czasie przygotowania. Może warto pomyśleć, czy to przygotowanie nie powinno iść w stronę wspólnej modlitwy, adoracji. Przekazujemy młodzieży dużo informacji, są spotkania, dzielenie się wiarą z animatorami, osobami często tylko kilka lat starszymi od kandydatów do bierzmowania, ale najistotniejsze jest, żeby ta treść miała od razu przełożenie na modlitwę, żeby to nie była tylko nauka i na tym koniec.

    Zgodnie z przysłowiem o kropli, działania katechetów drążą skałę, jaką jest młodzież?

    Tak naprawdę ile w tym nas, a ile działania Ducha Świętego? Może tu trzeba też bardziej zastanawiać się, co nam mówi Ewangelia. Jezus powiedział: „Beze mnie nic nie możecie uczynić”. Nie powiedział „trochę”, „coś”, tylko: „nic”! Bez pomocy Ducha Świętego nawet nie jesteśmy w stanie powiedzieć, że „Jezus jest Panem”! Potrzebny jest nam większy dystans do przypisywania sobie różnych zasług. Dobrze, jeśli robimy fajne rzeczy, jeżeli jest prawdziwa miłość w relacji z drugim człowiekiem, ale trzeba tu ciągle odwoływać się do pomocy Ducha Świętego. To nie jest fikcja, że Duch Święty jest, że działa. Przecież to, ze wzrastamy w wierze, że potrafimy miłować, że stać nas na przekraczanie takich tylko ludzkich relacji, to już jest działanie Pana Boga, Ducha Świętego w nas.

    Wspomniał Ksiądz o tym codziennym działaniu Ducha Świętego. Nie sądzi Ksiądz, że ono jest trochę bagatelizowane, że chcielibyśmy od razu co najmniej daru języków albo prorokowania?

    Jest taka tendencja do przeakcentowania charyzmatów nadzwyczajnych, jak języki, proroctwa, zaśnięcia w Panu, a zapominamy o charyzmatach zwyczajnych – łasce wiary, łasce zbawienia. To jest podstawa i to też nie dzieje się dzięki nam, naszym wysiłkom, tylko dzięki Duchowi Świętemu. Od momentu chrztu świętego On działa w nas, prowadzi do wiary i dzięki Niemu możemy wierzyć, możemy rozwijać swoje talenty, zdolności.

    Początkowo chrzest i bierzmowanie łączyły się ze sobą.

    Rzeczywiście, teraz jest to rozciągnięte w czasie, ale ciągle przedstawiane jako sakrament inicjacji chrześcijańskiej. Mamy ich trzy: chrzest, bierzmowanie i Eucharystia. Powinniśmy patrzeć na nie całościowo. To jest rozwijanie łaski Pana Boga w nas. Nie znaczy to, że On dał nam za mało np. w sakramencie chrztu, bo już wtedy obdarzył nas łaską zbawienia, która jest najważniejsza. Ale otrzymujemy też od Boga konkretne pomoce w postaci darów Ducha Świętego czy Eucharystii i na tej drodze zbawienia nie jesteśmy sami. Trzeba tu widzieć spójność tych trzech sakramentów. W Kościele Wschodnim do dzisiaj tak to funkcjonuje – sakramenty inicjacji przyjmowane są w jednym czasie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół