• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Big Boss wzywa

    ks. Paweł Łazarski

    |

    Gość Katowicki 18/2013

    dodane 02.05.2013 00:00

    Były mistrz Francji w boksie zachęcał do modlitwy różańcowej. W ciągu jednego dnia spotkał się z ok. 1000 osób.

    Rok temu był na pielgrzymce mężczyzn do Piekar Śląskich. Zanim znów przyjechał do Polski, odwiedził m.in. Argentynę, Japonię, Hiszpanię i Włochy. Jeździ po całym świecie, bo Big Boss – jak mówi o Panu Bogu – wzywa go do tego. Były bokserski mistrz Francji przyjechał do Polski na cały tydzień. W tym czasie miał spotkać się z młodzieżą, więźniami, pracownikami zakładów karnych, ludźmi bezdomnymi i pracownikami socjalnymi. W stolicy naszego województwa wziął udział w spotkaniach, które jednego dnia odbyły się w kinie „Kosmos” i w kościele NSPJ w Katowicach-Koszutce. Podczas pierwszego z nich Tim Guénard mówił do młodzieży.

    Wieczorne było otwarte dla wszystkich. W kościele ojców oblatów w Katowicach dziękował za swoją rodzinę i za wszystkich księży, którzy odpowiedzieli na głos powołania. Sam kiedyś spotkał jednego, który pomógł mu odnaleźć Boga i radykalnie zmienić życie. Historia, którą opowiedział gość z Francji, jest bogata w tak wiele dramatycznych wątków, że może stanowić gotowy scenariusz kilku filmów. Tim Guénard został porzucony przez matkę, gdy miał trzy lata. Przywiązała go do słupa elektrycznego przy jednej z mało uczęszczanych dróg i tak zostawiła. Trafił do ojca, który był alkoholikiem. Kiedy miał 5 lat, ojciec skatował go, przez co stracił słuch w jednym uchu i miał wiele złamań. W szpitalu spędził ponad dwa lata. W autobiografii pt. „Silniejszy od nienawiści” wyjaśnia, jak potem tułał się po szpitalach psychiatrycznych, domach dziecka, rodzinach zastępczych, poprawczakach i jak w końcu wylądował na ulicach Paryża. W życiu cały czas towarzyszyła mu nienawiść do ojca. Gdy zaczął uprawiać boks, w ringu wyobrażał sobie, że bije ojca, i to dawało mu siłę. Dopiero gdy na swojej drodze spotkał księdza i członków Wspólnoty „Arka”, zaczął się zmieniać. W oblackim kościele boksera przyszli słuchać i młodzi, i starsi. Sebastian Nowak z Bogucic studiuje na politechnice. Rok temu słuchał Tima w Piekarach, podczas godziny młodzieżowej. – Przyszedłem tu, bo przeczytałem jego autobiografię. Za każdym razem Tim mówi inaczej, dzięki czemu można dowiedzieć się więcej o jego życiu – mówi. – Dziś zachwyciły mnie słowa boksera, który mówił o spojrzeniu w ludzkie oczy – dodaje Sebastian. Dzięki temu odkrył, że spojrzeniem można komuś nawet uratować życie. Dawid Hudziak przyszedł do swojego parafialnego kościoła z ciekawości. – O spotkaniu z Timem dowiedziałem się z ogłoszeń parafialnych – mówi. – Ksiądz, który je czytał, zażartował, że jego kolega, który zaprosił Tima, ma takie znajomości, że wkrótce możemy spodziewać się w parafii wizyty samego papieża Franciszka – dodaje z uśmiechem. Gdyby nie ten żart, pewnie nie przyszedłby na spotykanie. Gość z Francji ujął go ogromną serdecznością i otwartością na ludzi. – Człowiek mówiący z takim szacunkiem o rodzicach, którzy tak bardzo go skrzywdzili, musi czerpać siłę z jakiegoś niewyobrażalnego źródła miłości – zastanawia się Dawid. – Po takim spotkaniu można poczuć się głupio, wmawiając sobie, że nie potrafię komuś czegoś przebaczyć. Opowieść Tima może naprawdę zmienić twoje myślenie. Moje zmieniła. To zapewne nie ostatnia wizyta Tima na Śląsku. Ma tu swoich przyjaciół. Podczas krótkiego pobytu zdążył jeszcze odwiedzić probostwo parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Rybniku-Chwałowicach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół