• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Fałszywa propozycja

    Andrzej Grajewski

    |

    GN 45/2012

    dodane 08.11.2012 00:15

    Projekt stałej wystawy w Muzeum Śląskim jest próbą opowiedzenia historii Górnego Śląska według fałszywych założeń, przeinaczającą fakty oraz naciągającą interpretacje.

    Jak wielka może być rola muzeum edukacyjnego, pokazują dzieje takich projektów jak Holocaust Museum w Waszyngtonie, Muzeum Terroru w Budapeszcie czy Muzeum Powstania Warszawskiego. Trwale zdominowały one narrację historyczną dotyczącą opisywanych wydarzeń oraz ukształtowały cały kompleks odniesień emocjonalno-intelektualnych, wpływających nie tylko na postrzeganie przeszłości, ale także percepcję wielu współczesnych zjawisk. Nic dziwnego, że wielkim zainteresowaniem cieszyło się także rozstrzygnięcie na początku października konkursu na scenariusz stałej wystawy poświęconej historii Górnego Śląska w Muzeum Śląskim. Zwyciężył projekt przedstawiony przez firmę AdVenture Sławomir Mazan, Jarema Szandar sp.j. z Katowic. Jak bardzo to kontrowersyjny projekt, świadczyła niedawna dyskusja w sali Sejmu Śląskiego, w której większość dyskutantów nie zostawiła na nim suchej nitki. W tej dyskusji głos zabrał także abp Wiktor Skworc, metropolita górnośląski – przesłał on marszałkowi województwa śląskiego Adamowi Matusiewiczowi obszerny dokument pt. „Pro Memoria”, przygotowany przez grono duchownych archidiecezji katowickiej.

    Szkic do projektu

    Odniesienie do tego projektu jest utrudnione przez fakt, że w wielu miejscach jest on zaledwie szkicem, z bardzo niejasno zaznaczonymi konturami. Dziwię się, że jury miało odwagę podejmować decyzję na podstawie materiału, który w niewielkim stopniu daje nam pojęcie, co na tej wystawie będzie prezentowane. Na ten fakt zwrócił uwagę dr Paweł Ukielski, zastępca dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, który jako jedyny stanowczo nie zgodził się z wyborem tego projektu do realizacji i w uzasadnieniu napisał: „Wbrew oczekiwaniom autorów konkursu nie otrzymaliśmy szczegółowego scenariusza wystawy, lecz jego zarys, poziomem szczegółowości odbiegający od wytycznych do scenariusza”.

    Powstania w imię czego

    Jednym z karkołomnych pomysłów tej wystawy jest opowiadanie historii Górnego Śląska bez odnoszenia się do najważniejszych wydarzeń politycznych, rozstrzygających o jego losie. W ten sposób kluczowe lata 1918–1921 wpisane są w zupełnie sztucznie wykreowany blok tematyczny o nazwie „Pokolenie 1918”. Mamy w nim wszystko: życie codzienne, magiel, izbę, czas wolny, muzykowanie, świętowanie, a między nimi plebiscyt i powstania śląskie oglądane przez pryzmat – jak zaznaczono – „nowej oceny, jako wydarzenia o charakterze konfliktu i wyboru”. Powstaje pytanie, na jakiej podstawie ma być formułowana ta nowa ocena i do czego ma się ona sprowadzać. Czy do absurdalnego stwierdzenia, że powstańcy oraz członkowie niemieckich organizacji bojowych prowadzili w gruncie rzeczy wojnę domową i tylko przez przypadek używali w niej polskich i niemieckich sztandarów, dla wyrażenia własnej ekspresji politycznej? Przecież te wydarzenia były kluczowym elementem dla krystalizowania się narodowej tożsamości w tym czasie.

    Znakomicie opisuje to Józef Chałasiński w kompletnie zignorowanym przez autorów wystawy studium socjologicznym o antagonizmie polsko-niemieckim w osadzie „Kopalnia”, które precyzyjnie i opierając się na badaniach empirycznych opisuje znaczenie konfliktu polsko-niemieckiego w okresie powstań śląskich dla kształtowania się świadomości regionalnej. To zrozumiałe, gdyż w latach 1919–1921 każdy mieszkaniec Górnego Śląska musiał się na nowo określić, a jak dominujące było pragnienie powiedzenia tego, kim jestem, niech świadczy frekwencja w czasie plebiscytu, która w wielu rejonach przekraczała 90 procent. Plebiscyt nie był bowiem wielkim nieszczęściem dla Górnego Śląska, jak sugerują autorzy wystawy, ale próbą wytyczenia linii granicznej w przestrzeni niejednorodnej, gdzie niezwykle trudno było wskazać linie podziałów narodowościowych.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • svatopluk
      14.11.2012 06:03
      "Widz będzie miał sporo informacji na temat mniejszości niemieckiej żyjącej w województwie śląskim w okresie międzywojennym, ale już nic nie będzie wiedział o blisko milionowej rzeszy Polaków, która pozostała na Śląsku Opolskim, w niewielkim stopniu mając szanse na wypełnianie np. postanowień konwencji genewskiej, oraz o Polakach na Zaolziu."

      Jest taka zasada - nie znam się więc się nie wypowiadam. Skąd autor wie że Polaków w Prowincji Górnośląskiej (Provinz Oberschlesien, bo tak się oficjalnie nazywała w latach 1919-1938)) było aż prawie milion? Czy autor bazuje na spisie powszechnym? To chętnie zapoznam się ze źródłem.

      Postanowienia Genewskie były również w niemieckiej części Górnego Śląska realizowane. W wielu szkołach uczono języka polskiego. Mój dziadek (rocznik 1919) uczył się go pod Opolem w latach 20-30 minionego wieku. A msze na G. św. Anny były w tym języku odprawiane aż do roku 1939. I nie tylko tam.
    • berek2
      14.11.2012 09:15
      natomiast pominięcie takich gigantów jak Zofia Kossak-Szczucka czy Gustaw Morcinek oraz wielu innych polskich twórców, chociażby Jana Kubisza, autora nieformalnego hymnu tej ziemi „Płyniesz, Olzo”. Rzeczywiście "giganci"w ponad 1000letniej historii Śląska.
    • Marian Mróz
      14.11.2012 09:54
      To oburzające, że kościelna gazeta publikuje tego typu skrajnie fałszywe i nacjonalistyczne artykuły. Jestem oburzony próbą zafałszowania historii Górnego Śląska i manipulacji czytelnikami Gościa Niedzielnego w kwestii wystawy w przygotowywanej dla nowego Muzeum Śląskiego w Katowicach.

      Wystawa opracowana przez wybitnych naukowców związanych z uczelniami w naszym regionie to pierwsza w historii próba pokazania historii tego regionu w sposób obiektywny z perspektywy europejskiej, a więc ponadnarodowej. Jest skandalem, że autor próbuje krytykować wystawę korzystając z argumentów komunistycznej propagandy.

      Gość Niedzielny powinien stanąć w obronie swoich czytelników z Górnego Śląska, którzy w ostatnim czasie znaleźli się pod ostrym ostrzałem ze strony skrajnych nacjonalistów polskich. Jedną z form obrony powinno być niedopuszczenie do publikacji do tego typu artykułów, których jedynym celem jest agresja wobec Górnoślązaków i podsycanie napięć i agresji wobec mieszkańców regionu.

      Z poważaniem

      Marian Mróz
    • Tormann
      17.11.2012 21:45
      Z całym szacunekiem, ale celem przeprowadzonego plebiscytu miało być określenie przynależności państwowej całego obszaru plebiscytowego, a nie określanie biegu granicy i rozstrzyganie na zasadzie: "Acha, ta gmina głosowała za Polską, to znajdzie się w Polsce, a tamta za Niemcami, to ją trzeba przyłączyć do Niemiec".
      I druga sprawa - ci pisarze II kategorii. Dla mnie Bienek i Scholtis (bo chyba tych autor ma na myśli) to bynajmniej nie jest II liga literacka. Sądzę, że mieli więcej ciekawych rzeczy do opowiedzenia niż Morcinek zmieniający nazwę Katowic na Stalinogród.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół