• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Macie mały Kraków

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 42/2012

    dodane 18.10.2012 00:00

    Kościółek akademicki zostanie 21 października otwarty po remoncie.

    Stoi sobie w parku „Na górce”. W wykopie u jego stóp biegnie ruchliwa ul. Gliwicka. Jednak mało kto z przechodniów wie, że ta kaplica-kościółek należy do najstarszych budynków w archidiecezji katowickiej. Prawdopodobnie tylko stary kościół w Mikołowie przewyższa go wiekiem. Właśnie kończy się trwający od lipca remont rybnickiego kościółka akademickiego Wniebowzięcia NMP.


    Został wzniesiony w latach 1450–1470, w stylu gotyckim. To tu kazania głosił św. Jan Sarkander. W 1798 r. rybniczanie rozebrali jednak większość murów tego kościoła, a jego średniowiecznych cegieł użyli do budowy świątyni MB Bolesnej, kilkaset metrów poniżej. Ze starego, gotyckiego kościoła na Górce zostało ledwie samo prezbiterium.
    – Został też cmentarz, więc prezbiterium służyło jako kaplica cmentarna. Pod jego posadzką leżą hrabiowie Węgierscy, czyli właściciele Rybnika – zdradza ks. Rafał Śpiewak, duszpasterz akademicki.
    Dlaczego kościół został w większości rozebrany? Może był za mały? Ks. Śpiewak odrzuca tę hipotezę. – Moi znajomi profesorowie z Politechniki Śląskiej wydedukowali, że to ze względu na strukturę geologiczną wzgórza. To jest skarpa, która zstępuje, czyli zsuwa się. Kościół też razem z nią zstępował. I po 200–300 latach jego mury zaczęły się rozchodzić. Groził zawaleniem, więc go rozebrali – przypuszcza. – Mieszkańcy domów położonych poniżej mają z tym zstępowaniem problemy do dziś, muszą budować jakieś zabezpieczenia – tłumaczy.
    Sławny kaznodzieja ks. Piotr Pawlukiewicz, w czasie wizyty w kościołku akademickim w Rybniku, rzucił: „Wy tu macie mały Kraków. Tu jest jak w Piwnicy pod Baranami”. Coś w tym jest. Wnętrze kościółka jest bowiem gotyckie i bardzo kameralne, a to przekłada się na niezwykły klimat tego miejsca.

    Kto nie był w tym wnętrzu od dekady, powinien je odwiedzić, bo stopniowo staje się coraz ładniejsze. Kiedyś sufit był zrobiony „na płasko” z płyt gipsowo-kartonowych, co było nieprzyjemnym zgrzytem w zestawieniu z królującym wokół gotykiem. Niedawno więc został lekko podniesiony, tak że odsłoniły się belki stropowe. Wygląda to znacznie lepiej, podobnie, jak wiele oryginalnych sufitów w średniowieczu. Co prawda, kościół w Rybniku miał znacznie bogatsze, prawdziwe sklepienie krzyżowo-żebrowe, ale jego odbudowa jest poza finansowym zasięgiem Duszpasterstwa Akademickiego.

    W czasie ostatniego remontu została wymieniona posadzka. – Było tam podwyższenie z betonu, na którym stał ołtarz. Jak je rozbiliśmy, znaleźliśmy kamienne bloki, które kiedyś robotnicy tam zatopili, żeby zaoszczędzić betonu. One 300 lat temu, w okresie baroku, służyły tu jako stopnie do ołtarza! – mówi z pasją ks. Rafał. Tkwią w nich do dziś ucięte końcówki ołowianych słupków z balasek. – Wyczyściliśmy te bloki i ułożyliśmy z nich z powrotem schodek przed ołtarzem. Starczyło ich idealnie na całą szerokość kościółka – cieszy się.
    Cegły kościółka z wewnątrz i zewnątrz zostały nasączone preparatami, które wzmocniły ich strukturę. Robotnicy pieczołowicie wydrapali cementowe fugi po poprzednich remontach (były mocniejsze od prawie 600-letnich cegieł, dlatego cegły pękały). Wyczyścili też kamienny cokół biegnący na zewnątrz kościoła, wysmarowany w XX wieku... lepikiem asfaltowym. Usunęli z niego też powłokę z wody szklanej, uniemożliwiającą odparowanie wody. Tego typu prac, które poprawiają  stan i wygląd zabytku, wykonali więcej.
    Dotację na remont przekazał Urząd Miasta Rybnik. – Dzięki temu każdy może zobaczyć, że historia Rybnika nie zaczęła się w XIX wieku, że są tu też ślady dawnej świetności. Co niedziela odprawiamy tu znów Msze św. o godz. 11 i 20 – zaprasza ks. Rafał Śpiewak.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół