• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Koniec czerwonych diabłów

    dodane 27.07.2012 22:30

    Diabeł na koszulce, diabeł na opakowaniu. Pomysł niewinny czy demonicznie pokrętny i niebezpieczny?

    Z diabłem staram się nie mieć nic do czynienia. Powtarzane codziennie w modlitwie „ale nas zbaw ode złego” w zupełności by mi wystarczyło. Nie znaczy to jednak, że chciałbym kwestionować jego istnienie. Wręcz przeciwnie. Przeczuwam, jak wielki to przeciwnik (człowieka, Panu Bogu nic nie jest w stanie zrobić) i jak podstępnie potrafi działać. Dlatego z niepokojem patrzę zarówno na niezdrowe zainteresowanie, jakim sprawy demoniczne nieraz się darzy, jak i lekceważenie problemu przez traktowanie go w kategoriach nieszkodliwej zabawy.

    W Tychach mała afera z diabłem w tle. Uwzględniając głosy mieszkańców sponsor miejscowego GKS- u postanowił usunąć głowę diabła z logo zespołu.  I bardzo dobrze. Niestety, znaleźli się i tacy, którym ta decyzja się nie podoba. Między innymi dziennikarzowi katowickiej Gazety Wyborczej. Wyśmiewając pomysł argumentuje, że mądrzy teologowie cały czas apelują, by nie zapominać o istnieniu diabła, bo wmówienie człowiekowi że go nie ma jest jego największym sukcesem. Przypomina też, że diabeł często przecież występował na kościelnych malowidłach, więc w przedstawianiu go nie może być niczego złego. Przyznaję, jest to jakiś argument. Tyle że argument bardzo pokrętny.

    Czym innym jest przypominanie o istnieniu diabła i przedstawianie jego destrukcyjnej roli na malowidłach, a czym innym robienie z niego swojego „patrona”. Wiem, że ten niechrześcijański zwyczaj jest obecny w naszej kulturze. Pojawia się zarówno w symbolice niektórych drużyn sportowych jak i całkiem poważnych firm.  Nie znaczy to jednak, że chrześcijanie powinni to bezmyślnie akceptować, a nawet naśladować. Diabeł jest przeciwnikiem człowieka i tak powinien być traktowany.

    Jeśli pan Witold Gałązka z katowickiej Gazety Wyborczej nie widzi różnicy między traktowaniem diabła jak groźnego przeciwnika a niewinnej maskotki, to niech uprzytomni sobie, na czym polega różnica między pokazywaniem faszystowskich symboli w książkach pokazujących zbrodnie tego systemu, a odwoływaniem się do tej symboliki w dzisiejszych politycznych programach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • joleczka
      28.07.2012 16:41
      Diabeł jest, tego nie da się zanegować, ale nie należy go promować.
    • Bronak Kamarołski
      29.07.2012 01:56
      W pewnej jednostce lotniczej w Polsce, diabeł Boruta jest na logo jednostki... Ciekawe, czy znajduje się tam oficjalnie i co na to żołnierze tam pracujący? Piszę o tym, bo widziałem tę plakietkę na własne oczy.
    • Maluczki
      30.07.2012 11:30
      Gazeta Wyborcza i propagowanie wizerunku diabła, to się zgadza!
    • Amos
      30.07.2012 12:24
      Jak byłem mały, to zaczytywałem się w książkach, których bohaterka przyjaźniła się z diabłem Rokitą. Ale na satanistę nie wyrosłem. Jestem wierzącym człowiekiem i od złych mocy trzymam się z daleka. Czasem przeceniamy siłę popkulturowych obrazów.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół