• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Skromny, ale King

    Marta Sudnik-Paluch

    |

    Gość Katowicki 29/2012

    dodane 19.07.2012 00:00

    Podziękował za nominację, a później poprowadził trening klubu. Jak zwykle.

    Panie Waldku, pan się nie boi – śpiewał kiedyś Kult. Tymi słowami nominację Waldemara Fornalika na selekcjonera kadry narodowej skomentował jeden z dziennikarzy. – Mało znany, nieobyty w zagranicznych klubach, może i pomysłowy, ale sprawdził się tylko na lokalnym podwórku – narzekają malkontenci. – Spokojny i opanowany, doskonały strateg – wskazują zwolennicy. I szybko dodają, że jest całkowitym przeciwieństwem Franciszka Smudy, który uchodził za porywczego, czasem wręcz nieokrzesanego.

    – Mam świadomość presji. Żyjemy w kraju, w którym mieszka jakieś 40 milionów ludzi. Odliczając dzieci, daje to 30 milionów oceniających grę reprezentacji – powiedział dotychczasowy trener Ruchu Chorzów. Przede wszystkim dał się poznać jako skromny człowiek. W czasie, kiedy cała Polska pytała, kto zastąpi Smudę, on konsekwentnie odmawiał komentarza, mówiąc, że zaszczytem jest to, że bierze się go pod uwagę. Nominację na trenera kadry także przyjął ze spokojem. – Uszanowałbym każdy wybór. Przecież nie jestem trenerem bezrobotnym. Mam pracę w Ruchu, która bardzo mnie satysfakcjonuje – zapewniał tuż po ogłoszeniu wyników głosowania. Jest też bardzo cierpliwy, choć potrafi wytknąć dziennikarzom brak przygotowania. Jednak podczas konferencji prasowej ze spokojem opowiadał, dlaczego przycinał żywopłot przy domu w Tychach, kiedy w Warszawie ważyły się losy jego kariery. – Nie planowałem tego dnia inaczej, wyjątkowo. Miałem na dziś przewidziane prace ogrodowe, to je zrobiłem – tłumaczył. Zanim Waldemar Fornalik pojawił się na giełdzie nazwisk nowego selekcjonera reprezentacji Polski, przez trzy lata był trenerem Ruchu Chorzów. Trafił do niego w momencie, kiedy zespół bronił się przed spadkiem, a z funkcji szkoleniowca zrezygnował Bogusław Pietrzak. Pod jego kierunkiem wcześniej przeciętnie grający klub Ruch Chorzów wypracował mocną pozycję wicemistrza Polski. Do momentu wyboru na stanowisko trenera kadry narodowej Fornalik był jedynym szkoleniowcem w ekstraklasie z tak długim stażem pracy w jednym klubie. Zresztą jako piłkarz także był wierny Ruchowi Chorzów – grał w nim niemal przez całą karierę zawodnika. I tu pojawiły się wątpliwości, co stanie się z Niebieskimi bez Waldemara Fornalika. – Życie idzie dalej. Drużyna składa się z wielu osób, nie polega tylko na jednej. Udało mi się wypracować z Ruchem pewien fundament, który może być początkiem dalszych sukcesów – zapewniał trener podczas konferencji prasowej. Zaznaczył także, że postara się, by jego rozstanie z klubem odbyło się bez szkody dla gry piłkarzy. – Nie będzie tak, że zabiorę dziś rzeczy i wyjdę z szatni Ruchu Chorzów. Wyjdę normalnie na boisko, bo do zmiany musi dojść w sposób płynny, tak aby klub na tym nie ucierpiał – przekonywał W. Fornalik. O tym, że kibice Niebieskich bardzo go szanują, przekonał się nie raz jeden. Zresztą świadczy o tym transparent „Waldek King”, który wywieszali podczas meczów. Czy to samo uda mu się osiągnąć w całej Polsce? Trudno powiedzieć. Czasu na wprowadzanie zmian jest mało, bo pierwszy sparing reprezentacji odbędzie się w połowie sierpnia. Sam trener unikał odpowiedzi na pytanie, jakie roszady chciałby wprowadzić w drużynie. – Nie mamy tylu piłkarzy, aby dokonać rewolucji. Dlatego musimy oprzeć zespół na tych, którzy są. Co nie oznacza, że kadra będzie zamknięta – oświadczył.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół