Nowy numer 14/2021 Archiwum

Ratują pożeracza komarów

Ten niezwykły ptak żył dotąd „na blokach”, ale teraz przeniósł się do śląskiego uzdrowiska: Goczałkowic-Zdroju.

Uwagę ks. Lesława Przepłaty, proboszcza parafii św. Jerzego w Goczałkowicach, przykuł w telewizji program przyrodniczy.

– Mówili o jakimś ptaku, ale ciągle nie wiedziałem o jakim – wspomina. Usłyszał, że to niezwykłe stworzenie ponad 90 procent życia spędza w powietrzu, że nawet śpi w locie. I o tym, że to najszybszy ptak w Polsce, który w locie nurkowym osiąga 200 km na godzinę. I najlepsze: to prawdziwy pogromca komarów, w ciągu jednego dnia potrafi ich pożreć do 30 tysięcy. – Powiedzieli, że te ptaki mieszkają dziś przede wszystkim w szparach bloków z wielkiej płyty. Ich populacja maleje, bo bloki są teraz ocieplane i uszczelniane. Wciąż nie mówiono, co to za ptak, a mnie wciągało to coraz bardziej – opowiada. Wreszcie lektor dodał, że te ptaki dawniej przylatywały do Polski w okolicach 23–24 kwietnia i stąd pochodzi ich nazwa. – Wtedy już nastawiłem ucho jak radar, bo przecież 24 kwietnia to wspomnienie św. Jerzego i nasz odpust! Okazało się, że te ptaki to jerzyki. W odróżnieniu od małych jeży są pisane przez „rz”, bo ich nazwa pochodzi od naszego patrona – mówi. – Poczytałem o nich i stwierdziłem: „Kurczę, ja je muszę do Goczałkowic sprowadzić” – śmieje się. Ksiądz Przepłata kupił 30 budek lęgowych i zawiesił je na murach probostwa, w głębokim cieniu. Potem przez trzy lata wystawiał przez okna głośniczki i puszczał nagrany głos jerzyków, żeby je zwabić. Udało się. – W zeszłym roku w budkach na probostwie w Goczałkowicach mieszkało pięć lub sześć rodzin jerzyków, czyli od 10 do 12 ptaków. Jeśli w sezonie lęgowym w powietrzu widzisz ich pięć, to znaczy, że drugie pięć siedzi w budce na jajach. Później się zmieniają – wyjaśnia. Jego zdaniem najwspanialszym widokiem jest, gdy młode po wykluciu uczą się latać wraz z całym stadem. – Zjadają głównie komary. Lepiej zaprosić jerzyki niż stosować na komary chemiczne opryski, bo wtedy giną też pożyteczne owady zapylające – mówi. W zeszłym roku 30 budek kupiła też gmina w ramach akcji „Goczałkowice zapraszają jerzyki”. Zawisły m.in. na szkole, pływalni i urzędzie gminy. Czekają teraz na zasiedlenie. Jeśli zeszłoroczne mieszkanie jerzyków „na blokach” znika, wpadają one w głęboki stres. Rozsyłają wtedy zwiadowców w poszukiwaniu lokum. Ich rodziny są liczne, więc jeśli ktoś chce zaproponować im nowy dom, powinien zawiesić co najmniej trzy budki. – Jerzyki startują, rzucając się w przepaść, więc potrzebna jest ściana wysoka na 4 metry. Poniżej nie może też być żadnych anten i balkonów, o które ptak mógłby się rozbić – zastrzega proboszcz z Goczałkowic.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama