Nowy numer 37/2021 Archiwum

Dziękuję Ci, Ojcze…

– Przed pierwszym spotkaniem z moim nowym ordynariuszem musiałem przypomnieć sobie, jak należy się zwracać do kardynała. Okazało się, że wszyscy z jego otoczenia mówią do niego po prostu „Ojcze” – wspomina ks. Jacek Kocur.

– Jego ojcowska postawa wobec każdego księdza sprawiała, że do dziś jako prezbiterium wspólnie i zgodnie budujemy Kościół lwowski bez podziału na tych z polskim i ukraińskim paszportem czy na zakonników i diecezjalnych – podkreśla ks. Kocur. Łagodność i zrozumienie wobec kapłanów łączył ze stanowczością i zdecydowaniem wobec niewierności powołaniu i nieposłuszeństwu. – Pamiętam sytuację, kiedy, mówiąc o odejściu z kapłaństwa, ręką uderzał w stół. Ten gest zapamiętam do końca życia – wyznaje. Na jednej z uroczystości we lwowskiej katedrze biskup prawosławny powiedział do niego: „Gdyby w 1054 r. nasi i wasi biskupi byli tacy jak ty, do rozłamu Kościoła by nie doszło”. – To chyba jedyna osoba nagrodzona najwyższymi orderami przez dwóch prezydentów Polski i dwóch Ukrainy. Odznaczenia przyjmował z pokorą – podkreśla ks. Jacek.

Wszyscy wiedzieli, że kard. Jaworskiego łączyła głęboka przyjaźń z Janem Pawłem II. On sam bardzo rzadko mówił o tym publicznie. Kiedy próbowano dowiedzieć się coś więcej o papieżu, on tylko się uśmiechał. – Bardzo nas ciekawiło, czy wiedział, że został mianowany kardynałem in pectore („w sercu”, bez ujawniania nazwiska – red.). Zapytany o ten szczegół, odpowiedział: „Zapytajcie papieża”. Gdy w 2006 r. zaproponował mi budowę kościoła na osiedlu Sichów liczącym 200 tys. mieszkańców, powiedział krótko: „Proszę być cierpliwym. Proszę to zawierzyć to Panu Bogu, a On sam to pobłogosławi”. Znał doskonale warunki i trudności, z jakimi trzeba było się zmierzyć przy budowie nowej świątyni. Trochę to trwało, ale ostatecznie nowy kościół został poświęcony dwa lata temu przez abp. Wiktora Skworca. Pokazywał, na czym polega siła zawierzenia Bogu i Maryi. Trudne sprawy powierzał także św. Józefowi, którego duży obraz wisiał w jego gabinecie.

Ks. Jacek uczestniczył w ostatnim pożegnaniu w Lubaczowie. Był tam, aby podziękować kard. Marianowi w imieniu wspólnoty św. Michała, której posługuje. – Przede wszystkim dziękuję za przykład bezgranicznego zaufania Bogu w trudnościach, wartości posłuszeństwa oraz postawy wdzięczności – powiedział wtedy. – Dziękuję Ci, Ojcze… Odpoczywaj w pokoju.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama