Nowy numer 2/2021 Archiwum

Tyle osób w jednym miejscu

Nie wyobrażają sobie sierpnia bez Piekar. Choć w tym roku inaczej, będą blisko Matki Bożej.

Siostra Cecylia

Jadwiżanka, dyrektor sześciu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych Zgromadzenia Siostr św. Jawigi dla dzieci i młodzieży.

– Pochodzę z Pielgrzymowic, które leżą tuż przy granicy archidiecezji katowickiej – wyjaśnia. – Razem z moim rozwojem w „maryjkach” rósł kult Matki Bożej. W sanktuarium w Piekarach znalazłam wspaniały klimat. Pamiętam, że pielgrzymki były nie tylko okazją do modlitwy, ale także poznania historii naszego kraju. Tak było np. przy okazji 300. rocznicy bitwy pod Wiedniem. Śpiewaliśmy wtedy wszyscy pieśń „Kiedy półksiężyc chciał krzyż zwyciężyć” – wspomina.

Jednak prawdziwe docenienie tych doświadczeń ze wzgórza piekarskiego przyszło z czasem. – W latach 90. regularnie chodziłam z naszego klasztoru w Bogucicach. Zawsze chodziłyśmy przez pole kapusty w Dąbrówce Wielkiej, tu był przystanek na odpoczynek – uśmiecha się. – Potem podjęłam posługę w diecezji warszawsko-praskiej, następnie kieleckiej i dopiero opowiadając innym o Piekarach, zrozumiałam, że to jest takie ładowanie sił, formacja kobiecości i manifestacja wiary świata kobiet. Wielu moich rozmówców nie umiało tego pojąć. „Jak to, tyle osób w jednym miejscu?” – dopytywali. A ja coraz lepiej z tej dalekiej perspektywy rozumiałam siłę tego miejsca, siłę wspólnoty, która się tu tworzy. Szybko zaczęłam tęsknić i starałam się w miarę możliwości wybierać taki termin urlopu, żeby w sierpniu być w Piekarach – mówi s. Cecylia. – W gruncie rzeczy to taka kwintesencja śląskiej pobożności.

Jej zdaniem w czasie pielgrzymek w sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej panuje podniosła, ale zwyczajna zarazem atmosfera. – Zawsze doświadczam dużo życzliwości i otwartości, np. w kolejkach widzę, że panie się wzajemnie zagadują, dzielą się doświadczeniem – zauważa.

W tym roku s. Cecylia została zaproszona do scholi, która będzie prowadzić śpiew. – Zdaję sobie sprawę, że w czasie pandemii to podwójne wyróżnienie, ponieważ pozwoli mi być na miejscu. W maju oglądałam transmisję. Doceniam, że była to możliwość duchowej łączności, ale jednak brakowało bezpośredniego kontaktu. Teraz wiem, że to nie będzie to samo bez np. procesji z Matką Bożą na wzgórze, bez gromkiego „Szęść Boże”, bez głośnego śpiewu i modlitwy tysiąca pątniczek, ale mimo wszystko bardzo się cieszę.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama