Nowy numer 41/2019 Archiwum

Jak tyszanie zło w dobro obrócili

Budowlańcy skruszyli w Tychach stary krzyż i wrzucili jego kamienne ułomki na ciężarówkę. Chwilę później doszło tu do wydarzeń niezwykłych w skali całego bloku państw socjalistycznych. 23 kwietnia mija ich 40. rocznica.

Krzyż stał sobie spokojnie od 1887 roku przy drodze na Paprocany – najpierw wśród pól, później między blokami tyskiego osiedla D. Ocieniały go kasztanowce.

Nadszedł jednak rok 1979, kiedy lokalne władze komunistyczne uznały, że krzyż im przeszkadza. Dlaczego? Otóż naprzeciw stawiano co roku trybunę honorową, z której komunistyczni kacykowie w dniu Święta Pracy podziwiali pochody pierwszomajowe. Oficjelom słońce świeciło jednak w oczy. Zapadła więc decyzja, żeby wznieść tę konstrukcję po przeciwnej stronie ulicy. Był jednak problem. Nie wypadało przecież, żeby tuż przy trybunie, na którą mieli wstąpić przedstawiciele przewodniej, postępowej siły narodu, stał symbol wstecznictwa i religianctwa!

Komuniści nie zwracali uwagi nawet na to, że tyski krzyż był także świadkiem polskości tej części Śląska w XIX wieku (jest bowiem na nim napis w języku polskim: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Fundator Jacob Czardybon Maryjanna żona jego”). Władze postanowiły przenieść go na ubocze i ustawić przy wykopie kolejowym na osiedlu „C”.

O tych planach nic nie wiedzieli mieszkańcy Tychów.

Pętla na Zbawiciela

23 kwietnia 1979 roku przed południem na ul. Dzierżyńskiego (dziś Grota-Roweckiego) zajechał samochodowy dźwig. Robotnicy założyli pętlę. Krzyż runął, rozbijając się na kilka części. Robotnicy wrzucili je na pakę ciężarówki. Wtedy stało się coś niezwykłego – wokół zaczęli gromadzić się oburzeni przechodnie. Ciężarówka już miała ruszyć, ale wtedy przed jej kołami położyła się jakaś kobieta.

– Do dzisiaj nie wiadomo, kim była – mówi 81-letni ks. Franciszek Resiak, w 1979 roku proboszcz w Tychach-Paprocanach.

Chwilę później wokół robotników, którzy skruszyli krzyż, zaczął błyskawicznie gęstnieć tłum mieszkańców. – Wracałam ze sklepu, kiedy spotkała mnie sąsiadka i mówi: „Zostaw te zakupy i biegniemy szybko, bo tam się dzieje coś złego! Krzyż przewrócili!”. Biegniemy i rzeczywiście: stał tam taki duży samochód ciężarowy. Nie było już tej kobiety, która chwilę wcześniej położyła się pod jego kołami, ale kierowca nie mógł wyjechać, bo tłum się błyskawicznie zbiegł – wspomina Stanisława Szeliga, emerytowana fryzjerka z Tychów. Wtedy z mieszkania na Niepodległości 5 do krzyża miała piechotą 5 minut.

Stanisława była zszokowana tym, jak szybko przybywało ludzi. – Tego kierowcę niektórzy chcieli linczować, bo ludzie działali w emocjach. Na szczęście pozostali byli rozsądni i nie dopuścili do tego. Już ktoś tam z tyłu krzyczał, że ksiądz dziekan jest poinformowany – relacjonuje. – Na miejscu, gdzie wcześniej stał krzyż, płonęły świeczki. Zobaczyłam, że wszyscy trzymali różańce. Ja też bez różańca zwykle nie wychodzę z domu. Modliliśmy się i śpiewaliśmy religijne pieśni – opowiada.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL