Nowy numer 33/2019 Archiwum

Obraz nie z tego świata

– To okno, przez które dociera do nas łaska uświęcającej mocy – twierdzą ikonopisarze.

Natalkę poznałam, gdy była jeszcze uczennicą liceum plastycznego. Już wtedy w jej sposobie bycia, w jej pracach wyczuwało się jakąś głębię, tak niezwykłą dla 16-letniej dziewczyny. Później było malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych i pejzaże, które młoda malarka szczególnie kocha. Zawsze jednak coś ciągnęło ją mocniej ku transcendencji. Tak odkryła ikonę czy, jak mówi, ikona ją wybrała. – Zaczęło się od tego, że coraz więcej osób prosiło mnie właśnie o ikony – opowiada Natalia Binda-Kiszczak, malarka, żona Adriana, mama czwórki dzieci. – Zaczęłam coraz bardziej wchodzić w świat ikon, odkrywać ich głębię. Ikona to nie jest zwykły obraz. Jest zanurzona w modlitwie ikonopisarza. Każdy etap pisania ikony przesycony jest symbolami biblijnymi i teologicznymi. To namalowane słowo Boga. Nie tworzę jakiejś „biżuterii”. Ikona to przestrzeń, w której uobecnia się łaska. Poświęcona i podarowana komuś, ma ogromny wymiar wstawienniczy. Samo zawieszenie ikony w mieszkaniu jest bramą dla łaski w danym miejscu.

Biblia dla ludu

O ikonach mówi się, że to modlitwa przemieniona w obraz. Tu technika łączy się z duchowością. Nie pędzel, nie farba są tu najistotniejsze, ale najważniejszym narzędziem w czasie tworzenia ikony jest modlitwa. – Inaczej ikona wychodzi „pusta” – twierdzą ikonopisarze. – Nie będzie duchowo oddziaływała na człowieka. Nie spełni więc swojego podstawowego zadania. Pisanie ikony jest formą modlitwy, a twórca jedynie narzędziem w rękach Boga. Stworzone dzieło nie musi być doskonałe. – To, że zacząłem pisać ikony, jest cudem. Ja nigdy nie malowałem, nawet nie miałem specjalnego talentu plastycznego – opowiada Rafał Cempel, którego wbijające w ziemię świadectwo nawrócenia kilkakrotnie opisywaliśmy na łamach „Gościa Niedzielnego”. – Na początku mojej drogi z Bogiem, tuż po nawróceniu, natrafiłem na ikonę Chrystusa Pantokratora. Nie potrafiłem oderwać od niej wzroku. To było przeszywające doświadczenie. Miałem wrażenie, że to obraz nie z tego świata. Zacząłem poświęcać ikonom coraz więcej czasu, czytałem mnóstwo książek na ten temat. Zapisałem się na kurs i oczywiście pierwsza ikona, jaka wyszła spod mojej ręki, to Pantokrator... Dlaczego ikonę się pisze? Nie chodzi tylko o zwykłą kalkę językową, ponieważ pisatʼ w języku rosyjskim znaczy „malować”. Głębsze wytłumaczenie dał II Sobór Nicejski w 787 roku, na którym ikona została nazwana Ewangelią dla ludzi, którzy nie potrafili czytać. Biblia pauperum, czyli Biblia dla ludu. To, co uczony był w stanie odczytać na kartach Pisma Świętego, analfabeta mógł zobaczyć w obrazie. – Pamiętam swoje zdumienie, kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że ikonę się pisze. Jak to pisze? Po pewnym czasie zrozumiałem, że chodzi o zawartą w ikonie modlitwę ikonopisarza – tłumaczy ks. Bartłomiej Cudziło, wikary parafii św. Marii Magdaleny w Tychach. – Ikona jest zmaterializowaną formą relacji autora z Bogiem. Zapisaną na desce. Niesamowite jest to, że my jako odbiorcy ikony możemy wejść w tę ich intymną relację. Jesteśmy do niej zaproszeni.

Wszystkie ręce na pokład

Ksiądz Bartek przyznaje, że pisanie ikony jest dla niego szczególnego rodzaju spotkaniem z Bogiem. Jego fascynacja ikoną zaczęła się od wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej. – Moja rodzinna parafia jest pod tym wezwaniem – wyjaśnia. – Ikona Matki Boskiej Częstochowskiej była mi zawsze bardzo droga. W moim przypadku mogę mówić o duchowej grawitacji ikony – śmieje się. Ikony ich przyciągnęły, a Pan Bóg pozwolił im się spotkać. Natalia, Rafał i ks. Bartek. Z tego spotkania zrodził się konkretny projekt. Tak powstała Pracownia Ikon Najświętszej Maryi Panny z siedzibą na terenie parafii św. Marii Magdaleny w Tychach. W październiku 2018 roku kilkanaście osób wzięło udział w pierwszym podstawowym kursie z ikoną Chrystusa Pantokratora. – W ciągu tych miesięcy narodziła się z nas wspólnota dzielenia się swoją wiarą, warsztatem i fascynacją ikonami – przyznaje Natalka. W ostatnim czasie w pracowni powstaje niezwykła ikona Maryi Oblubienicy Słowa. To duża, wspólna praca tworzona przez kilkanaście osób. – Miałam marzenie, by w pracowni powstała ikona Matki Bożej, w której będziemy kontemplować obecność Bożą – wspomina Natalia. – Wspólne dzieło jako wyznanie wiary wielu osób: mężczyzn, kobiet, dzieci, małżonków, kapłana... Kościoła po prostu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL