Nowy numer 46/2018 Archiwum

"Prymas Hlond" w telewizyjnej Jedynce

Premiera spektaklu o emigracyjnych losach kardynała Augusta Hlonda odbędzie się w poniedziałek 5 listopada o 21.00 w Teatrze TVP1.

Autorem spektaklu jest Paweł Woldan, reżyser filmowy i telewizyjny, scenarzysta i dokumentalista, absolwent reżyserii na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Filmowe doświadczenie zdobywał pod okiem Krzysztofa Kieślowskiego. Do tej pory reżyser zrealizował już dwa filmy dokumentalne o prymasie Hlondzie. W 2003 roku powstał "August kardynał Hlond", a w 2008 roku "Prymas z Mysłowic".

Tym razem P. Woldan skupił się na tym szczególnym okresie życia prymasa Hlonda, jakim była jego emigracja, do której zmusił go wybuch II wojny światowej i naciski różnych osób. August Hlond wielokrotnie żałował tej decyzji. Wielokrotnie próbował wracać, ale niemieckie władze okupacyjne dopuściły do tego.

Intencją reżysera spektaklu było zadać kłam opiniom, wygłaszanym przez komunistów, że prymas Hlond był zdrajcą, który opuścił Polskę w najtrudniejszym czasie dla narodu.

P. Woldan przypomniał, że na emigracji prymas Hlond pomagał polskim i żydowskim uchodźcom. - Pisał raporty o sytuacji w Polsce, o prześladowaniach, o mordowaniu przez Niemców polskiej i żydowskiej ludności cywilnej. Dzięki tym raportom papież i Europa dowiedzieli się o tej tragedii - mówi reżyser.

W roli głównej występuje Henryk Talar. Zdjęcia do spektaklu "Prymas Hlond" zrealizowano w Krakowie, Poznaniu, Rzymie, Lourdes, Paryżu oraz w opactwie benedyktyńskim w Alpach Francuskich.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • X
    04.11.2018 08:55
    Oczywiście, że zdradził bo był kardynałem i ślubował oddać życie za swoją owczarnię. To, że nie musiał wyjeżdżać jest zaświadczone, że chciał wracać z Francji. Bał się ponieść śmierć męczeńską za Kościół w Polsce, która by go prawdopodobnie czekała. Takiej śmierci męczeńskiej nie bał się ponieść kard. Sapieha, stąd też to on jest wzorem pasterza diecezji, który troszczy się o swoje owce, który organizuje tajne seminarium, który sprzeciwia się Niemcom - okupantom. Kościół krakowski może być bardzo dumny ze swojego kardynała, który słusznie może być kandydatem na ołtarze. Z drugiej strony zdrajcami byli i sami komuniści, którzy uciekli do ZSRR przed Niemcami. Przyjechali oni razem z Rosjanami. Można powiedzieć, że ktoś musiał organizować wojsko polskie. Nie musiał, nie było armii czeskiej czy węgierskiej w armii czerwonej, armia ta byłaby tworzona po odbiciu Polski przez Rosjan tak jak to było w Czechach czy na Węgrzech. Komuniści polscy również byli zdrajcami, bo nie walczyli w okupowanej Polsce ryzykując własne życie, oczywiście oprócz tych, którzy tworzyli AL czy BCh. Ale w porównaniu do AK to był margines ruchu oporu (nieco ponad 10% liczebności Armii Krajowej). Jakby komuniści byli uczciwi to po wejściu czerwonoarmistów do Polski powinni byli oddać całą władzę w ręce tych, którzy w Polsce walczyli, czy to z AK czy to z AL. Nie powinni tworzyć rządu bo byli zdrajcami, którzy nie chcieli ginąć za Ojczyznę.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy