Nowy numer 24/2021 Archiwum

Znajdź mi inną robotę!

Kiedy przełożeni zgromadzenia zapytali siostrę Katarzynę, czy chce pojechać na studia do Polski, zdziwiła się: „Do Polski?! A gdzie to niby jest?”.

Nie miałam pojęcia, że taki kraj istnieje – śmieje się dzisiaj. – Otwarłam mapę i zobaczyłam takie maleństwo w Europie... W Chinach są wioski tej wielkości – uśmiecha się, mrużąc łobuzersko migdałowe oczy.

Spotykamy się w Domu Formacyjnym Ruchu Światło–Życie w Wiśle-Jaworniku. Trwają rekolekcje dla animatorów. Młodzi ludzie, głównie studenci, w skupieniu słuchają ks. Waldka Maciejewskiego, diecezjalnego moderatora oazy. Wśród nich wyróżniają się twarze pięciu osób – nieco starsze, skośnookie. Jeden ksiądz, dwie zakonnice, dwie mamy. Przyjechali z dalekich Chin do Polski, bo pewnego dnia poznali drogę duchową niezwykłego Ślązaka, sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, i zachwycili się nią.

To nie mój problem

Siostra Katarzyna jest niewielkiego wzrostu. Szary welon zasłania do połowy czarne włosy. Na szarym habicie nosi metalowy znaczek z Duchem Świętym.

– Nasze zgromadzenie nosi nazwę Franciszkanki Ducha Świętego Pocieszyciela – tłumaczy. – Zostało założone w 1932 roku w Chinach. Kiedy nasz założyciel spotkał się w Rzymie z Piusem XI, ten zapytał, czego potrzebuje: pieniędzy czy misjonarzy. Nasz założyciel odpowiedział: „Tylko Ducha Świętego”.

W latach 50. ub. wieku, gdy władze komunistyczne zintensyfikowały prześladowania Kościoła w Chinach, zgromadzenie oficjalnie zniknęło z mapy duchowej Państwa Środka (Zhōngguó – tak sami Chińczycy najczęściej nazywają swój kraj). Zostało reaktywowane dopiero w 1988 roku. Wtedy też rozpoczął się boom powołaniowy. Siostry w Chinach dziwią się, kiedy słyszą o kryzysie powołań zakonnych w Kościele zachodnim. One nie mieszczą się w klasztorach, w których mieszkają. Zresztą wiele z nich żyje w domach czy mieszkaniach prywatnych. – Kiedy wstąpiłam do zgromadzenia, przełożeni zlecili mi katechizację – opowiada siostra Katarzyna.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama