Nowy numer 42/2019 Archiwum

Ślązak na Kresach

Pracowity naukowiec i gorliwy kapłan. Tak o zmarłym 30 lipca księdzu mówią jego znajomi i przyjaciele.

Urodził się 21 lutego 1949 roku w Bronowie k. Bielska-Białej. Do liceum w Czechowicach-Dziedzicach uczęszczał razem z kard. Kazimierzem Nyczem. Chodzili nawet do tej samej klasy. – Zapamiętałem go jako człowieka niezwykle aktywnego i ambitnego. Już wtedy interesował się historią – tak o śp. ks. prof. Józefie Krętoszu mówi kard. Kazimierz Nycz.

Człowiek dialogu

Studia teologiczne ukończył w WŚSD w Krakowie. Często odwiedzał archiwa i biblioteki. – Rozwijał swoje historyczne zainteresowania, a Kraków dawał ku temu duże możliwości – dodaje metropolita warszawski.

Tytuły naukowe zdobywał kolejno na uczelniach w Krakowie i Lublinie. Doktorat z historii Kościoła zrobił na KUL-u, u wybitnego profesora ks. Bolesława Kumora.

Potem sam prowadził wykłady z historii Kościoła w afiliowanym do PAT Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie oraz w zamiejscowym Studium Teologicznym KUL w Katowicach. 1 września 2001 roku został profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Teologicznym UŚ w Katowicach. Był też kierownikiem Zakładu Teologii Pastoralnej i Dziejów Duszpasterstwa.

Jego życie nie ograniczało się jednak do nauki. Był też gorliwym duszpasterzem. Przez długie lata rezydował w parafii św. Józefa w Katowicach-Załężu. – Miałem okazję obserwować to jego kapłańskie i naukowe życie. Gdybym miał go scharakteryzować w dwóch zdaniach, to powiedziałbym, że był przede wszystkim kapłanem dialogu. Ten dialog wyrażał się przede wszystkim w jego powołaniu. Bo to Pan powołuje, a człowiek odpowiada. A śp. ks. Józef odpowiadał Chrystusowi na wielu płaszczyznach: powołania kapłańskiego, naukowego i profesorskiego. Ale także ludzkiego. Był bardzo życzliwy, chętny do pomocy. Troszczył się też o biednych – mówi ks. prof. Władysław Basista.

Tylko krzyżyk

Niestety, długa i uciążliwa choroba uniemożliwiała mu dalszą działalność naukową i dydaktyczną. – Kiedy przeszedł na rentę i zamieszkał w Domu św. Józefa w Katowicach, często się spotykaliśmy. Dużo też rozmawialiśmy. Znaliśmy się z seminarium. Potem połączyły nas studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ja studiowałem Pismo Święte, a on historię – wspomina zmarłego kapłana ks. prof. Józef Kozyra. – Starałem się mu towarzyszyć do końca. Pomagałem, gdy choroba postępowała i nie mógł już chodzić. Zabierałem go wtedy na wózku do mojego mieszkania. Czasem też obwoziłem po parku za domem – opowiada kapłan. – Gorzej było, kiedy przestał mówić. I nie było już z nim kontaktu. Wtedy wchodziłem jedynie do jego pokoju. Mówiłem do niego, nie wiedząc, czy mnie słyszy. Modliłem się i robiłem znak krzyża – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL