Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wypełnianie przepaści

Ewa i Mariusz dzięki wspólnocie trudnych małżeństw uczą się kłócić. – Kłócić bez nienawiści – precyzuje Ewa.

– Wziąłeś skalpel i chciałeś ten napis zrywać. Ale się nie dało. Na szczęście narzędzia do pokonania kryzysu mieliśmy już dzięki spotkaniom trudnych małżeństw – podkreśla. Napis został do dziś i działa na innych. – Kiedyś po jednym ze spotkań podszedł do mnie młody mężczyzna. Powiedział, że kiedy żona go opuściła, choć nie był specjalnie wierzący, pomodlił się do Boga z prośbą o wskazanie drogi. I wtedy ja z moją naklejką na szybie zatrzymałem się przed nim na światłach. Małżeństwo wychodzi z kryzysu. Nawet dla jednej pary opłaciło się mieć taki znak – cieszy się Mariusz. Dziś małżonkowie nie ukrywają, że trudne doświadczenia stały się dla nich błogosławieństwem, okazją do nawiązania relacji z Bogiem. Jak sami mówią z uśmiechem, sprawdzili w praktyce, że moc w słabości się doskonali. Wspólna modlitwa, kiedyś rzecz nie do wyobrażenia, stała się codziennością. – Ogromnym odkryciem było dla mnie to, że musimy oboje pracować. Że to nie mąż jest zły, ale oboje musimy zmienić swoje podejście. Ale tak naprawdę to mąż wykonał większą pracę – mówi z uznaniem Ewa. – Zauważyłem, że dla żony stałem się prawdziwym mężczyzną, którego zdanie się liczy – podkreśla Mariusz.

Państwo Krywoszowie swoją formację we Wspólnocie Trudnych Małżeństw „Sychar” rozpoczynali w Żorach. W tym roku tamtejsze ognisko obchodzi swoje 10-lecie. – Było nam mało spotkań, więc zaczęliśmy jeździć też do Rydułtów. A dziś jestem liderem tamtejszego ogniska – mówi Mariusz. – Z „Sycharu” w Żorach wyłoniły się dwa ogniska: w Katowicach i Rydułtowach – precyzuje Marek Płoneczka. – W Żorach powstała wspólnota trudnych małżeństw jako trzecia w Polsce. To wypełnienie pewnej luki, jaka istniała w duszpasterstwie: są grupy skierowane dla rodzin „zwyczajnych” i te dla związków niesakramentalnych. A pomiędzy tym przepaść – uważa lider ogniska z Żor. – Przez 10 lat działalności staramy się przede wszystkim przypominać, jak ważny jest sakrament. Dzisiejszy świat często do małżonków opuszczonych, którzy starają się zachować wierność, śle komunikat: „Zapomnij, ułóż sobie na nowo życie”. My staramy się dawać oparcie w oczekiwaniu na powrót małżonka, zwłaszcza kiedy trapią wątpliwości czy doskwiera samotność – wyjaśnia Marek Płoneczka. – Dajemy w ten sposób szansę sakramentowi. Szansę, by Bóg objawił się w mocy sakramentu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama