Nowy numer 43/2020 Archiwum

My, Europejczycy, gubimy "big picture"

Tematyka tzw. start-upów zdominowała drugi dzień VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. To firmy, które za cel stawiają sobie znalezienie takiego modelu biznesowego, który zapewni im osiągnięcie stabilnego i systematycznego dochodu. Przykładami start-upów są Google i Facebook. Dziś trudno bez nich się obyć.

Tak jak wczoraj, w drugim dniu VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego panowała gorąca atmosfera. Przez cały dzień odbywały się sesje tematyczne. Nie tylko o start-upach. Biznesmeni i eksperci dyskutowali raczej w kuluarach. Wymieniali wizytówki i klepali się po ramieniu. Jedni chwalili się nowymi osiągnięciami, inni przekonywali do sprawdzonych rozwiązań biznesowych. – To najważniejsza część kongresu – mówił na antenie radia eM Robert Gwiazdowski z Centrum A. Smitha. Profesor nie jest zwolennikiem tego typu imprez. Nie wierzy też w sukces start-upów w Polsce. Ale organizatorzy chyba wierzą...

Na jednym z paneli dyskutowano o Unii Europejskiej. Paneliści zastanawiali się, czy jest ona jeszcze zintegrowana. Mówiono o emigrantach, solidarności i energetyce. – My, Europejczycy, gubimy "big picture", nie potrafimy szerzej spojrzeć na świat – powiedział książę Michael von Liechtenstein. – Unia nie była przygotowana na falę emigrantów. Potrzebna jest większa koordynacja w kwestii stabilności i bezpieczeństwa – dodał.

Unia i jej problemy

O trudnościach z właściwym rozumieniem słowa "solidarność" w Unii Europejskiej mówiła Jadwiga Wiśniewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego. Pokazała to na przykładzie polityki energetycznej.

– Zasada solidarności nie wszędzie jest tak samo przestrzegana. Zamiast do rehabilitacji węgla i dywersyfikacji dostaw gazu, Unia dąży do dekarbonizacji i realizuje projekt Nord Stream 2 – powiedziała europosłanka. –  To pokazuje, że interesy międzypaństwowe są ważniejsze niż europejska solidarność.

Dlaczego odbiera nam się prawo do "rehabilitacji węgla"? – Trzeba odejść od źle pojętej polityki energetycznej – stwierdziła. – Unia Europejska walczy z problemami, które sama sobie stworzyła. Są one efektem polityki klimatycznej. Nałożyła sobie wysokie standardy, którym nie potrafi sprostać. W skali światowej jest odosobniona – dodała.

Przypomniała, że w Traktacie Lizbońskim mowa jest o tym, że każde państwo ma prawo do własnego koszyka energetycznego. – Polska oparta jest przecież na węglu – stwierdziła eurodeputowana.

– Podobnie jest z imigrantami. To pani Merkel zniosła przepisy azylowe. A teraz w imię solidarności mamy się podporządkować polityce migracyjnej Unii – powiedziała. – W Unii Europejskiej poza eurosceptykami i euroentuzjastami są też eurorealiści. By ratować Unię, musimy wrócić do jej chrześcijańskich korzeni. Europa bez wartości to Europa zlaicyzowana.

"Nie doceniamy sztuki kompromisu"

– Polska ma poważny problem z właściwym zdefiniowaniem własnych interesów w Unii. Poza tym my wciąż nie doceniamy sztuki kompromisu – mówił Janusz Reiter, były ambasador RP w Niemczech i w USA. – W polityce klimatyczno-energetycznej potrzebna jest jasna wizja, trzeba jej nadać większą elastyczność. Jednak ani lewica, ani prawica nie bardzo wiedzą, jak to zrobić.

Jan Olbrycht, eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego, stwierdził, że Unia Europejska już jest bardzo podzielona. Coraz częściej mówi się o konieczności integracji Unii Europejskiej, ale nie całej. – Pomysł Holendrów, by utworzyć strefę "mini-Schengen" nie był odosobniony – dodał.

Unia stoi na rozdrożu. Ma różne problemy. Co do tego wszyscy są zgodni, zarówno środowiska eurosceptyczne czy wręcz antyeuropejskie, jak i proeuropejskie. Proponują one jednak różne rozwiązania. Jedni chcieliby doprowadzić do zniszczenia Unii, zaś drudzy do zwiększenia nakładów finansowych, by ją ratować.

– Co do migracji, to wydaje się, że każdy rząd ma jakiś pomysł, ale wspólnej wizji do tej pory nie wypracowano – stwierdził T. Wróblewski, prowadzący debatę.

Wymyślić Europę na nowo?

Wśród panelistów nie było zgody co do początków Unii. Na pytanie, czy w swojej pierwotnej fazie była ona wspólnotą ekonomiczną czy polityczną, padały różne odpowiedzi. Jedynie Jadwiga Wiśniewska zwróciła uwagę na jej chrześcijańskich korzenie. A jaka Unia powinna być dzisiaj?

 – W sytuacji kryzysu migracyjnego Europy, Unii nie wystarczy sama ekonomia. Musi być ona wspólnotą polityczną – wyjaśniał poseł Olbrycht. – To długi proces. Zobaczymy, na ile kraje członkowskie sobie z tym poradzą. Jednak by chronić nasze państwa, zapewnić stabilność i bezpieczeństwo, potrzebne są działania polityczne.

Zastanawiano się, czy Europy nie trzeba wymyślić na nowo i na czym oprzeć cały projekt. – Europa potrzebuje sukcesu gospodarczego – stwierdził ambasador Reiter. – Jest ona zróżnicowana. Są kraje, które odnoszą sukcesy, i te, które czują, że ponoszą klęskę. To rzutuje na spójność Unii. Ale tu chodzi także o zaufanie obywateli do własnych państw. Dopiero wtedy można zaufać Unii – dodał. A z zaufaniem do instytucji państwowych w Polsce kiepsko.

Coś o Śląsku

To tylko niektóre tematy poruszone podczas kongresu. W kontekście Śląska warto przywołać panel poświęcony zanieczyszczeniu powietrza i chorobom cywilizacyjnym. Kilku znanych kardiologów wskazywało na bezpośredni związek pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza a zdrowiem.

W ostatniej publikacji Światowej Organizacji Zdrowia możemy przeczytać, że na 50 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie, aż 33 to miasta leżące w Polsce. Spośród z nich najwięcej znajduje się na Śląsku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama