Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bóg się zakochał

Prawdziwe historie. O chłopcu,
 który usłyszał od Jezusa:
 „Bierz się do roboty”, i miłosierdziu, które wywraca świat do góry nogami, z ks. Tomaszem Nowakiem rozmawia Aleksandra Pietryga


Stało się inaczej...


W klasie maturalnej przez cały rok brałem udział w kursach przygotowawczych do studiów medycznych. Kiedyś, gdy wracałem z zajęć w Katowicach, złapał mnie straszny deszcz. Nie miałem gdzie się schować i uciekłem do katedry. Po raz pierwszy w życiu modliłem się ponad dwie godziny. I wtedy usłyszałem od Jezusa: „Jeśli chcesz coś zmienić, nie gadaj, tylko bierz się do roboty!”.


Mocne.


Od tego momentu zacząłem myśleć o seminarium. To było zaskakujące dla mnie, ale jeszcze bardziej dla mojej rodziny, znajomych. Mówili, że ja się na księdza nie nadaję. Niektórzy myśleli, że to jakiś żart. Przez cały pierwszy rok seminarium byli pewni, że się z kimś założyłem. (śmiech) Ale ja już mocno przylgnąłem do Jezusa, poczułem moc Jego miłosierdzia. Dzisiaj wiem, że On przez całe moje życie przygotowywał mnie do tego. Przez moją chorobę, przez okres buntu, przyklejania się do jednego czy drugiego grzechu, w końcu przez doświadczenie miłosierdzia. Jako ksiądz, spowiednik, być może potrafię dziś bardziej współczuć, zrozumieć, zaświadczyć, że życie z Jezusem jest dla wszystkich, że On przebacza najgorsze grzechy.


Od pewnego czasu męczy mnie myśl, w którym momencie Bóg może w końcu poczuć się rozczarowany człowiekiem. Wylewa przed nim ocean swojego miłosierdzia, a człowiek nie potrafi w nie uwierzyć lub całkowicie je lekceważy.


Też zadawałem sobie kiedyś to pytanie. Myślę, że odpowiedź mamy na Golgocie. Skatowany, opuszczony, wymęczony do granic ludzkich możliwości Jezus patrzy w niebo i prosi Ojca o przebaczenie dla oprawców… bo nie wiedzą, co czynią. Ktoś powiedział,
że my sami tak siebie nie rozumiemy, jak rozumie nas Jezus. Dla siebie samych nie mamy tyle cierpliwości i wyrozumiałości, ile ma jej dla nas Bóg. Nieskończone pokłady.


Nawet kiedy jesteśmy po szyję ubabrani w grzechu?


A pani przestaje kochać swoje dzieci, kiedy wracają takie zabrudzone do domu? Bóg się w nas zakochał do szaleństwa! Jego miłość jest doskonała. 


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama