Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie żyje Czesław Rymer


Widział Wojsko Polskie wkraczające na Śląsk w 1922 roku. Całował w rękę Piłsudskiego w czasie jego wizyty w Katowicach.

Obserwacje pana Czesława, których dokonał już jako dorosły mężczyzna, też wiele mówią o pogmatwanej historii Śląska. Tak opowiadał „Gościowi” o scenie, której był świadkiem w Katowicach w czasie wojny: „W 1940 r., idąc ulicą Kościuszki w kierunku rynku, usłyszałem hymn »Marsz, marsz, Polonia«. Nasłuchuję, rozglądam się po oknach. Co za wariat śpiewa? Przecież go za chwilę zwiną! On z obozu nie wyjdzie! Zbliżam się do placu Miarki, śpiew jest coraz głośniejszy. Wreszcie przy końcu Kościuszki, tam, gdzie tory przebiegają, słyszę głośny chóralny śpiew. Podchodzę bliżej i patrzę: na peronie stoi w dwójkach ze 150 młodych ludzi. Cały peron był zajęty. Stali do mnie plecami, a przed nimi stał konwój wehrmachtowców. I ci młodzi chłopcy, przymusowo zaciągani do Wehrmachtu, śpiewają na dworcu w Katowicach na całe gardło: »Jeszcze Polska nie zginęła« – zwrotka za zwrotką, i od początku. Tak, dobrowolnie, jak się dzisiaj mówi, szli młodzi ludzie do Wehrmachtu”.
Czesław Rymer został pochowany na cmentarzu przy ul. Francuskiej w Katowicach.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama