Nowy numer 29/2021 Archiwum

Wojciech Kilar działa

– Musi pani napisać jeszcze jedną książkę z wyznaniami ludzi, na których działa przykład życia Wojciecha Kilara – słyszę często od czytelników mojej książki „Takie piękne życie”.

Chciałbym to ich uczucie naśladować. Ostatnio, kiedy w Salezjańskiej Wspólnocie Rodzin „Nazaret” w Lubinie opowiadałam o uczuciu łączącym państwa Kilarów, po spotkaniu podeszło do mnie małżeństwo, mówiąc, że też chce być tak święte jak moi bohaterowie. Przykład miłości Kilarów stał się dla nich motywacją. Marta Gomola, studentka prawa, przyznaje, że Wojciech Kilar odgrywa dużą rolę w jej życiu. – Jego muzyka jest równie piękna jak jego biografia, najpierw szalona, później wyciszona i ascetyczna – zwierza się. – Biorąc przykład z kompozytora, sama chcę prowadzić życie spokojne, a jednocześnie bogate w miłość do muzyki i drugiego człowieka. Z książki dowiedziałam się, że dla pana Wojciecha najważniejsza była miłość. Taka dojrzała miłość, jaką on kochał, to poświęcenie, troska, wierność. To wymaga wiele wysiłku, ale przynosi prawdziwe szczęście. Każdego dnia uczę się bycia zdolną do poświęcenia dla kochanych osób, a kierunek temu nadał właśnie „mój kompozytor”.

Oswajanie śmierci

Joanna Holdenmajer, pielęgniarka ze Ścinawy, członkini Salezjańskiej Wspólnoty Rodzin „Nazaret” w Lubinie, od kilku miesięcy pracuje z mocno schorowanymi starszymi osobami. – Zauważyłam, że bardzo boją się śmierci, to dla nich temat tabu – opowiada. – W ich obecności nie wolno wymawiać słowa „śmierć”. W większości są to osoby wierzące, spełnione, otoczone miłością bliskich i wydawałoby się, że powinny być przygotowane na ostateczność, ale tak nie jest. Nieraz zastanawiałam się, jak mogłabym z nimi porozmawiać na ten temat. Lektura książki „Takie piękne życie”, poprzez fragmenty przedstawiające umieranie pana Kilara, uczy, jak mówić o przechodzeniu na drugą stronę, gdzie czekają ci, którzy już zmarli. Teraz lepiej i skuteczniej będę potrafiła przekazywać swoim pacjentom radość i pokój z przechodzenia do lepszego życia. Muszę przyznać, że pani Joanna uspokoiła mnie tymi słowami, bo dotarło do mnie, że opisanie umierania kompozytora, które kosztowało mnie tak wiele, miało sens.

Krzysztof Masłoń w tekście o mojej książce „Świadectwo życia Wojciecha Kilara”, zamieszczonym w „Do Rzeczy”, napisał: „(…) Sherwin B. Nuland, autor książki »Jak umieramy«, po długich latach praktyki lekarskiej i obcowaniu z umierającymi doszedł do wniosku, że największa godność, jakiej możemy się doczekać w śmierci, to godność poprzedzającego je życia. (…) Życie Wojciecha Kilara (…) wzbogaca tę tezę o pierwiastek duchowy, religijny (…). Jeśli nie udaje nam się oswoić śmierci i jeżeli cokolwiek czujemy w tych godzinach najtrudniejszych z trudnych, gdy odchodzą nasi bliscy lub też do nas samych zbliża się to, co nieubłagane, to lektura »Takiego pięknego życia« powinna pomóc”. – Śmierć jest po stronie życia, musimy ją przeżyć, by znaleźć się po drugiej stronie – powiedział mi Piotr Fronczewski. Przykład Wojciecha Kilara może pomóc w umieraniu, ale przede wszystkim w pięknym życiu. To ważne, tym bardziej że uczy nas tego wybitny artysta tworzący muzykę, przy słuchaniu której chce się żyć.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama