Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pierwsza w nocy

O Ojcu, który widzi z daleka, i spłacających się długach z ks. Bogdanem Kanią, moderatorem ds. nowej ewangelizacji, rozmawia Joanna Juroszek.

Ten rok daje też specjalne odpusty. Miłosierdzie można kupić?

Odmówię „Ojcze nasz”, modlitwy w intencjach ojca świętego, przyjmę Komunię św., nawiedzę kościół i otrzymam odpust. Nie, to wszystko ma służyć mojemu zbliżeniu do Boga. Jednym z warunków uzyskania odpustu jest bycie w stanie łaski uświęcającej i Komunia, czyli bliskość z Bogiem.

Był ksiądz opiekunem wspólnoty Jezusa Miłosiernego w Rybniku. Właśnie takiego Jezusa tam poznawaliście?

Kiedy wybieraliśmy nazwę wspólnoty, każdy mógł podać swoją propozycję i ks. Dawid Lubowiecki zaproponował: „Jezus Miłosierny”. Zrobiliśmy głosowanie, wcześniej modliliśmy się i bezprecedensowo wygrał… „Jezus Miłosierny”.

Dzięki Bożemu miłosierdziu trzy wspólnoty połączyły się w jedną. Mamy też dużo świadectw pojednania, uzdrowienia. Prowadząc kursy Nowe Życie, widziałem, jak ludzie doświadczali miłosierdzia. Są tam spowiedź, modlitwa przebaczenia, które dla wielu były początkiem doświadczenia miłosierdzia. Ludzie przebaczali swoim małżonkom, a później Bóg przychodził z łaską uzdrowienia.

Gość, który 20 lat pił, przyjeżdża na kurs. Jest modlitwa przebaczenia, po niej prośba o wylanie Ducha Świętego. I nagle zostaje uzdrowiony. Wraca do domu i nie pije. Inny przykład: człowiek z Katowic, który zatonął w długach. Kurs zaczyna się w piątek o 18.00, ale mężczyzna coś załatwiał w pracy i przyjechał dopiero o 1.00 w nocy. Mówi: „Na pewno nikogo już nie zastanę”.

Stałem wtedy przed kościołem i z kimś rozmawiałem. A on: „Wow! Spotkałem księdza o 1.00”. Dla niego to był znak. Był na kursie, kluczowe znów były spowiedź, modlitwa przebaczenia i prośba o wylanie Ducha Św. Teraz ma poukładane życie, pospłacane długi, chodzi na wspólnotę.

Ten kurs to jedna z propozycji na Rok Miłosierdzia?

Myślę, że tak. Miłosierdzie jest ściśle związane z doświadczeniem Bożej miłości, o której mowa na kursie. Bóg kocha mnie nawet wtedy, gdy upadam, grzeszę i sam na siebie nie umiem już patrzeć.

Jezus Miłosierny zaprowadził Księdza do Katowic…

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Byłem w sanktuarium św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Rybniku-Chwałowicach. W diecezji jest zasada, że neoprezbiter na pierwszej parafii jest tylko trzy lata. Mówiłem: „Boże, co będzie ze wspólnotą, jak odejdę? Ale to przecież nie jest moje dzieło, tylko Twoje; skoro tak jest, to wspólnota przetrwa”.

Wiele osób się modliło i niemożliwe stało się możliwe – zostałem na czwarty rok. Później też snułem plany, ale wiedziałem, że będę musiał odejść i zakładać inną szkołę nowej ewangelizacji. A Jezus przyszedł z zaskoczenia, zostałem moderatorem ds. nowej ewangelizacji. Wierzę, że tak ma być, mimo że na początku różnie na to patrzyłem. To nie przypadek, że w Roku Miłosierdzia jestem właśnie tutaj. Sam doświadczam miłosierdzia i chcę się nim dzielić poprzez głoszenie, świadczenie, wychodzenie do biednych, bezdomnych, zagubionych.

Czeka Księdza niebo?

Tak, wierzę, że tak. Jak szybko, nie wiem, ale chciałbym być w niebie. Tu jest bardzo dobrze, ale tam będzie super.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama