Nowy numer 43/2020 Archiwum

W górę!

Pechowe "krokodyle" już zostały wymienione. Teraz trwa podnoszenie konstrukcji dachu chorzowskiego "kotła czarownic".

Proces podnoszenia konstrukcji zadaszenia trybun Stadionu Śląskiego nosi poważną nazwę "Operacja Big Lift II". Pierwsza nieudana próba miała miejsce w 2011 roku. Wtedy w trakcie prac zaczęły pękać słynne "krokodyle", czyli elementy spajające liny. Po analizach ekspertów NIK okazało się, że klamry nie spełniały odpowiednich parametrów materiałowych, były źle zmontowane, a projekt zadaszenia zawierał istotne błędy.

Obecnie trwa jedna z najtrudniejszych czynności budowlanych w procesie modernizacji stadionu. Liny są powoli wciągane za pomocą podnośników do górnego ringu korony stadionu, który znajduje się na wysokości około 50 metrów. Na linach spocznie dach przykrywający trybuny. Będzie ważył ponad 830 ton. Zadaszeniem dachu zajęła się firma Pfeifer na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego.

Konstrukcja przypomina ogromną pajęczynę, złożoną z lin o łącznej długości 11 kilometrów. W przyszłym tygodniu liny będą rozciągane i dopinane do górnego ringu. Na całej konstrukcji będzie spoczywać 45 tysięcy metrów kwadratowych poliwęglanu. Prace związane z zadaszeniem zakończą się jesienią. Ostatnim etapem będzie montaż specjalnego systemu monitoringu sygnalizującego potrzebę odśnieżania dachu.

Stadion Śląski ma być oddany do użytku pod koniec 2016 roku. Jego modernizacja trwa od 1994 roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama