Nowy numer 42/2020 Archiwum

Marsz na Częstochowę

8 tysięcy wzniesionych rąk i 4 tysiące gardeł wyśpiewujących chwałę Boga wokół polowego ołtarza – to musi być Pielgrzymka Rybnicka. Start 29 lipca.

Tym razem to pielgrzymka jubileuszowa. Mija 70 lat od tamtych wakacji 1946 roku, gdy sześciu chłopaków z rybnickiego gimnazjum męskiego (dzisiaj to I LO im. Powstańców Śląskich) po raz pierwszy wybrało się na piechotę na Jasną Górę. Szli podziękować, że przeżyli wojnę i wrócili do swojej szkoły.

Wdzięczni dezerterzy

Ci 20-latkowie mieli tak pokręcone losy, że wyjście cało z wojennych przygód wydawało się dla nich prawie niemożliwe. Benek Smołka jako żołnierz Wehrmachtu został ranny nad Odrą. Emil Lesik z niemieckiej armii zdezerterował, ale – niestety – do Sowietów. Pierwszy napotkany sowiecki żołnierz zabrał mu zegarek i buty. Emil tłumaczył, że chce do polskiego wojska, ale Sowieci wysłali go do obozu jenieckiego. Przeżył, wrócił po roku. Młody Stasiek Pol – jedyny do dziś żyjący z tych sześciu – również zdezerterował z Wehrmachtu i w drodze na Śląsk przeszedł nocami przez pół Polski.

Pod Zawierciem o mało nie rozwalili go swoi, partyzanci z AK, bo miał na grzbiecie niemiecki mundur... Ocalił go modlitewnik po polsku, poświęcony św. Teresie od Dzieciątka Jezus, który AK-owcy znaleźli w jego kieszeni. Partyzanci nie zaufali mu na tyle, żeby przyjąć do oddziału, ale... podwieźli go kawał drogi furmanką. Na wkroczenie Sowietów Stanisław czekał później w schowku pod schodami domu w rybnickiej dzielnicy Meksyk.

Pielgrzymka zapoczątkowana w Rybniku przez sześciu świeckich, zwykłych chłopaków, ma dziś tytuł Pielgrzymki Archidiecezji Katowickiej. Każdego lata ok. 4 tys. ludzi przez 4 lub 5 dni maszeruje ze Śląska na Jasną Górę. Większość startuje z Rybnika – w tym roku 29 lipca. Dwie grupy – z Jastrzębia i Pszowa – wyruszą już dzień wcześniej, 28 lipca.

Modlitwa z gęsią skórką

Wspólne wielbienie Boga robi na tej pielgrzymce największe wrażenie. W czasie polowych Mszy świętych twardzi Ślązacy śmiało wznoszą ręce w górę, śpiewając po Komunii św. „Jesteś Królem!” albo inne pieśni chwały. Wiatr niesie je w górę wraz z dynamicznym akompaniamentem gitar, na których grają młodzi ludzie. Pielgrzymi wyglądają wtedy, jakby długo czekali, żeby z taką otwartością się modlić – razem z innymi wierzącymi.

Najmocniej przeżywają to ci najtwardsi, którzy mają siłę, żeby zostać na Jasnej Górze jeszcze na czuwaniu po sobotnim apelu. – Ja mam wtedy zawsze na rękach gęsią skórkę, wśród tych setek ludzi wielbiących Pana Boga słowem, rękami, nawet nogami. Tam się odczuwa tę moc modlitwy wspólnotowej, moc instrumentów, na których gra nasza diakonia muzyczna, i moc tego cudownego miejsca – mówi ks. Marek Bernacki, kierownik pielgrzymki i proboszcz parafii MB Częstochowskiej na osiedlu Nowiny w Rybniku. – Ja na tej pielgrzymce przeżywam swoje osobiste odrodzenie w wierze dzięki świadectwu tylu ludzi, cieszących się wiarą – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama