Nowy numer 26/2022 Archiwum

Z habitu sypały się kule

70. rocznica Tragedii Górnośląskiej. 27 stycznia 1945 roku Armia Czerwona wkroczyła do Mikołowa. Kilka godzin później pijani żołnierze sowieccy BRUTALNIE zamordowali dwie salwatorianki.

Salwatorianom udało się uciec z piwnicy przez małe okienko w murze. Schronili się w pobliskich domach. Kiedy wrócili do domu, w kaplicy zastali makabryczny widok. Zakonnice leżały na ziemi, ich twarze i ciała były zmasakrowane. Sowieci kłuli je bagnetami i strzelali do nich z rewolwerów. Musieli wpaść w furię, bo oddali wiele strzałów. Siostra Stanisława leżała w kałuży krwi przed ołtarzem, miała stłuczoną czaszkę, wybite kolbą zęby. Siostra Leopolda widocznie chciała schronić się w ławce, bo tam została znaleziona. Kiedy podnieśli jej ciało, z habitu posypały się naboje. Dopiero po kilku dniach, kiedy front przesunął się bardziej na zachód, odważono się pochować ciała sióstr w ogrodzie. Na grobie umieszczono napis: „Męczeńskie ofiary ślubu czystości”.

Zakazany kult

Nowe władze komunistyczne wkrótce odebrały salwatorianom dom i zakład wychowawczy, przekształcając go w szkołę pielęgniarską. Jednak miejsce pochówku sióstr stawało się coraz bardziej uczęszczane przez mieszkańców Mikołowa i uczennice. Ludzie przychodzili pomodlić się przy grobie sióstr, wierząc, że zginęły śmiercią męczeńską i wypraszają im łaski. To powodowało niepokój władz. W 1954 r. wydano nakaz ekshumacji ciał zakonnic i przeniesienia ich na cmentarz parafialny w Goczałkowicach-Zdroju, blisko domu prowincjalnego sióstr salwatorianek.

Obecna przy ekshumacji s. Emeria Kucharczak opowiadała, że siostrom zakazano zabierać ze sobą tablicy z napisem „Męczeńskie ofiary ślubu czystości” i wyjmować czegokolwiek z trumien. Siostra Emeria wbrew zakazowi oderwała jednak kawałek welonu s. Stanisławy. Zabrała też grudkę ziemi z grobu s. Leopoldy... Kim były te s alwatorianki, o których mówi się, że zginęły męczeńską śmiercią w obronie ślubu czystości? Siostra Leopolda Ludwig urodziła się w 1905 r. w Chorzowie Batorym w wielodzietnej rodzinie. W rodzinnej parafii zetknęła się z bł. ks. Józefem Czempielem, który miał ogromny wpływ na jej formację i rozwój duchowy. Do zgromadzenia wstąpiła dość późno, jak na tamte czasy, bo dopiero w wieku 32 lat.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama