Nowy numer 44/2020 Archiwum

Świynty łogiyń

– Dlaczego na Śląsku głównie górnicy muzykowali? – pytała prof. Dorota Simonides z jury. – Niekierzy by padali, że to byli lebry i chcieli sie wymigać, to poszli do orkiestry... – odpalił Marek Jon z Rudy Śląskiej.

Marek Jon sam gra w policyjnej orkiestrze, a przedtem grał w górniczej. Kiedy na sali Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu ucichła już salwa śmiechu, kontynuował: – Roz na egzamin prziszoł taki ślusorz, co całe życi groł na tyj orkiestrze górniczyj, no i mu godajom: „Niech pan powie, jakie są rodzaje kluczy”. A ón: „Klucz wiolinowy, klucz basowy”... W czasie konkursu „Po naszymu, czyli po śląsku” publiczność wiele razy płakała ze śmiechu. Ten konkurs od 24 lat jest świętem śląskości. Tu informacja dla tych, którzy tego konkursu nie znają: to śląskość, która nie stoi w opozycji do polskości, ale ją wzbogaca, wnosi do polskości swoją specyfikę i nową, wyjątkową jakość.

Czy mieszkańcy innych części Polski uwierzyliby, że uczestnik konkursu w czasie pięknego monologu w „ślonskij godce” może cytować odnoszący się do ukochania tradycji wiersz polskiego poety Adama Asnyka? A tak właśnie zrobił zdobywca drugiego miejsca, Marek Jon, młody policjant z zakochanej w tradycji śląskiej rodziny. Laureatem tego konkursu przed kilku laty był też jego ojciec.

Tym, co kożom niy pamiyntać

Swój monolog pan Marek zaczął w mundurze górniczym, a dokończył w policyjnym, który miał pod spodem. Nie tylko publiczność rozśmieszył, ale i wzruszył, grając pięknie na trąbce „Śpij kolego w ciemnym grobie”. Wspominał, że grał to z kolegami ze śląskiej orkiestry Policyjnej na grobach funkcjonariuszy Policji w Miednoje. Leżą tam też policjanci z przedwojennego województwa śląskiego, którzy w 1939 roku na wschodzie Polski wpadli w ręce bolszewików. Marek Jon mówił, że wraz z kolegami uświadamiali sobie tam, w Miednoje, że mogliby być na miejscu tamtych policjantów, gdyby urodzili się 70 lat wcześniej i mieli na sobie te same mundury. Mówił też o nadziei, którą, wbrew wszystkiemu, przekazują zamordowani tam policjanci. – Yno trza o takich wydarzyniach pamiyntać, choć niekierzy nie chcom. Tym, co nie chcom pamiyntać, i kożom nom niy pamiyntać, padołbych za Asnykiym: „Nie depczcie przeszłości ołtarzy, bo na nich się świynty łogiyń żarzy!” – stwierdził mocno. A na koniec dodał: – Powiym wom, że po tym wydarzyniu jeszcze bardzij żech jest dumny z tego munduru.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama