Nowy numer 42/2018 Archiwum

Jej Piekary

Dotarła do górnika, który niósł trumnę bł. ks. Popiełuszki. I do kuzyna monachijskiego kard. Leo Scheffczyka. Znalazła ich w Piekarach.

Artykuły o nich trafiły do książki „Moje Piekary”. Dziennikarka Jola Kubik zamieściła tu teksty o swoim rodzinnym mieście, które publikowała w różnych pismach od 2000 roku. Np. materiał o trzech chłopakach w wieku 19, 20 i 21 lat, którzy w wakacje poszli sami w pielgrzymce z Piekar Śląskich do Rzymu. Na noclegu, jaki znaleźli na probostwie w Kopřivnicach, proboszcz Czech zachęcał ich do jedzenia kolacji słowami: „Bierzcie, na co macie huć!”. Nazywał ich też „moderne pontniki”, bo mieli GPS.

Po 40 dniach marszu dotarli do bazyliki św. Piotra, doświadczając po drodze dobroci i przyjaźni wielu ludzi. W innym tekście Norbert Szefczyk z Piekar opowiada o swoim kuzynie Leo Scheffczyku, jednym z czterech... kardynałów w historii Górnego Śląska. Ślązacy mało o tym kardynale wiedzą, bo większość życia spędził w Monachium. Urodził się jednak w 1920 r. Bytomiu i tam się wychował, a w Piekarach, czyli po polskiej stronie przedwojennej granicy, miał kuzynów, z którymi często się spotykał. Zmarł w 2005 roku. Ten tekst pierwotnie ukazał się 11 lat temu właśnie u nas, w „Gościu Katowickim”. A czy ktoś słyszał o Józefie Bajerze? To jeden z piekarskich górników, którzy nieśli trumnę bestialsko zamordowanego przez esbeków błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Slajdy z tego pogrzebu Polacy przekazywali sobie z rąk do rąk, oczywiście, poza oficjalnym obiegiem. Obrazy gigantycznego tłumu Polaków, którzy przyszli pożegnać księdza Jerzego, ludzi wspinających się na drzewa, żeby coś zobaczyć – to robiło w czasach komunizmu ogromne wrażenie. A Ślązaków aż przechodził dreszcz na widok mężczyzn w górniczych mundurach, którzy razem z hutnikami nieśli na ramionach trumnę przyszłego błogosławionego. J. Bajer opowiedział dziennikarce, jak w dziesięciu jechali do Warszawy, rozdzielając między siebie elementy strojów górniczych, żeby w razie kontroli w pociągu nie wpaść – „jeden miał spodnie, inny bluzę, trzeci czapkę”. Na miejscu służba porządkowa parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu wyłowiła naszych górników z tłumu i zaproponowała im, żeby ponieśli trumnę razem z hutnikami. Po powrocie do Piekar pana Józefa w tej sprawie przesłuchał lokalny esbek por. Kunicki. „Pytał mnie, skąd miałem pieniądze na bilet do Warszawy, na pogrzeb ks. Popiełuszki. Ja mu na to odparłem: »Gdyby żył, nie trzeba by było jechać na pogrzeb«”. Ten artykuł utrwala kawałek historii, ważnej nie tylko dla Piekar. Jola Kubik, Moje Piekary, Jotka Usługi Wydawnicze, Piekary Śl. 2013

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy