Nowy numer 43/2020 Archiwum

Szopienicka elegia

„Piąta strona świata” Kazimierza Kutza przeniesiona na deski Teatru Śląskiego w Katowicach to świetny pokaz gry aktorskiej. Dwugodzinna wędrówka w czasie po Szopienicach i Roździeniu – krainie lat dziecięcych autora.

Bohaterowie, będący naszymi przewodnikami w tej podróży, w kostiumach zaprojektowanych przez Ewę Satalecką, przypominają postacie, które wyszły ze starych fotografii. Żyją własnym życiem, naznaczonym obecnością postaci z zaświatów. Może dlatego ich losy mogą urastać do rangi metafory o ginącym świecie „piątej strony świata” Kutza. Sama książka, będąca kawałkiem dobrej literatury, wciąga i pozwala rozsmakować się w opowiedzianych ze swadą historiach. Gorzej jest z jej adaptacją. Robert Talarczyk musiał dokonać wyboru postaci, żeby udało mu się opowiedzieć czytelne historie. Z beletrystyki zrobił dzieło sceniczne, wybierając dialogi, bo przecież na nich opiera się ta szopienicka saga. Dlatego zdecydowanie gorszy jest pierwszy akt. Widz ginie w nadmiarze postaci, które pojawiają się i znikają, nim zdążymy się z nimi zaprzyjaźnić. Za to w drugim akcie skupia uwagę historia Lucjana Czornynogi (Artur Święs) – prawego, rzetelnego i wrażliwego lekarza, przyjaciela głównego bohatera, który po nastaniu komuny musi emigrować do Hanoweru i tam popełnia samobójstwo, bo okazuje się, że jego teść był gestapowcem.

Talarczykowi udaje się pokazać tragiczno-gorzkie losy mieszkańców Śląska – ziemi niewątpliwie naznaczonej. Narrator i alter ego Kutza (Dariusz Chojnacki) opowiada, jak Ślązacy trwali w zawieszeniu między Polską a Niemcami, jak z powstańcami śląskimi obeszli się hitlerowcy i Polska Ludowa, i o tym, co skłoniło ich do emigracji oraz jak tych z niewiadomego „południa” postrzegano w innych częściach kraju. Niestety, rażą gagi, które mają pobudzić do śmiechu, stereotypy, np. mieszkanka Czarnego Lądu cały czas tańczy itp. Przejmuje mnie natomiast pointa sztuki „dopisana” przez Talarczyka. Utalentowana córka Czornynogi w dzień jego samobójstwa ma występ w Carnegie Hall. Widzimy stojącą w świetle jupiterów gwiazdę, a za jej plecami całą jej historię – ludzi z Szopienic. To ich krew i wspomnienia płyną w jej żyłach i brzmią w jej głosie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama