GN 42/2020 Archiwum

Rozdwojenie... sumienia

Pikieta pod Spodkiem. „Jak zabija się dzieci w pańskiej klinice, profesorze Wielgoś?” – baner z tym napisem przywitał w Katowicach ginekologów z całej Polski.

5-letni syn Kingi Małeckiej-Prybyło z warszawskiej Fundacji PRO – Prawo do Życia już jednak krew na tych zdjęciach rozpoznaje. – Mój Maksymilian pod wpływem wystawy bardzo chciał się dowiedzieć, dlaczego niektórym dzieciom na świecie dzieje się taka krzywda. Później wieczorem modlił się, żeby wszystkie mamy chciały swoich dzieci. Reaguje na tę wystawę bardzo pozytywnie, bez szoku. Rwie się, żeby przy jej organizacji pomagać. Rodzice powinni jednak o tym ze swoim dzieckiem rozmawiać. Językiem dopasowanym do jego wieku, ale mówiąc prawdę. I koniecznie z informacją, że można coś zrobić dla zapobieżenia temu złu – podkreśla.

Lekarze, wspieramy was

Ginekolodzy przyznają, że w ich zawodzie ogromną rolę gra przykład starszych kolegów. To od nich młody lekarz uczy się praktyki, bo ze studiów zna tylko teorię. Nieraz w pakiecie przyjmuje także utrwalone w środowisku opinie. Tymczasem środowisko ginekologów jest w dużej mierze skażone poglądami sprzed 30 lat, gdy nienarodzonych ludzi zabijano w szpitalach na skalę masową. Lekarze, którzy – zgodnie z prawem – urywali dzieciom w macicach ręce i nogi, są dziś profesorami i dyrektorami klinik. Jeśli ktoś przez długie lata przeprowadzał aborcje, nie będzie mu łatwo przyznać, że robił coś złego. Raczej będzie usiłował zagłuszyć sumienie powtarzaniem dziwacznego sloganu, że lekarz nie ma prawa do indywidualnych przekonań i indywidualnego sumienia. Może z tych powodów tylko jeden delegat na kongres odważył się podejść do pikietujących, żeby wyrazić swoją sympatię dla nich. To prof. Bogdan Chazan, były konsultant krajowy ds. ginekologii i położnictwa, a obecnie dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie. Mówił o tym, że 15 lat temu, gdy do szpitali wchodziło nowe pokolenie ginekologów, wykształcone już w wolnej Polsce, miał nadzieję, że w jego środowisku nastąpi duża jakościowa zmiana w podejściu do ochrony życia nienarodzonych. Rozczarował się, bo rewolucja jednak tu nie nastąpiła. Jest za to ewolucja w dobrym kierunku. – Ogół lekarzy ginekologów w dużo większym stopniu postrzega ochronę życia ludzkiego od poczęcia za wartość. Widać zmianę na lepsze, co pozwala mi patrzeć w przyszłość z umiarkowanym optymizmem – stwierdził prof. Chazan, stojąc przy obrońcach życia. – Być może w tej sali grupa ginekologów, którzy sprzeciwiają się aborcji, jest znacznie większa. Oni potrzebują wsparcia. Chcielibyśmy, żeby oni nasze wsparcie czuli – wyjaśniała Kinga Małecka-Prybyło, trzymając na ręku 2,5-letnią córkę Marysię. – Ginekolog to człowiek o szczególnej misji. To musi być przyjaciel życia, skoro temu życiu od pierwszych chwil towarzyszy. Liczymy na poruszenie wśród lekarzy i wzmocnienie tych, którzy tego potrzebują.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama