Nowy numer 25/2022 Archiwum

Absurdalna reaktywacja

Kiedy Patryk, chory na dziecięce porażenie mózgowe, wygłasza swój monolog o niepełnosprawności, większość osób głośno się śmieje. A potem zaczyna się zastanawiać: czy to wypada?

– Mam sentyment do tego miejsca, ponieważ tutaj, w tej sali, pierwszy raz śpiewałem dla publiczności – dodał po występie.
Kuba i Patryk, zwany przez przyjaciół Patem, przyznają szczerze, że przed każdym występem odczuwają tremę. Dla Pata przez pewien czas łączyła się ona z pokonywaniem samego siebie. Jego choroba znacznie utrudnia mu poruszanie się, więc wyjście na scenę wśród plątaniny kabli to nie lada wyzwanie. O tym zresztą jest jeden z jego monologów, który kończy się słowami: „I dlatego bilety na mnie muszą być drogie”. Dziś Pat otwarcie mówi, że nie ograniczenia ruchowe były największą trudnością.
– Nie krępowałem się samym występem na scenie. Na początku nie chciałem mówić o pewnych rzeczach związanych z moją niepełnosprawnością. Z biegiem czasu zrozumiałem, że porządny kabareciarz musi umieć śmiać się nie tylko z innych, ale przede wszystkim z siebie – wyznaje.


Niemożliwy zabieg?


– Jesteśmy wbici w fotel, że przyszło tak wiele osób. I to wszystko mimo problemów z salą, która jest fatalna akustycznie, z wieloma błędami technicznymi. W wakacje będziemy wprowadzać niezbędne poprawki. Wierzymy, że się uda, i cały czas szukamy sponsorów – mówiła Bogusława Wazl. 
Podczas spotkania ks. Marek Wójcicki zaprosił na oficjalną reaktywację „Absurdalnego Kabaretu”, która zaplanowana jest na 7 czerwca w Teatrze Korez. – „Absurdalny Kabaret” zakończył działalność 7 lat temu w związku ze śmiercią Józefa Kowpacza, jednego z filarów poprzedniego składu. Żyje Jacek Bonieński, który mieszka pod Lesznem. i będzie do nas dojeżdżał. Jest także dwóch nowych aktorów – Marcin Kieś z Rybnika oraz Iza Malarz z Czerwionki-Leszczyn. Oni już występowali, ale jeszcze nie we trójkę. Mamy nadzieję, że uda nam się dorównać poprzednikom – wyjaśnił ks. Marek.
Przyznaje, że trochę czasu zajęło mu oswojenie się z myślą, iż taki zabieg jest możliwy. – Przez lata wydawało mi się, że to była niepowtarzalna formacja i nie da się jej odtworzyć. Teksty wykonywane przez „Absurdalny Kabaret” trafiły do szuflady. A kiedy przyszedł sukces kabaretu „Drzewo a gada”, Michał Laksa, prezes naszego stowarzyszenia, zaczął mnie zachęcać, żebym spróbował reaktywować „Absurdalnych” – zdradza opiekun.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama