Nowy numer 37/2021 Archiwum

Gatunek "mężczyzna" jeszcze istnieje

Skauci Europy. Dotąd dynamicznie działali w Lublinie, Wrocławiu, Warszawie. Teraz katolicy w mundurach wchodzą na Górny Śląsk.

Zapałki i różaniec


W modlitwie rosną też mniejsze wilczki. 10-letni Staszek Sikora z Katowic, dojeżdżający na zbiórki do Krakowa, opowiada, co każdy wilczek nosi w „sakiewce sobieradka”. – To są zapałki, latarka, sznurek, kompas i różaniec – wylicza jednym tchem. A jego tata, Grzegorz, komentuje: – Trudno sobie wyobrazić w innych warunkach, że ośmioletnie dziecko przed wyjazdem z wilczków w spontanicznej rozmowie mówi: „Słuchaj, tata, potrzebuję różańca”.
U Skautów Europy są odrębne struktury dla chłopaków i dziewczyn. – Chłopcy i dziewczyny w tym wieku mają różne potrzeby. Chłopcy potrzebują więcej wyzwań, ruchu, akcji. Na zbiórkach siedzimy tylko wtedy, kiedy coś jemy, bo gdyby było więcej przestoju, to chłopcy by nam zaczęli zaraz wyłazić na drzewa – mówi druh Jarek Głażewski. – Tymczasem wszędzie wokół jest koedukacja – zwłaszcza w szkołach od chłopców się wymaga, żeby zachowywali się jak dziewczynki – dodaje.
Na obozach wilczki mają wiele gier – sprawnościowych lub z fabułą, gdzie pojawiają się instruktorzy odgrywający np. św. Franciszka i wilka z Gubbio. Chłopcy uwielbiają pojedynki na szyszki i chusty. Dziką radość sprawia im, gdy wszyscy razem obezwładnią Starego Wilka, czyli instruktora. Stare Wilki noszą imiona zwierząt z „Księgi dżungli”: Akela, Bagheera i Hathi. Druh Jarek był do tej pory słoniem Hathim. – Może ze względu na moją posturę! – śmieje się. Pewnego razu usłyszał, jak w drugim pokoju jego 10-letni syn Kuba opowiadał koledze o genialnych grach na wyjazdach wilczków. Zakończył słowami: „No i są trzy gry narodowe: na Akelę, na Bagheerę i na Hathiego. Ale na Hathiego ci nie radzę, bo na ostatnim zimowisku nas zmasakrował”.
Na wyjazdach dzień pełen gier, pojedynków i modlitwy często kończy się wieczornym czytaniem wilczkom „Księgi dżungli” lub historii o świętych.
A co ze skautingiem dla dziewczyn? Nie ma go na Górnym Śląsku, bo brakuje ochotniczek na instruktorki. – Jeśli są chętne do współpracy maturzystki, studentki lub mamy, niech się zgłoszą. Wyślemy je na rekolekcje, wędrówkę, obóz szkoleniowy. Po kilku miesiącach to one będą mogły założyć na Śląsku pierwsze gromady dla dziewczyn – mówi druh Jarek.
Starych wilków brakuje też u chłopaków: jeden może prowadzić tylko szóstkę wilczków. W Rybniku będzie ich na razie tylko trzech, więc dla chłopców jest zaledwie 18 miejsc. 10 z nich już jest zajętych.
Druh Jarek apeluje więc o zgłaszanie się pełnoletnich chętnych na instruktorów z całego regionu. Kontakt na stronie: silesia.fse.pl. – W Rybniku wszystkiego się nauczymy i stąd zaczniemy pączkować na cały Górny Śląsk – zapowiada.

Gatunek "mężczyzna" jeszcze istnieje   Żeńska wersja Skautów Europy - zlot w Żelazku k. Ogrodzieńca Henryk Przondziono/GN

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama