• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Co się dzieje, gdzie się dzieje?

    Marta Sudnik-Paluch

    |

    Gość Katowicki 30/2017

    dodane 27.07.2017 00:00

    Denis ma 9 lat i stawiany jest za wzór dla swoich kolegów. Zachował zimną krew w sytuacji, w której głowę traci niejeden dorosły.

    Pani Anna od prawie 20 lat choruje na cukrzycę. Musi przyjmować insulinę. – Odkąd pamiętam, starałam się przygotowywać Denisa na sytuację mojego omdlenia. Wiedział, że jak będzie mi się robiło słabo, musi mi dać słodki napój – mówi mieszkanka Rudy Śląskiej i z dumą spogląda na syna. Jednak w niedzielny poranek, kiedy zostali sami, osłabienie przyszło nagle. – Wszedłem do mamy do pokoju i zobaczyłem, że nie reaguje – wspomina Denis. Postanowił działać. Chciał zadzwonić po kogoś z rodziny, ale niestety nie miał na karcie pieniędzy. I wtedy przypomniał sobie, że numer 112 jest darmowy.

    – Cały czas jestem pod wrażeniem, jak precyzyjny i opanowany był Denis podczas rozmowy ze mną – przyznaje operator w Centrum Powiadamiania Ratunkowego Aleksandra Michta, która odebrała telefon. – Powiedział, jak się nazywa, jak ma na imię mama, że kontakt jest z nią utrudniony i że choruje na cukrzycę. Zdarza się, że takie informacje trudno wydobyć od dorosłego, który nawet nie potrafi powiedzieć, gdzie się znajduje. A on jakby miał to wyuczone na pamięć.

    Nigdy nie wiadomo

    Pod wrażeniem zachowania chłopca jest również Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego. – Myślę, że nagranie z Denisem spokojnie może służyć za wzór, jak powinno się zgłaszać wypadki – podkreśla. I dodaje, że to niejedyny przykład dobitnie pokazujący, że powinno się od najmłodszych lat dbać o edukację dzieci w zakresie pierwszej pomocy. – Był taki przypadek w Tychach. Chłopiec i dziewczynka byli na skraju lasu. Ona nagle zemdlała i jej kolega najpierw udzielił jej pierwszej pomocy, a później precyzyjnie doprowadził do nich zespół ratowniczy. Tam nie było żadnej ulicy, adresu, który mógł podać – mówi dyrektor WPR. – Dlatego zawsze mówię ratownikom, którzy mają dzieci w wieku szkolnym: „Idźcie do nauczycieli, zaproponujcie lekcje pierwszej pomocy. Nigdy nie wiadomo, kiedy to może się przydać”. Wojewoda śląski Jarosław Wieczorek, który spotkał się z Denisem, przyznaje, że takie wydarzenia są dla niego mocnym przeżyciem, zwłaszcza jako rodzica. – Moja pierwsza myśl, gdy się o tym dowiedziałem, była: „czy mój 8-letni syn wie, jak się zachować w takiej sytuacji?”. Uważam, że każdy rodzic powinien trenować z dzieckiem na przykład precyzyjne określanie miejsca, w którym się znajduje, i wykonywanie telefonów alarmowych. Do wypadku nie musi wcale dojść w domu, więc ważne, żeby pokazać młodym ludziom, jak podać dane odnośnie do lokalizacji. Dzieci w rozmowach są bardzo precyzyjne i szybko chłoną, więc to na pewno nie będzie czasochłonny trening, a może okazać się na wagę czyjegoś życia – mówi Jarosław Wieczorek.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół