• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Jan Paweł II się do was wprosił

    jj

    dodane 16.10.2015 13:30

    Pierwsza szkoła w Siemianowicach jako patrona przyjęła świętego papieża Polaka.

    Mowa o Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych przy ul. W. Budryka 2. Tym samym placówka stała się 32. szkołą w archidiecezji katowickiej, której patronuje papież Polak. - Jan Paweł II się do was wprosił. Pomóżcie mu się zadomowić w waszej szkole - mówił uczniom na zakończenie Eucharystii w kościele św. Michała Archanioła ks. Jerzy Lisczyk.

    To duchowy opiekun Rodzin Szkół im. Jana Pawła II w Archidiecezji Katowickiej. Od piątku 16 października zalicza się do nich również siemianowicka zawodówka.

    Mszy sprawowanej w 37. rocznicę wyboru Karola Wojtyły przewodniczył bp Adam Wodarczyk. On także poświęcił nowy sztandar szkoły.

    Biskup pomocniczy podzielił się z młodymi swoimi wspomnieniami ze spotkań ze świętym papieżem. Jana Pawła II mógł obserwować, kiedy jako młody kapłan przez 6 lat mieszkał w Rzymie. Był wtedy postulatorem w procesie beatyfikacyjnym ks. Franciszka Blachnickiego, od niedawna czcigodnego sługi Bożego.

    To były ostatnie lata życia naszego papieża. - To, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to jego bezgraniczna troska o człowieka, o jego zbawienie. Było widać, że był umęczony chorobą, wiekiem, ale nie ustawał w pracy. Miał wielkie pragnienie, aby ludzie, którzy przybywali do Rzymu, mogli się z nim spotkać - mówił.

    W homilii bp Wodarczyk przypomniał także, że Jan Paweł II może być dobrym patronem zarówno dla nauczycieli i wychowawców, jak i dla młodych, którzy razem z nauką, podejmują się praktyki zawodowej.

    Nauczycieli papież może uczyć cierpliwości, miłości i szacunku dla młodych. Pracującym uczniom z kolei może służyć za wzór łączenia pracy i nauki. Młody Karol Wojtyła miał za sobą doświadczenie ciężkiej pracy w zakładach chemicznych Solvay czy w kamieniołomie.

    - Papież miał wielki szacunek dla ludzkiej pracy - mówił bp Adam, przypominając spotkania kardynała Wojtyły ze Ślązakami na piekarskim wzgórzu.

    Na koniec kazania bp Wodarczyk zachęcił młodych, którzy być może nie pamiętają już papieża Polaka, by poznawali jego życie dzięki wspomnieniom osób od nich starszych. - Zachęcam was, abyście poznając jego życie, zanosili do niego różne sprawy. Abyście wyrośli na dobrych, wartościowych ludzi, na dobrych mężów, na dobre mamy, na ludzi, którzy na różny sposób będą angażować się w życie Kościoła.

    Po Eucharystii uczniowie, nauczyciele i goście spotkali się na świętowaniu w Parku Tradycji. Dyrektorem placówki jest Sylwia Dylus.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • ślązok
      02.10.2014 14:34
      Dzięki za piękną książkę i świadectwo. Kupię ją choćby po to by porównać opisywane tam zdarzenia z moimi "dziwnymi przypadkami" :-)
    • gut
      02.10.2014 15:09
      Wspaniały wywiad. Ja wiem, jak pisała pewna mistyczka, że ludzie świeccy Anioła Stróża mają z boku po lewej stronie, zaś mężczyzna, który staje się księdzem - wtedy taki Anioł Stróż, przechodzi z lewej strony na prawą stronę boku, a więc świeccy mają takiego anioła po lewej stronie a księża po prawej stronie, ich wygląd to twarz 10 latków, którzy stąpają nie dotykając ziemi.
    • Radek
      02.10.2014 17:28
      Moja firma urządziła piknik na terenach WAT w Warszawie. W tej części miasta byłem pierwszy raz w życiu. Pod koniec zabawy (po 2-3 piwach), wieczorem postanowiłem wracać do domu. Doszedłem do przystanku tramwajowego(w tym czasie zaczęły wybuchać sztuczne ognie - ostatnia atrakcja pikniku), a że nic nie jechało stanąłem (jak idiota) na środku torów żeby lepiej zobaczyć czy z lewej strony nie migną gdzieś w oddali światła tramwaju. Po krótkiej chwili poczułem jak ktoś pociągnął mnie za ramię i przez to znalazłem się z powrotem na przystanku. Gdy odwróciłem się żeby zobaczyć kto mnie pchnął zauważyłem w miejscu w którym sekundę wcześniej stałem nadjeżdżający szybko tramwaj z przeciwnej strony (prawej!). Tramwaju nie słyszałem bo akurat wybuchały sztuczne ognie. Motornicza nie zdążyła nawet zadzwonić, tylko przerażona patrzyła się na mnie. Nie wiedziałem co się dzieje. Skąd się wziął ten tramwaj, dlaczego jedzie pod prąd, kto mnie pchnął? Okazało się że na następnym przystanku był koniec trasy i na tym odcinku był tylko jeden tor po którym tramwaje jeździły w dwie strony. Nikogo nie było kto by mnie zepchnął z torów. I wtedy dotarło do mnie że to mój Anioł Stróż uratował mi życie!!! Dodam tylko, że modlę się do mojego Anioła "od zawsze". Dziękuję bardzo raz jeszcze!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół