• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Większa od tsunami

    Aleksandra Pietryga, ks. Paweł Łazarski, Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 32/2014

    dodane 07.08.2014 00:00

    69. Pielgrzymka Rybnicka. Pani Monika pierwszego dnia skręciła kostkę. Mimo to szła dalej na własnych nogach. Dopiero ostatniego dnia pozwoliła się kawałek podwieźć. – Ale żal było jechać. Ważne i trudne intencje trzeba zanieść osobiście na sam szczyt – mówi.

    Pielgrzymom nagle przybyło siły, kiedy zobaczyli wielką tablicę z napisem: „Jasna Góra”. Czekało ich jeszcze 8 km równego marszu. Cóż to jednak znaczyło w porównaniu ze 115 km drogi w upale i ulewie, na bolących nogach! Byli też amatorzy ekstremalnych wrażeń. – W ostatnim dniu pielgrzymki idę boso – zdradza Jacek Tarasek z Wodzisławia Śl.

    – To dla mnie dodatkowa forma ascezy. W Pielgrzymce Rybnickiej wędrowały też znane osoby. Szedł europoseł Bolesław Piecha i jeden z artystów z Kabaretu Młodych Panów. Na Jasną Górę dziarsko maszerowali starsi ludzie. Pani Dorota pielgrzymuje od 1975 roku. Pamięta, jak ówczesne władze kładły kłody pod nogi organizatorom pielgrzymek i utrudniały życie pątnikom. – Wmieszani w tłum tajniacy sabotowali pielgrzymkę. Przecinali kable nagłośnienia, dodawali środki przeczyszczające do jedzenia i picia, rozsiewali błędne informacje, dezorganizowali wszystko – wspomina.

    Milicja rozgoniła pielgrzymów

    Starsi rybniczanie pamiętają też, jak pewnego razu milicja rozgoniła pielgrzymów tuż przed Gliwicami. Dalej szli w grupach nie większych niż 5-osobowe. Dopiero za Tarnowskimi Górami znów połączyli się w całość. Pielgrzymów w Rybniku pożegnał abp Wiktor Skworc, który odprawił dla nich Mszę w bazylice św. Antoniego. Metropolita katowicki powitał też pątników po ich dotarciu na wały jasnogórskie. Natomiast na postoju w Miotku uroczystej Eucharystii przewodniczył ordynariusz gliwicki bp Jan Kopiec. Podczas homilii wyjaśniał znaczenie intencji, z którymi pielgrzymi zmierzają do Częstochowy. – Ile one zawierają w sobie ludzkiej tęsknoty! – mówił. – Chcielibyśmy, by dobry Pan pozwolił nam uregulować bardzo wiele trudnych kwestii, których sami nie potrafimy rozwiązać. – Przede wszystkim uwielbiam Boga za to, że znowu tutaj jestem, że żyję, że mogę się modlić – mówi Zbigniew Sroka. Jest ratownikiem medycznym. Od wielu lat podczas Pielgrzymki Rybnickiej udziela medycznej pomocy, nieraz ratunku. Przedtem pielgrzymował pieszo na Jasną Górę. Pierwszy raz wybrał się tu 19 lat temu. – To była wtedy jubileuszowa pielgrzymka, tłum pątników, 6 tys. osób – przypomina sobie pan Zbyszek. – Kiedy wchodziłem na Jasną Górę, łzy płynęły mi po twarzy. Nie ma mocnych! Kiedy podnosi się chustę do góry, ogarnia człowieka takie szczęście, że płacze z wdzięczności jak małe dziecko.

    Cudem tu jestem

    Pan Zbyszek choruje na nowotwór. – Gdzie medycyna była bezsilna, tam wkroczył Pan Jezus – wyznaje. – Uratował mnie. Dzisiaj jestem tu, żeby dziękować Mu za Jego wsparcie, za lekarzy, za pielęgniarki, które się mną opiekowały, za przyjaciół, którzy wstawiali się za mną w modlitwie, za księży, którzy modlili się nade mną. Kiedyś miałem wysoką temperaturę, ponad 40 stopni, nie dało jej się zbić. Przyjechali księża, modlili się ze mną i nade mną. Po modlitwie żona zmierzyła mi temperaturę: 36,6. Wiem, że to była Boża interwencja. Modlitwa ma moc, większą od tsunami. I to, że tu jestem, jest cudem. Ludzie dzwonili: „Modlimy się za Ciebie”, „Pójdziesz jeszcze na pielgrzymkę?”. A ja sobie myślałem: „Jeśli Pan Jezus będzie tego chciał, to pójdę”. I jestem tutaj! Po raz pierwszy w 69-letniej tradycji Pielgrzymki Rybnickiej odbyła się modlitwa uwielbienia. W palącym słońcu, w niedzielne południe, pod murami Jasnej Góry zgromadziło się bardzo wielu uczestników wędrówki, pomimo wielkiego już zmęczenia, bolących nóg i odcisków na stopach. Pielgrzymi śpiewali, tańczyli, wznosili ręce do góry. Młodzi i starsi spontanicznie uwielbiali Pana Boga, dziękując Mu dosłownie za wszystko: za zdrowie, rodzinę, szczęśliwe dotarcie na Jasną Górę i za odciski. Zanosili też do Boga prośby. Modlili się o nawrócenie dzieci, o pracę, a nawet o błogosławieństwo dla katowickich biskupów. To był bardzo radosny czas. – Pielgrzymowanie wywołuje niedosyt modlitwy – wyjaśniają ci, którzy przyszli. – Uwielbienie jest najlepszą formą modlitwy pielgrzymkowej! Pielgrzymka Rybnicka jest największą na Górnym Śląsku. Połączona z katowicką, nosi tytuł Pielgrzymki Archidiecezji Katowickiej. Pątnicy po drodze nie tylko modlą się, ale także sporo się śmieją. Bierze w niej udział wyjątkowo wiele rodzin, często z małymi dziećmi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół