• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Czerwiec '89, czyli Śląsk 25 lat później

    Joanna Juroszek

    dodane 04.06.2014 15:20

    - W prasie czytamy, że ludzie tęsknią do czasów komunizmu - mówił wiceprezydent Michał Luty. Pokazał młodym ulotkę. - Za drukowanie takiej ulotki szło się do więzienia na rok, półtora, dwa - wyjaśniał. - Ja jestem rocznik '51 i trudno mi wyobrazić sobie grozę czasów II wojny światowej, tak samo wam trudno wyobrazić sobie czasy komunizmu. Może to i dobrze, bo śmielej patrzycie do przodu.

    W 25. rocznicę wyborów z czerwca 1989 r. katowicki IPN oraz Śląskie Centrum Wolności i Solidarności przygotowali szereg spotkań oraz wystaw poświęconych temu wydarzeniu. W środę w kinie „Rialto” odbyły się referat dr. Adama Dziuby „Kampania wyborcza i wybory 4 czerwca 1989 r. w województwie katowickim”, pokaz filmu „Piosenka i życie” oraz dyskusja panelowa.

    Dominik Kolorz podzielił się z młodymi swoimi wspomnieniami z czerwca '89, gdy pracował jako mąż zaufania w Rybniku   Dominik Kolorz podzielił się z młodymi swoimi wspomnieniami z czerwca '89, gdy pracował jako mąż zaufania w Rybniku Joanna Juroszek /GN W spotkaniu udział wzięli m.in. Dominik Kolorz, przewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”, oraz Michał Luty, wiceprezydent Katowic.

    D. Kolorz z uczestnikami prelekcji podzielił się własną historią czerwca '89. – Byłem mężem zaufania w jednej z komisji wyborczych w Rybniku. Już o godz. 15 jej członkowie kupili sobie litr gorzały i chcieli liczyć głosy. Zareagowałem na to bardzo ostro i do liczenia przy gorzale nie doszło – wspominał. Dodał także, że podczas sumowania głosów członkom komisji, którzy w dużej części składali się z aparatczyków partyjnych PZPR, by nie dopuścić do fałszowania wyników [przez dopisywanie krzyżyków - przyp. aut.], zabrał długopisy i wręczył ołówki.

    – To był olbrzymi spontan i olbrzymia nadzieja – mówił. Zaznaczył jednak, że ta nadzieja nie do końca została zrealizowana i że także dziś nie żyjemy w pełnej demokracji. – Istnieją zakusy, by ograniczać chociażby wolność słowa – mówił, za przykład podając protesty w sprawie ACTA. Dokończenie solidarnościowej rewolucji przekazał w ręce młodego pokolenia uczestniczącego w wykładzie. – Apeluję, żebyście przejęli pałeczkę pokoleń, dokończyli i naprawili to, czego nam się nie udało do końca spełnić.

    Głos zabrał także wiceprezydent Luty, który w 1989 r. był odpowiedzialny za, mówiąc językiem współczesnym, PR Śląsko-Dąbrowskiego Komitetu Obywatelskiego. Przypomniał, jak wyglądały same wybory: – W dzień wyborów kandydaci partyjni mieli ogromne wsparcie, nad Katowicami latał helikopter i ok. godz. 10 rozrzucił 1,5 mln ulotek.

    Michał Luty, wiceprezydent Katowic, 25 lat temu odpowiedzialny był za promocję "Solidarności" na Śląsku   Michał Luty, wiceprezydent Katowic, 25 lat temu odpowiedzialny był za promocję "Solidarności" na Śląsku Joanna Juroszek /GN Wiceprezydent wspomniał też historię związaną z pewną starszą panią, którą spotkał, gdy szła głosować do jednego z lokali wyborczych. – Podeszło do niej dwóch ubeków, którzy usiłowali jej swoją ulotkę wcisnąć, a ta babcia, prosta, skromna Ślązaczka, wyciągnęła piąstkę i powiedziała: „Jo już mom”. Miała karteczkę rozdawaną przez „Solidarność” – opowiadał.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół