• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Ciasno, ciemno, śpiewamy

    Aleksandra Pietryga

    |

    Gość Katowicki 10/2014

    dodane 06.03.2014 00:00

    Potem już go nie bili. Zabierali jedynie w środku nocy na przesłuchanie. Sadzali na twardym krześle, ręce na stole, lampa prosto w oczy, a po obu bokach ubecy biorą więźnia w krzyżowy ogień pytań.

    Włodzimierz Kapczyński ps. „Jędrek” 1 marca, jak co roku, był obecny na uroczystościach z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Katowicach.

    Jego ojciec był dowódcą drużyny w Armii Krajowej. On miał 15 lat, kiedy znalazł się wśród partyzantów w lesie. – To był rok 1944 – wspomina pan Włodzimierz. – Rok później nasz oddział był już w Konspiracyjnym Wojsku Polskim. Skończyła się wojna z niemieckim okupantem i Włodzimierz rozpoczął naukę w Gimnazjum im. Staszica w Sosnowcu. Wspólnie z kolegami zorganizowali Związek Walki z Komunizmem. Z elementów broni przewożonych do huty na przetopienie montowali broń. – Tak zrobiliśmy 5 karabinów, 3 pepesze i 1 pistolet – opowiada pan Włodzimierz.

    – No, i trochę materiałów wybuchowych. Związek organizował tzw. akcje ulotkowe. Młodzi rozwieszali na murach hasła i teksty potępiające stalinizm. – W nocy z 30 kwietnia na 1 maja 1948 roku wpadliśmy w ręce UB – wspomina były opozycjonista.

    – Najpierw przewieźli mnie do swojej siedziby w Sosnowcu i w piwnicy zrobili mi solidne lanie. „Lanie” polegało na zmasakrowaniu twarzy, poobijaniu nóg, brzucha. Potem ubecy zawlekli go na pierwsze piętro, gdzie zebrali się oficerowie w mundurach. – Był z nimi Marek Szauber, prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej z Katowic – pamięta W. Kapczyński. – Pyta, kto mnie tak załatwił. Mam podać jego nazwisko, to się nim zajmą. Myślę sobie: „O, frajerzy! Znam te wasze numery”. I odpowiadam, że spadłem ze schodów.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • slezan84
      01.03.2016 13:19
      Módlmy się za tych bezbożników, którzy popełniają grzech bałwochwalstwa. Mówienie o tym, że najważniejsza jest miłość do ojczyzny, za którą należy ponieść śmierć, to jawne odstępstwo od pierwszego przykazania.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół