• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zamiast 250 parafii - 43

    Przemysław Kucharczak

    dodane 03.11.2013 15:42

    - Jesteśmy żywi, ale inaczej żywi - powiedział o kondycji katolicyzmu w diecezji Essen jej biskup Franz-Josef Overbeck. - Liczba parafii została w latach 2004-2006 zredukowana z ponad 250 do 43 - wyliczył. Słowa te padły 3 listopada w czasie homilii w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach.

    Niemiecka delegacja kończy właśnie swoją wizytę na Górnym Śląsku. Gości tu z okazji 20-lecia partnerstwa między diecezją Essen i archidiecezją katowicką.

    Sytuacja katolicyzmu w Zagłębiu Ruhry, którą przedstawił tamtejszy biskup, prezentowała się przygnębiająco. - Jeśli kiedyś było wielu ludzi, którzy w sposób oczywisty byli katolikami i naznaczali życie wspólnot i parafii, to dzisiaj jest ich niewielu. W ciągu 56 lat istnienia naszej diecezji liczba katolików zmniejszyła się z ok. 1,5 miliona do 840.000. Za czasów mojego poprzednika, biskupa dr. Felixa Genna, liczba parafii została w latach 2004-2006 zredukowana z ponad 250 do 43. Żyjemy dzisiaj jako ten sam Kościół, jak w czasie założenia naszego biskupstwa, ale jednak jako całkowicie inny. Jesteśmy żywi, ale inaczej żywi. Wiele z tego, co nazywamy pobożnością ludową, już nie istnieje. Nieprawdopodobne są procesy przemian, które nas kształtują - powiedział. Później jednak zwrócił uwagę na szanse, które teraz niespodziewanie pojawiają się w jego kraju, gdzie setki tysięcy ludzi odrzuciły Pana Boga. - Jest niesłychanie dużo ludzi, którzy poszukują sensu, sympatii, bliskości, bezpieczeństwa i uzdrowienia pośród tak wielu zmian i często trudnych warunków życiowych. Posłannictwo Kościoła otrzymuje przez to u nas dzisiaj nowy ton. Potrzebuje on przekonania pojedynczego człowieka - powiedział.

    Słowa biskupa Essen były w Katowicach słuchane z tym większą uwagą, że Górny Śląsk jest pod wieloma względami podobny do Zagłębia Ruhry. Na Ślązaków oddziałują też inne ważne czynniki, niż na Niemców z diecezji Essen, jednak jakaś wspólnota losów i perspektyw między ich regionami istnieje. - Nasze biskupstwo było przez wiele lat naznaczone przede wszystkim przez węgiel i stal, przez rodziny i robotników w kopalniach i przemyśle stalowniczym. To jest świat, który dzisiaj w dużej mierze zaginął. Biskupi Essen, tak więc i ja, noszą, począwszy od mojego pierwszego poprzednika na stolicy biskupiej w Essen, biskupa dr. Franza Hengsbacha, późniejszego kardynała, piękny tytuł „Biskup Zagłębia Ruhry”. Jest to nazwa, która oznacza, że biskup należy do górników, do stalowników i do wszystkich ludzi regionu naszego biskupstwa. Tak, było, tak jest i tak też pozostanie! Jednakże warunki zmieniają się dziś prawie całkowicie. Świat jest dzisiaj zglobalizowany i zdygitalizowany – mówił biskup Franz-Josef Overbeck. - Kiedy nasze biskupstwo zostało założone w 1958 roku, nikt nie przewidywał, w jakim kierunku będziemy się rozwijać. II Sobór Watykański i jego błogosławione oddziaływanie w naszym kraju, rewolucja kulturalna z 1968 roku z wszystkimi następstwami, zjednoczenie Niemiec i Europy, upadek Muru Berlińskiego i Żelaznej Kurtyny, spowodowały powstanie czegoś całkiem nowego. Wielu ludzi, którzy w latach 80-tych i 90-tych przybyło ze Śląska i innych stron Polski do nas i naszego biskupstwa, globalizacja i dygitalizacja, świat internetu i prawie absolutnej osiągalności, świat wolności zmieniły sytuację. Wszyscy staliśmy się w naszym świecie poszukującymi – dodał.

    Homilia biskupa Essen była ostatecznie optymistyczna. - Jesteśmy posłani do społeczeństwa, w którym dzisiaj jakieś 60 procent wszystkich ludzi stanowią chrześcijanie. Pozostali są często indyferentni religijnie, kwalifikowana mniejszość należy do muzułmanów. Wszędzie tu ważne jest proste słowo Jezusa dzisiejszej Ewangelii, że mianowicie Bóg jest obecny w Jezusie, aby szukać i ratować ludzi: przez Jego bliskość i zjednoczenie z nimi, przez zdolność leczenia ran, przez Jego odwagę i śmiałość – powiedział.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • banger2000
      03.11.2013 20:33
      "Liczba parafii została w latach 2004-2006 zredukowana z ponad 250 do 43" i "II Sobór Watykański i jego błogosławione oddziaływanie w naszym kraju" mój komentarz: http://gloria.tv/?media=411611
      doceń 12
    • Roman_Lekapenos
      03.11.2013 20:38
      Tak, Górny Śląsk jest podobny do Zagłębia Ruhry. Na pewno nie jest podobny do Zagłębia Dąbrowskiego.
    • Jan
      04.11.2013 08:03
      Polakowi, znającemu trochę Kościół w Niemczech, jego problemy przedstawiają się raczej wyraźnie.

      Jest to przede wszystkim odejście od nauczania KK, nawet jeśli nie jest to podważanie tego nauczania, co niestety ma miejsce, to jest to po prostu zaniechanie głoszenia go. Za to pojawiają się jakieś dziwne tendencje, coraz bardziej niezgodne z nauczaniem, przepisami i duchem KK.

      Jest zanik "pobożności ludowej" - tak niektórzy określają odmawianie różańca, nabożeństwa i zwyczaje katolickie. Takie określenie było też użyte przez księdza biskupa.

      Zurzędniczenie księży i laikatu. Wielu księży jest doskonałymi administratorami i urzędnikami. Ich profesjonalizm i zaangażowanie naprawdę robi wrażenie. Za to rolę kapłanów pełnią jakby przy okazji, nieśmiało i jakby z pewnym nawet zażenowaniem.

      Laikat, a przynajmniej pewna jego część, jest wciąż bardzo zaangażowany w życie Kościoła, ale jest to zaangażowanie organizacyjne. Uczestniczą w gremiach i komisjach. Za to pobożności jest niestety coraz mniej.

      Podsumowując, nastąpiło ogromne zeświecczenie, zurzędniczenie i zracjonalizowanie na ludzki sposób życia Kościoła. Mówił o tym papież Benedykt podczas swojej wizyty w tym kraju.

      W wypowiedzi była wspomniana rola emigrantów z Górnego Śląska. Pojawiła się jakby sugestia, że i oni odeszli od praktyk i wiary. Bylaby to ogromna szkoda. Niestety, a może na szczęście, jest tak, że Polacy, kiedy odchodzą od polskości, tracą też wiarę. Tak się dzieje nie tylko w Niemczech, ale i wszędzie indziej. Jakoś tak jest, że to przez niektórych u nas połączenie Polak-katolik, kiedy zostaje rozbite, powoduje zanik i jednego i drugiego. Piszę to świadom specyfiki i pewnych animozji dotyczących ludzi z GŚ.

      Niestety, w Niemczech wśród kleru nie ma zupełnie zrozumienia dla polskiej specyfiki. Wręcz przeciwnie, ponawiane są ciągłe próby ograniczenia, czy wręcz likwidacji polskich misji katolickich. W sensie religijnym GŚ jest znacznie bliższe niedalekiemu Zagłębiu, niż Essen.

      Ja widzę w tym wszystkim jedno wyjście dla kościoła w Niemczech, choć pewnie brzmi to jak uzurpacja ze strony zwykłego wiernego. Powrót do Boga, do religijności, do wiary, kosztem gremiów, administracji, instytucji, nieruchomości. Otwarcie się na działanie Boga. Bóg wyciąga rękę do człowieka, ale trzeba ją podjąć. O własnych siłach człowiek niewiele może. Są np. objawienia maryjne. Wiem, wiem, w Niemczech słowa o objawieniach brzmią to jak herezja, choć tam słowo 'herezja' zamknięto w lamusie i to na cztery spusty.

      Wato byłoby, żeby Kościół w Niemczech, zamiast realizować swoją rolę administracyjno urzędniczą otworzył się na migrantów. Polacy to jedno, ale i migranci z Azji są bardzo otwarci na sprawy wiary.

      doceń 10
    • Żartowniś
      09.11.2013 16:32
      Szczególnie zabawne jest zdanie o błogosławionym wpływie Soboru Watykańskiego II na Kościół w Niemczech w kontekście całego artykułu. Kiedy wreszcie zrozumiecie, że to jest właśnie powód wszelkiego zła?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół