• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Garść Donbasu na Śląsku

    Przemysław Kucharczak

    dodane 01.10.2013 20:03

    Ziemię z zagłębia Donbas, pod którą leżą kości tysięcy Ślązaków, wiozą na Górny Śląsk delegaci miasta Radzionków.

    Burmistrz Radzionkowa Gabriel Tobor (z lewej) i kierownik wydziału promocji UM Jarosław Wroński nabierają ziemię u stóp kopalni "Rosija" pod miastem Krasnoarmiejsk w zagłębiu Donbas na Ukrainie   Burmistrz Radzionkowa Gabriel Tobor (z lewej) i kierownik wydziału promocji UM Jarosław Wroński nabierają ziemię u stóp kopalni "Rosija" pod miastem Krasnoarmiejsk w zagłębiu Donbas na Ukrainie Przemysław Kucharczak /GN Delegacja Radzionkowa uczestniczyła w niedzielę 29 września w Doniecku, stolicy górniczego zagłębia Donbas - w upamiętnieniu Ślązaków, których Sowieci wywieźli na Wschód w 1945 roku. Z samego Radzionkowa krasnoarmiejcy zabrali w 1945 roku około 250 osób, głównie górników. Z całego Górnego Śląska wywieźli ponad 50 tysięcy ludzi. Więcej niż połowa z nich tam zmarła w czasie niewolniczej pracy.

    Natomiast u nas, na Górnym Śląsku, upamiętnić wywiezionych ma Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku. Powstanie na remontowanym właśnie starym dworcu kolejowym w Radzionkowie.

    To tam trafi ziemia zabrana z Donbasu. Burmistrz Gabriel Tobor i kierownik wydziału promocji Urzędu Miasta Jarosław Wroński nabrali jej w samym Doniecku oraz na zachód od niego, w pobliżu kopalni "Rosija" przy drodze na Pietropawłowsk.

    Burmistrz Radzionkowa był też 30 września gościem w czasie wykładu śląskich historyków dla studentów Donieckiego Uniwersytetu Narodowego. Opowiedział wyjątkowo skupionej, widocznie zainteresowanej ukraińskiej młodzieży o swoim dziadku Michale, który też był jednym z wywiezionych do Donbasu. W lutym 1945 roku Michał stawił się na wezwanie władz sowieckich „do kopania rowów”. Okazało się to oszustwem: mężczyzna, który nawet nie był w wojsku, a całe swoje dorosłe życie przepracował na kopalni, został wywieziony na wschodnią Ukrainę. Nie przeżył tego – zachorował w momencie, w którym pozwolono mu wracać do domu. Nie miał już siły wejść do pociągu. Zmarł tam, w Donbasie. Podobnie jak w przypadku wielu tysięcy innych zmarłych tam Ślązaków, nie wiadomo, w którym miejscu spoczywają jego kości.

    Więcej o wywózce Ślązaków można przeczytać też w następujących tekstach:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół