• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Pokazali swoje szopki

    Przemysław Kucharczak

    dodane 10.01.2013 14:23

    Jak tu porównać szopki, które ich autorzy budowali tygodniami, z mniej pracochłonnymi, ale też uroczymi ze względu na swoją prostotę?

    Prosta, ale pomysłowa jest choćby szopka Agaty Tomanek, która stanęła przed jej rodzinnym domem w Lubomi. Agata właśnie kończy studia doktoranckie z matematyki we Wrocławiu. Tam też teraz mieszka i pracuje. Święta spędziła jednak w Lubomi. W ogrodzie obok schodów do rodzinnego domu ustawiła gwiazdę betlejemską i trzy schematyczne postacie: Dzieciątka na sianie, Maryi i Józefa podpartego kijem. I podświetliła każdą z postaci od środka lampkami.

    – Zainspirowałam się zeszłoroczną dekoracją Bożonarodzeniową w kościele św. Wojciecha we Wrocławiu. W tym roku po przeczytaniu artykułu w Gościu Niedzielnym o szopkach moja mama zaproponowała zbudowanie szopki w naszym ogrodzie – mówi Agata Tomanek. Tamten nasz tekst zachęcał do robienia szopek w swoich ogrodach, na balkonach, albo w ogóle przestrzeni publicznej, np. na rondach. I to szopek z Jezusem, Maryją i Józefem, bo dzisiaj coraz modniejsze są politycznie poprawne kartki świąteczne bez Świętej Rodziny, a samą tylko gwiazdką, choinką, śnieżkiem i zwierzątkami, ewentualnie też z krasnalem udającym św. Mikołaja. Choć trudno w to uwierzyć, ale pojawiają się już takie szopki. Chodzi więc o danie świadectwa, że my wiemy, co świętujemy.

    Szopka Marii i Zygmunta Zimnych z Chorzowa   Szopka Marii i Zygmunta Zimnych z Chorzowa Paweł Mikołajczyk – Całą szopkę wykonałam samodzielnie. Od zawsze lubiłam wszelkie prace plastyczne i techniczne, a wykonanie tej szopki przysporzyło mi dużo radości i satysfakcji – wyjaśnia Agata Tomanek.

    Bardzo proste szopki, ale zrobione ze smakiem, widać też na zdjęciach Tomasza Noconia z Rudy Śląskiej, Emilii Chodzidło z Tychów i wielu innych. Przy małym Jezusie w ogrodzie Emilii Chodzidło co prawda brak wołu i osła, ale widać żywe króliki w klatce. Zdjęcie prostej i bardzo ciekawej, innej niż wszystkie szopki domowej, przysłała nam Barbara Kędziorek z Katowic. W e-mailu zwięźle ją opisała: „Szopka wykonana z modeliny, postacie wielkości 6 cm, rok 1997. Robione nocą, kiedy dwójka trzy i dwu letnich dzieci poszła spać. Fotografię wykonało trzecie dziecko urodzone rok po wykonaniu szopki”.

    Szopka Agaty Tomanek, która kończy we Wrocławiu doktorat z matematyki, przed jej rodzinnym domem w Lubomi   Szopka Agaty Tomanek, która kończy we Wrocławiu doktorat z matematyki, przed jej rodzinnym domem w Lubomi Agata Tomanek Dostaliśmy też świetne zdjęcia szopek w kościołach. Albo fascynującej, potężnej szopki w mieszkaniu Marii i Zygmunta Zimnych z Chorzowa, której nie można nazwać prostą. Jest tu ponad 90 figurek ludzi i prawie 60 zwierząt, które są ustawione w różnych scenach: narodzenia Pana, pokłonu Mędrców, Heroda wydający rozkaz do rzezi niewiniątek. Państwo Zimni inspirowali się przy budowie domowej stajenki Pismem świętym oraz wizjami błogosławionej Katarzyny Emmerich. – Ona podaje bardzo wiele szczegółów; według niej np. orszak Trzech Króli był ogromny, liczył około 200 ludzi – tłumaczy z pasją Zygmunt Zimny.

    Jedyny problem z tak potężnymi szopkami, jak jego, polega na tym, że trudno je pokazać na zdjęciach. – W ogóle w kadrze się nie mieści! A jeśli, to nie widać szczegółów! – ubolewał Zygmunt Zimny z Chorzowa, który z żoną Marią zrobił szopkę na prawie pół pokoju. Jest tu aż 150 figur o wysokości 12,5 - 15 cm. Szemrze woda, płonie pięć ognisk... Tego zdjęcia nie oddają.

    Podobny problem miał Krzysztof Lazarek z Goczałkowic. W jego szopce Jezus jest bujany w żłóbku - kołysce, płynie rzeka, obracają się koło młyna i skrzydło wiatraka, a nad migoczącym ogniskiem z wolna obraca się świnia na rożnie. Tak tak, wszystko się zgadza, bo co prawda Żydzi wieprzowiny nie jedli, ale ognisko z „wieprzkiem” płonie obok Trzech Króli, czyli pogan. Szopka w mieszkaniu Krzysztofa Lazarka zajmuje 4,5 metra kwadratowego.

    I co tu wybrać? Przysłali Państwo zdjęcia szopek tak różnych, że nie mamy łatwego zadania. Wiele ze sfotografowanych stajenek ma w sobie to „coś”, co sprawia, że zasługują na wyróżnienie. Nagrody są tylko trzy, a kogoś jednak wybrać trzeba. Pierwszą nagrodę przyznajemy więc Krzysztofowi Lazarkowi z Goczałkowic. Drugą – Marii i Zygmuntowi Zimnym z Chorzowa, a trzecią – Agacie Tomanek z Wrocławia za szopkę w Lubomi. I jeszcze nagroda specjalna dla Angeliki Świerzawskiej, uczennicy V klasy szkoły podstawowej z Tychów, za szopkę z masy solnej.

    Dla wszystkich uczestników konkursu mamy upominki, które wyślemy pocztą. A wszystkie zdjęcia (także te, które nie wzięły udziału w konkursie, bo np. wpłynęły za późno) można ciągle oglądać tutaj: Szopki katowickie

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół