• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Dawid i Daniel uratowani

    PAP / Przemysław Kucharczak

    dodane 18.07.2012 09:47

    Polska nie wyda Niemcom chłopców z Bytomia - bo między Dawidem i Danielem, a ich polskimi rodzicami istnieje silna więź - zdecydował sąd.

    Dwaj chłopcy, których wydania do Niemiec domaga się hanowerski urząd ds. dzieci i młodzieży (Jugendamt), pozostaną w Polsce - zdecydował w środę sąd rodzinny w Bytomiu, odrzucając wniosek niemieckiej instytucji.

    Chłopcy mają 3 i 5 lat, przebywają w ośrodku opiekuńczo wychowawczym w Katowicach. Nie chcieli ich oddać polscy rodzice, którzy podczas pobytu w Niemczech zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Mimo to przed rokiem zabrali dzieci z tamtejszego domu dziecka i wrócili do kraju, Jugemdamt zażądał zwrotu dzieci do Niemiec.

    Sąd potwierdził, że - według litery prawa - dzieci zostały uprowadzone i hanowerska instytucja miała prawo złożyć taki wniosek, który jednak został oddalony. "Powrót dzieci do Niemiec naraziłby je niewątpliwie na szkodę psychiczną" - wskazała sędzia Ludmiła Lampert. Podkreśliła, że dzieci mają cały czas zachowany kontakt z rodzicami i babcią, która ubiega się o status rodziny zastępczej dla wnuków. Sędzia zaznaczyła, że podejmując w tej sprawie decyzję sąd przede wszystkim kierował się dobrem dzieci.

    "Z zebranego materiału wynika, że jest bardzo silna więź między rodzicami a dziećmi, zwłaszcza więź ta jest widoczna między matką a dziećmi. Dzieci przeżywają rozstania z mamą, nie chcą zostać bez niej w placówce. Są także emocjonalnie związane z ojcem oraz babcią, która często ich odwiedza" - podkreśliła sędzia.

    Sąd uznał, że chłopcy mają obecnie zapewnioną dobrą opiekę w ośrodku, gdzie przebywają. Dzieci mówią wyłącznie po polsku, nie znają niemieckiego.

    Rodzice dzieci nie kryli ulgi i radości po ogłoszeniu wyroku. „Moja intuicja się nie myliła, cały czas myślałam pozytywnie” – skomentowała mama Dawida i Daniela. Rodzice zapewniają o swojej miłości do dzieci i mają nadzieję, że za jakiś czas wrócą one z ośrodka do domu.

    Państwo G. z Bytomia w 2007 r. wyjechali do Niemiec, by - jak dziś tłumaczą - poprawić byt sobie i dzieciom. W 2011 r. tamtejszy sąd odebrał im władzę nad dziećmi, uzasadniając to złą sytuacją materialną rodziny. Po wyroku dzieci trafiły do niemieckiego domu dziecka.

    Rodzice mogli kontaktować się z chłopcami raz na tydzień, później rzadziej. W lipcu 2011 r. podczas kolejnego spotkania z Dawidem i Danielem rodzice zabrali dzieci z ośrodka, po czym wrócili do Polski. Pod względem prawnym było to uprowadzenie dzieci, ponieważ rodzice nie mieli władzy rodzicielskiej.

    Środowe orzeczenie nie jest prawomocne, strony mają tydzień na złożenie wniosku o jego pisemne uzasadnienie, aby na tej podstawie w ciągu dwóch tygodni przygotować apelację do Sądu Okręgowego w Katowicach.

    Z docierających do bytomskiego sądu sygnałów wynika, że hanowerski Jugendamt, który formalnie pozostaje obecnie prawnym opiekunem dzieci, złoży wniosek o zmianę prawnego opiekuna – gdy stanie się nim polska instytucja, niemiecki urząd uzyska podstawę prawną, by przestać interesować się tą sprawą.

    Środowemu ogłoszeniu wyroku w tej sprawie przysłuchiwali się m.in. przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech oraz poseł PiS Piotr Pyzik. Orzeczenie sądu przyjęto oklaskami.

     

    Przeczytaj też komentarz: Ulga po wyroku w Bytomiu

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Bogdan Starzyczny
      19.07.2012 07:43
      Prawda jest taka, że niemiecki Jugendamt został zastąpiony przez jego polski odpowiednik. Dzieci od roku przebywają w Polsce, a nadal nie zwrócono ich rodzinie, chociaż babcia zabiega o ustanowienie jej rodziną zastępczą. W całej tej sprawie powinno chodzić o dobro dzieci, a chodzi o to, że dwa sąsiednie państwa walczą o to aby za dwadzieścia lat mieć o dwa "mięsa armatnie" więcej.
    • Krystian Swiderski
      19.07.2012 15:47
      Ci rodzice wyjezdzajac do Niemiec zgodzili sie na niemieckie warunki wychowania dzieci.One! sie tam! urodzily.Dostali doskonale warunki na ich wychowanie,pieniadze,mieszkanie,darmowa opieke medyczna.Prywatna opiekunke z misji ewangelickiej.Dzieci zostaly zaniedbane ,brak im bylo opieki lekarskiej.Chodzily brudne i glodne w zaniedbanym mieszkaniu. Moze troche obiektywizmu.Matka srednio rozgarnieta, ojciec
      prace dorywcze.Dziecko 5lat nie mowi wcale.Teraz sie okazalo ze slabo slyszy.Nikt TEGO nie sprawdzil?
    • erza
      20.07.2012 14:53
      Zastanawiające jest, że pod artykułem natychmiast pojawili się znawcy sytuacji tej rodziny! Redakcja mam nadzieję przechowa dane tych, co już tę rodzinę skazali zaocznie. Będziemy monitorować sprawę. Tak nie wolno.
    • matka polka
      30.07.2012 20:31
      Brawo dla Pani Sedziny, ktora kierowala sie ogolnym dobrem dla dzieci. Ponad dobrami materialnymi jest milosc matki do dzieci.
      pozdrawiam
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół