Nowy numer 45/2019 Archiwum
  • jurek
    29.05.2012 11:41
    Może i w tym felietonie jest sporo racji, ale dlaczego od rau tak stawiać inaczej myslących pod ścianą:
    np "Mogą sobie feministki i inni zakompleksieni ludzie ..." a twierdzenie o "ginącej cywilizacji Zachodu" to chyba z przemówienia Bieruta lub Gomułki.

    A ponadto drogi Panie redaktorze jednak pewne zachowania społeczne się zmieniają:
    - czy np. skoro niektóre plemiona/cywilizacje dopuszczały kanibalizm
    - niewolnictwo
    - poddaństwo chłopów
    -"wojownicy" spod znaku SS
    itd

    Czy naprawdę z samego faktu, że tak było kiedyś oznacza, że to było dobre i nie powinno ulegac zmianie.

    A może słyszał Pan kiedyś o Ewangelii? i znajdzie tam Pan te zalecenia, abyśmy byli wojownikami
    doceń 10
    • vanitas
      29.05.2012 16:12
      Czy "myślący inaczej" to ten sam rodzaj eufemizmu co "sprawni inaczej" czyli nie(pełno)sprawni - zatem nie(w pełni)myślący?

      Cywilizacja zachodu ginie - i to jest fakt. Widać to we wszelkich statystykach. Gdyby nie napływ ludności z poza zachodniego kręgu cywilizacyjnego - było by jeszcze jaskrawiej widoczne - od Portugalii po Szwecję...

      A teraz kilka kwiatków:
      - Co by o moralności SS nie mówić - faktem jest, że uważane były przez aliantów za najwaleczniejsze z oddziałów. Zwłaszcza kiedy ewidentnie broniły (po wkroczeniu Robotniczo-Włościańskiej Armii Czerwonej na tereny rzeszy)ojczyzny...
      - co do poddaństwa chłopów - zapomina się że działało to w OBIE strony. Chłop oddawał Panu 20% daniny gdy miał z czego, gdy nie miał z czego - PAN dawał chłopu środki do przeżycia.
      - niewolnictwo jest jednak bardziej humanitarne, niż obecne "czystki etniczne".


      • Megarion
        29.05.2012 18:18
        Myślenie inaczej to nie niepełnosprawność. Ogólnie wyśmiewanie na forum innych poglądów jest według mnie przynajmniej nieodpowiednie.
        doceń 2
        0
      • milky
        29.05.2012 20:43
        Zabawne jest to, że najlepiej wśród ginących narodów Zachodu rozmnażają się na maksa lewacko-ateistyczni Francuzi (i to Francuzi, a nie imigranci) oraz Szwedzi, za to najmniej bogobojni Polacy i Słowacy.
        doceń 7
        0
      • jurek
        04.06.2012 12:49
        "Myślący inaczej" to wg mnie Ci, ktorzy mają inne zdanie.
        "Cywilizacja zachodu ginie - i to jest fakt" - to nie fakt, tylko - Twoje zdanie. Poz tym jeśli już to raczej nie fakt, a proces
        doceń 1
        0
  • kobieta
    29.05.2012 12:09
    Niestety mam wrażenie, że kobiety miały na tę sytuację także spory wpływ. Sufrażystki zapoczątkowały ruch "kobiet walczących", odbierajac niejako pałeczkę mężczyznom. Oczywiscie ich postulaty, jak np. prawo do glosowania dla kobiet czy sprzeciw wobec przemocy były słuszne, ale kolejne zastępy feministek wypaczyły pierwotne zalozenia. Ile razy słyszalam, kiedy prosiłam faceta o pomoc: "Sama zrób, przeciez mamy równouprawnienie!". A kiedy mówiłam, że w swoim przyszłym domu chciałabym tradycyjnego podziału ról, spotykałam się z oburzeniem ze strony kobiet ("..i po to tyle walczyłyśmy, zeby szorować gary i niańczyć dzieci?")i często obawami ze strony meżczyzn ("..że niby sam miałbym troszczyć sie o byt rodziny?". Powoli wojowniczki zajmuja chyba miejsce kapitulujących przed nimi wojowników...
    • shounan
      30.05.2012 00:08
      "Ile razy słyszalam, kiedy prosiłam faceta o pomoc: "Sama zrób, przeciez mamy równouprawnienie!"."
      Radzę zmienić środowisko na bardziej cywilizowane. Ja równie chamskiego tekstu nie słyszałam nigdy.
      doceń 2
  • Maciej
    29.05.2012 12:35
    Panie jurek, gdzie autor zachwala kanibalizm, niewolnictwo i poddaństwo chłopów? Mowa o tym, co instynktowne, co wynika z natury dla dobra człowieka. To, co wymieniłeś, nie ma z tym żadnego związku. Jeśli chodzi o Ewangelię, to jest tam wielokrotnie zachęta do bycia wojownikami. Na przykład: "Oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia, dla Boga, twierdz warownych" (2Kor 10,4).
    Albo: "Uznałem też za konieczne posłać do was Epafrodyta, brata, współpracownika i wspóbojownika mojego" (Flp 2,25).
    Albo: "Stańcie więc do walki, przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość" (Ef 6,14).
    • jurek
      29.05.2012 13:58
      Autor nie zachwala wprost kanibalizmu, niewolnictwa i poddaństwo chłopów, ale mówi, że skoro jakięś plemie w Aazonii tak zyje to znaczy, że tak byc powinno.
      Stąd moje pytania mające pokazać nielogiczność takiego dowodzenia.
      Co do cytatów - to po pierwsze nie są z Ewangelii (a z listów), ale właśnie potwierdzają moje zdanie - przecież, mówi się tam o wojownikach w zupełnie innym rozumieniu niż chce tego autor felietonu. Apostołowie mówią o "wojownikach", ale na pewno nie mając na mysli walczących "fizycznie".
      doceń 2
    • nataaa
      29.05.2012 15:41
      "Mowa o tym, co instynktowne, co wynika z natury dla dobra człowieka" -pewnie się Pan zdziwi, ale poddaństwo chłopów i niewolnictwo były przez setki lat uważane za część porządku naturalnego i boskiego.
      • Maciej
        29.05.2012 15:57
        Nataaa - "były uważane" to nie to co samo, co "były", a autorowi chodzi przecież o to drugie.
        Jurek - rzeczywiście, umknęło mi, że piszesz o Ewangelii, ale jaka to różnica? Listy nie mogą przeczyć Ewangelii, Ewangelia listom. Co zaś do bycia wojownikiem, to ty naprawdę sądzisz, ze autor wzywa facetów do machania szabelką? jesteśmy istotami cielesno-duchowymi, więc "wojownik" duchowy kształtuje się w ciele.
        doceń 2
        0
  • piotrp
    29.05.2012 12:37
    Mężczyzna jest po to, żeby bronić swojego domu, bo w nim wraz z żoną są jego dzieci. To najbardziej pierwotna, a tym samym najbardziej podstawowa funkcja społeczna mężczyzn, obowiązująca do tej pory we wszystkich kulturach.
    Ale w ginącej cywilizacji Zachodu przestaje to obowiązywać – i dlatego jest ginąca. Funkcje społeczne zaczynają się mieszać, bo ludzie, zamiast realizować to, do czego zostali powołani, coraz powszechniej dbają tylko o swoją przyjemność. Do tego nie trzeba żon – wystarczą „partnerki” (lub partnerzy). A dzieci? Najlepiej, żeby ich nie było, bo kosztują, a przede wszystkim przeszkadzają. No, można sobie ewentualnie pozwolić na jedno, maskotka się przyda - pisze redaktor Franciszek Kucharczak

    Rozumiem, że redaktor, także jako teolog chciałby aby ludzie, najlepiej całe cywilizacje, realizowali to, do czego zostali powołani, by realizowali funkcje społeczne im przypisane od wieków, jakby z natury. I podaje przykład plemienia z głębi Amazonii, gdzie kobiety zajmują się dziećmi, a mężczyzni i ojcowie zarazem pracują i bronią domu, strzelając z łuku do dużego ptaka.

    Przenosząc to na grunt naszej cywilizacji, a także polskiej rzyczywistości oznaczać może, że np. nie potrzebnie rząd uchwalił urlop tacierzyński, bo to rola od wieków i z natury przypisana matce. Niepotrzebnie też żona idzie do pracy, bo o pieniądze na utrzymanie domu winien wystarczająco zadbać mężczyzna, a kobieta powinna wychowywać dzieci i dbać o dom i męża.

    Ale z czego wynikają takie wnioski, które stawia redaktor ? Z jakiej studni redaktor czerpie wiedzę na temat tego, do czego ludzie są powołani, i że funkcje społeczne się mieszają ? Przecież ze słów Boga, aby człowiek czynił sobie ziemię poddaną absolutnie nie wynika, jaki jest w tym procesie podział ról, także ról społecznych, kto i jak ma to czynić. Człowiek otrzymał od Boga pełną wolność w tym zakresie z zastrzeżeniem, że bierze za to przed Stwórcą odpowiedzialność. I tu Bóg wręczył mu Dekalog. To wszystko.

    Zatem, czy aby na pewno powinniśmy innym narzucać co maja robić, ile i czy w ogóle mają mieć dzieci, jak mają czynić sobie ziemię poddaną. Domyślam się, że redaktor ma swój pogląd na ten cały proces, który w części podzielam, ale to nie oznacza, że inni nie mogą mieć innego. A najgorsze w tym byłoby to, żebyśmy sobie uzurpowali prawo do tego, że nasze widzenie świata, jest milsze Panu Bogu.



    doceń 14
  • chordad
    29.05.2012 12:42
    @jurek:
    jeszcze np: Łk 22,36 - jako opozycja! do Łk22,35,
    Ef 6,17,
    Flp 1,27-30
    Jud 3
    doceń 2
  • Plato
    29.05.2012 13:13
    Prawie nic z tego felietonu nie rozumiem (a staram się)... Co ma wspólnego egoizm z rolami przypisywanymi płci? I co ma z tym wszystkim wspólnego rola wojownika i pacyfizm?! Jeden wojownik broni swojej rodziny i swojego dobytku bo drugi wojownik (np. z innego plemienia) chce go zabić i ograbić z tego, co ma. Wojownikami stajemy się więc albo z konieczności (obrona) albo z egoizmu (chęć zabierania innym) - czyli właśnie albo z powodu egoizmu cudzego albo własnego istnieją wojownicy! Ale na szczęście w społecznościach są nie tylko wojownicy - są piekarze, budowniczowie, kupcy, wynalazcy i artyści... To właśnie jest (a przynajmniej powinna być) rola cywilizacji - stworzyć (w dalekiej perspektywie) takie warunki (pokój), aby wojownicy nie byli potrzebni (przynajmniej nie tak często i nie tak licznie). Spójrzcie na te nasze czasy (na które narzekacie) - od kilkudziesięciu lat mamy w Europie pokój, co jest sytuacją jak dotąd niespotykaną w historii! Człowiek jest (także) zwierzęciem, które ewoluuje. Ewolucja zawsze odnosi się do warunków, które się przecież zmieniają! Dinozaury były wielkie i silne, a przecież wyginęły... Wojownicze plemiona w Afryce (które jeszcze kilkadziesiąt lat temu też strzelały z łuków do samolotów) też niedługo albo umrą z głodu albo wyrżną się nawzajem. Z drugiej strony znam współczesnych wojowników - odważnych walecznych - to właśnie ci, co się dorabiają (biznesmeni, ludzie zorientowani na karierę). Mają wszystko, co kojarzy się z pojęciem wojownika - odwagę, upór, umiejętności. Czasem bywają egoistami, nie zawsze chcą mieć żonę, czy dziecko. To jednak nie ma nic wspólnego z ich wojowniczością. Nie muszą nawt używać przemocy - mogą być pacyfistami... Dlatego nie rozumiem właśnie związku pomiędzy różnymi ideami zawartymi w tym felietonie.
    • milky
      29.05.2012 20:50
      Pan Kucharczak po prostu wie, że nic tak nie zbliża do Boga jak waląca się ściana domu podczas bombardowania. W jego interesie jest wojna, a nie pokój, bo zamiast tworzyć Kościół pozytywny, woli narzucać innym swoje zdanie.
      doceń 1
  • patyk
    29.05.2012 13:47
    Alez ten Pan Kucharcak wypisuje brednie
    doceń 0
  • KP
    29.05.2012 14:22
    Co za bzdury!!!

    Aż ciśnienie mi skoczyło! Autor krytykuje feminizm a sam reprezentuje tok myślenia dla nich typowy - mężczyzna to egoista. O dziwo nagle się okazuje, że egoizm ma podział na płeć- egoistami są mężczyźni a kobiety są święte. Egoizm i chamstwo nie mają płci- każdy może być łajdakiem mężczyzna czy kobieta, chamstwo nie ma płci!!!
    Uprawianie typowo feministycznej retoryki... mężczyzna - zło, egoizm, winny wszelkiej destrukcji- kobieta dobro, ofiara. dziwię się, że są ludzie, którzy śmią publicznie wygłaszać takie tezy.

    I ktoś może jeszcze będzie mnie przekonywał, że mężczyźni nie chodzą do kościołów, bo po prostu kobiet jest więcej? Głupota! Do jakiego kościoła mam chodzić? Do kościoła, który mnie obraża? Ma za egoistę? Do kościoła, który widzi we mnie jedynie przedmiot do spełniania życzeń kobiety, którego sensem życia jest się dla nie poświęcić, dać zredukować się do roli parobka, bankomatu, który nie ma prawa do szczęścia? Bo jego szczęściem powinna być kobieta bez względu na to czy jest dobrą żoną czy złą? Który nie ma prawa do czasu dla siebie, do szczęścia, do wymagania od kobiety by dała mi poczucie szczęścia? Bo przecież w naszym kraju mężczyzna jest uwiązany do kobiety- uwiązany emocjonalnie- być mężczyzną to uszczęśliwiać kobietę, ale już bycia kobietą to dowolność- wszak kobieta jest wolna- może szanować mężczyzn a może ich nie szanować- jej poczucie wartości czy kobiecości od jej stosunku do mężczyzn nie zależy.

    Autor opisuje mężczyznę jako kogoś kogo obchodzi nażarcie się, zaspokojenie seksualne, unikanie odpowiedzialności?

    A o kobietach co Pan powie? Czemu pan milczy o złamanych męskich życiorysach, bo ukochana kobieta zdradziła, zostawiła? Czemu pan nie pisze nic o kobietach, które męża traktują jak przedmiot, bankomat, który powinien harować od rana do nocy, przynosić pieniądze bo zarobkami mierzy jego wartość? Pan obraża w tym momencie wszystkich ojców, w tym tych, którzy latami walczą o dzieci w sądach z tymi odpowiedzialnymi i dobrymi kobietami. Obraża Pan tych, którzy są samotni, bo zostali zdradzeni przez najbliższą osobę. Obraża Pan chodzące bankomaty, których kobieta zredukowała do rolo służącego.

    Czemu pan milczy o takich kobietach? Bo tak wygodniej, prawda? Bo mężczyźni już się przyzwyczaili na wylewanie na nich pomyji więc jeszcze jedno wiadro nie zrobi różnicy, zaś wylewanie ich na kobiety wywołałoby aferę, więc lepiej takie przemilczeć.

    Pisze Pan o mężczyznach egoistach? Chyba Pan nie wie kto to egoista. Egoistą jest człowiek który myśli tylko o sobie, chce być w centrum uwagi otoczenia, nie rozumie relacji międzyludzkich. Owszem bywają mężczyźni egoiści, ale EGOISTKĄ jest kobieta, która nie rozumie co to znaczy być w związku- bo myśli, że związek polega na tym by mężczyzna biegał za kobietą, starał się dla niej, uszczęśliwiał, a sama najchętniej jedynie by pachniała, wyglądała i oceniała męskie starania sama nie ruszając zadkiem.
    To właśnie jest EGOISTKA, a u nas w kraju Ci takich dostatek, niestety...

    Prawdziwy związek to staranie się, uszczęśliwianie NAWZAJEM- mężczyzna kobietę a kobieta mężczyznę.
    • vanitas
      29.05.2012 16:21
      Autor krytykuje egoizm - zarówno męski, jak i żeński (bo feminizm jest ruchem "chce być na ich miejscu", nie "chce żeby było inaczej")
      doceń 0
  • olkka
    29.05.2012 15:36
    Nie ma jak głęboka analiza red. Kucharczyka.Chłopy łapać za kałachy i hajże na feministki !
    doceń 0
  • Jotam
    29.05.2012 16:05
    Zdaje się, że większość komentujących nie zapoznała się w wystarczającym stopniu z tekstem. A wystarczy zwrócić uwagę na to: "Obrzydliwi egoiści, w jakich przeobrażają się dotychczasowi mężczyźni, nie mogą być wojownikami. Nie mają przecież o co walczyć. Czego mają bronić, skoro celem ich życia jest nachapać się ile wlezie i uniknąć alimentów? Po co się ma narażać facet, który dba tylko o prezerwatywę w kieszeni?"
    Czy to wezwanie do strzelania z łuku?
    Coś mi się wydaje, że ci protestujący to chyba jednak za bardzo do gumy przywiązani...
    Wtedy się wymyśla dowolne argumenty i przypisuje autorowi niestworzone intencje, żeby tylko zakrzyczeć niepokój sumienia. A trzeba coś zrobić z sobą. Tyle że do tego trzeba być wojownikiem.
    • jurek
      29.05.2012 18:28
      Jesli nikt z czytelnikow nie zrozumial felitonu to znaczy, ze jest on do. ...
      • Madzia
        29.05.2012 22:12
        "Nikt z czytelników nie zrozumiał...". Ależ ty masz mniemanie o sobie. Ty nie zrozumiałeś, Jurku, ty.
        doceń 0
        0
  • Michał
    29.05.2012 19:42
    Jestem jedynakiem i czuję się obrażony stwiedzeniem, że byłem dla moich rodziców maskotką.

    Otóż Panie Redaktorze: może w Pana mniemaniu każda rodzina powinna rozmnażać się na potęgę, bo to ku chwale Bożej i ku chwale Ojczyzny. Niestety, zarówno 30 lat temu (czyli wtedy, kiedy ja się urodziłem), jak i dzisiaj, wiele rodzin NIE STAĆ na godne utrzymanie więcej niż jednego czy dwójki pociech. Oczywiście, można powiedzieć, że Kościół przecież pomoże, ale raczej lepiej mieć nowe ubrania, małe choćby autko i troszke pieniędzy, żeby raz na jakiś czas pojechać za miasto czy pójśc całą rodziną do kina, niż żyć z dnia na dzień, wyliczając każdy grosz na opłaty i jedzenie. Poza tym - bardzo często przychodząc na parafię choćby po szklankę wody można spotkać się z gospodynią któa trzaśnie drzwiami przed nosem, nie nalewając nawet kranówy. Ale nie będziemy schodzić do tak skrajnych przykładów...

    Panie Redaktorze, przez 5 lat po ślubie moi rodzice starali się o dziecko, bezskutecznie. W końcu zdecydowali się na skomplikowaną prawnie procedurę adopcyjną. Dzięki temu być może dzisiaj jestem wykształconym, radzącym sobie w życiu człowiekiem, a nie marginesem sikającym pod murem kościoła. Fakt, że jestem jedynakiem nie wynika z faktu, że rodzice moi są wygodni, chcieli mieć tylko ładną maskotkę. Po prostu na więcej dzieci nie pozwalała im sytuacja finansowa. I cieszę się, że dzięki temu, będąc małym dzieckiem, mogliśmy rokrocznie wyjeżdżać na tygodniowy wypoczynek, razem. To jest ta wygoda? A może to jest ta właśnie troska o to, żeby ktoś był szczęśliwy i miał zapewniony godny start w przyszłość?

    Odniosę się do jeszcze jednej tezy zawartej w Pana felietonie. Gloryfikuje Pan zabawy w strzelanki, żołnierzyki itd. Oczywiście, jest to instynkt, więc nie ma w tym nic złego, chyba każdy chłopiec się w to bawił. Oczywistym jest, że rolą meżczyzny w społeczeństwie jest obrona domu, żony (partnerki) i potomstwa. Jednak o ile w prymitywnych plemionach jest to walka na łuki, o tyle w zurbanizowanym świecie jest to walka o godne utrzymanie rodziny, czyli dbanie o swoją pozycję w firmie, podnoszenie kwalifikacji, poniekąd jest to wyścig szczurów, ale czym to się różni od walki na łuki? Ów testosteron tak trzeba dzisiaj ukierunkować, bo w takim kierunku poszedł świat, przynajmnije ten cywilizowany.

    Sam Pan pisał, że człowiek ma rozum i nad swoimi instynktami powinien panować. Dlaczego tutaj Pan pisze, że nie wolno instynktu tłumić, a w kwestii np. współżycia przed ślubem (z góry mówię, że nie jestem zwolennikiem) pisze Pan o konieczności walki z instynktem? Czy to nie jest przypadkiem brak konsekwencji?
    Moim zdaniem i w jednym i w drugim przypadku trzeba umieć nad instynktem panować i włąściwie go ukierunkować. Zresztą i w jednym i w drugim przypadku działa ten sam hormon.

    I jeszcze raz proszę o niepisanie głupot, że zdecydowanie się tylko na jedno dziecko to jest wygoda. Nie każdy musi mieć siódemkę dzieci, żeby być dobrym chrześcijaninem. Chyba...
    doceń 12
    • Madzia
      29.05.2012 22:16
      Jesteś, Michale, w stanie zrozumieć róznicę między jedynactwem nieplanowanym a planowanym? To pierwsze nie jest niczyją winą i nikt twoich rodziców nie oskarża. Jeśli natomiast jesteś jedynakiem, bo rodzice chcieli mieć tylko jedno dziecko, to zachowali sie egoistycznie. Nie zaprzeczysz chyba, że lepiej mieć rodzeństwo niż nie mieć?
      • Michał
        29.05.2012 22:33
        Masz bardzo dziwny tok myślenia. Czemu ktoś, kto nie ma rodzeństwa jest gorszy? Uważam wręcz przeciwnie - rodzeństwo sobie w wielu rzeczach pomaga, a jedynak jest jednak sam w swoim pokoleniu i poniekąd jest nauczony samodzielności, mimo mitu rozpieszczonych jedynaków.

        Wydaje mi się, że gdyby dzisiejsi rodzice mogli mieć więcej dzieci, na pewno by mieli, ale z czysto ekonomicznych powodów muszą się ograniczyć do jednego, góra dwóch.

        Gdyby moi rodzice chcieli, to na pewno mogliby się postarać o drugie - albo drogą leczenia (i nie mówię o in vitro), albo przez adopcję.

        Czy fakt, że nie chcieli kolejnego czyni z nich egoistów? Z Twojej wypowiedzi rozumiem że tak.
        doceń 9
        0
      • Panna
        30.05.2012 08:59
        @ Madzia,

        a to jakim prawem oceniasz, że planowany jedynak, to jest egoistyczne zachowanie. Jakieś bzdury i głupoty wygadujesz nie po raz pierwszy zresztą. Michał ma rację, że się oburzył.

        A Pan Kucharczak zaliczył kolejną po "klapsach" dla dzieci dramatyczną "wpadkę", chociaż moim zdaniem, jest to w pełni świadome działanie. Jak można było okreslić jedynaka jako maskotkę rodziców ? I to pisze katolicki redaktor, który ma ambicje pouczania wszystkich na tym portalu. Jest mi poprostu wstyd z tego powodu.
        doceń 10
        0
    • Maxim
      30.05.2012 22:02
      To czy małżeństwa mają jedno dziecko czy więcej czy wcale to jest ich prywatną sprawą i nikogo to nie powinno interesować. Ludzie mają rozum i wolną wolę ( dał im to Bóg ) i sami kierują swoim życiem. Pan Kucharczak jak widać nie może się z tym pogodzić. Nazywając dzieci ( jedynaków ) maskotkami, które sprawili sobie rodzice obraża te dzieci i ich rodziców. Pan Kucharczak totalnie się kompromituje jako człowiek i jako katolik i jako chrześcijanin. Widać że aż zionie miłością bliźniego. No ale to cecha prawdziwych katolików.
      To ja już być wolę takim mniej prawdziwym katolikiem.
      doceń 1
  • milky
    29.05.2012 20:42
    Pan Kucharczak musi strasznie nienawidzić europejskiej cywilizacji, która sprawiła, iż wszyscy ludzie mają te same prawa i obowiązki.

    Podaje Pan przykład plemienia pierwotnego, w którym to faceci walczą z wielkim ptakiem, a kobiety gotują obiad jako wzór. Wobec tego według pana św. Joanna D'Arc była obrzydliwą feministką propagującą błędną ideę gender? A św. Franciszek z Asyżu egoistą (i pewnie jeszcze gejem), bo jako miękki facet nawoływał do pokoju i miłości? I jeszcze, o zgrozo, nawoływał do okazywania szacunku zwierzętom - wypisz wymaluj ekoterrorysta!

    Może Panu się to wydawać straszne i potworne, ale niektórzy faceci z natury są słabsi od niektórych kobiet. Te przerażające i niszczące tradycje lewackie rewolucje kulturowe dają im szansę spokojnego życia. Pewnie dlatego tak wielu ludzi je popiera.
    doceń 11
  • Maxim
    29.05.2012 22:37
    Tekst na początku i w środkowej części był bardzo ciekawy ale coś mi tu nie grał jak to czytałem. No i się nie pomyliłem. Zakończenie mogło być tylko jedno : Robić dzieci !
    Najlepiej by pewnie było żeby mieć ich 19 tak jak ci dziwacy, których tu kilka dni temu opisywano.
    Prawdziwy mężczyzna to taka maszynka do robienia dzieci ! ;-)
    doceń 1
  • jesienna
    30.05.2012 14:31
    jesienna

    Z felietonu:

    Nie ma tu parytetów – jest instynktowna realizacja tego, co do każdego należy i co dla społeczeństwa korzystne. To wynika z natury, bo mężczyzna jest wojownikiem z natury właśnie. Jest nim nie po to, żeby bić żonę, lecz żeby jej bronić. Żeby bronić swojego domu, bo w nim wraz z żoną są jego dzieci. To najbardziej pierwotna, a tym samym najbardziej podstawowa funkcja społeczna mężczyzn, obowiązująca do tej pory we wszystkich kulturach.

     

    red. Kucharczak zaprzecza sam sobie.

    Z jednej strony pisze o naturze a z drugiej, że coś jest dla społeczeństwa korzystne.

    Albo-albo:

    Albo role społeczne są jakie są bo są dla społeczeństwa korzystne. A za tym idzie fakt zmienności tych ról.

    Bo społeczeństwa się zmieniają, zmienia się jego struktura, zmienia organizacja itp. (co do tego nie ma chyba wątpliwości) więc i to co dla społeczeństwa korzystne się zmienia (i zmieniają  się role społeczne kobiet i mężczyzn).

    Albo są one biologicznie uwarunkowane i niezmienne- ale wtedy nie ma co mówić o jakiejś korzysci dla społeczeństwa

    - w sposób oczywisty byłoby bardziej korzystne gdyby nie pozostawały niezmienne ale ewoluowałuy wraz z rozwojem społeczeństw

    doceń 2
  • Utnapisztim
    30.05.2012 18:26
    "Trudno dziś znaleźć człowieka, który potrafiłby sprawnie odrąbać głowę... Znaczy to, że mężczyźni niewieścieją i nieuchronnie zbliża się koniec świata." - tak napisał był jakieś 300 lat temu w "Hagakure" Yamamoto Tsunetomo. :) Dziś edukacja zmierza do wychowania już nie wojownika, łowcy, czy choćby dobrego rzemieślnika lub kupca, ale KONSUMENTA - postaci skupiającej w sobie więcej jednak cech kobiecych ;)
    • dusznomi
      30.05.2012 19:55
      Hai! Uczmy się sprawnie ścinać głowy. Zmężniejemy. I obronimy przed reklamami.
      doceń 0
  • dusznomi
    30.05.2012 19:51
    Żeby podawać przykłady społeczeństw pierwotnych, albo plemion amazońskich, wypada wiedzieć więcej o skomplikowanych i nie tak oczywistych relacjach, funkcjach, rolach i zadaniach mężczyzn i kobiet w tych społecznościach panujących. Franciszek Kucharczak ideologizuje, więc nie dba o takie drobiazgi, jak wiedza naukowa.

    Domyślam się, z jakiego powodu. Głosząc gdzie się da potrzebę nowej krucjaty (nawet jeżeli nie w dosłownym znaczeniu), trzeba mieć mięso armatnie, pardon - mężnych wojowników, na podorędziu.

    Po lekturze podobnych tekściorów duszno mi.
    doceń 0
  • Karolinka
    30.05.2012 23:45

    Tu trzeba chopa...
    Taki wniosek nasuwa mi się po przeczytaniu większości komentarzy.
    Brak zrozumienia idei komentarza, a czepianie się pojedynczych słówek.
    Trzeba chopa by poczuć pragnienie bycia chłopem
    Trzeba też mądrej żony by tego pragnienia nie zgasić

    @piotrp
    Zatem, czy aby na pewno powinniśmy innym narzucać co maja robić” ?
    Jasne że nie. Możesz Pan wyłączyć komputer, a nawet spłukać dysk w sedesie. I nikt za to nic nie zrobi. Wolna wola. Wkurza mnie autor komentarzy, to go nie czytam. Ale to takie trudne... by sie nie odezwać w komentarzu i.... nie narzucać innym co mają robić.
    Ale na to trzeba chopa

    • piotrp
      31.05.2012 10:55
      Karolinka,

      Parafrazując tytuł artykułu powiem, że zamiast chopa znalazła się baba i się wymądrza.

      Twój komentarz do mnie skierowany nie jest trafny, dlatego, że ja się nie wkurzam na redaktora, bo jak bym śmiał. Ja staram się oceniać to, co pisze i często mam inny pogląd na sprawę. Ten portal, jak się domyślam służy także, takiej wymianie zdań.

      Ale twoje komentarzę świadczą raczej o tym, że brak argumentów w konkretnej sprawie, zastepujesz często aluzjami ad personam. Czego przykładem sa poniższe twoje wpisy.

      Pozwój, że na koniec dam ci dobrą życiową radę. Powinnaś pamiętać o tym, że jeżeli baba mówi o chopie, to w pierwszej kolejności świadczy to o babie.
      pozdrawiam,
      doceń 0
    • piotrp
      31.05.2012 13:05
      Karolinko,

      Trafiasz kulą w plot. Ja nie wkurzam sie na redaktora, bo nawet bym nie śmiał. Oceniam to co pisze i często się z tym nie zgadzam. Ale jak rozumiem ten portal służy takiej właśnie wymianie zdań i opinii.

      A co do chopa, to powiem tak, parafrazując stare powiedzenie. Że jak baba godo o chopie, to najpierw świadczy to o babie.
      pozdrawiam,
      • Hannaonline84
        31.05.2012 15:30
        Panie Piotrzep tak się składa, że i pan Kucharczak dobrze pisze i pani Karolinka też dobrze pisze. Całkowicie się z nimi zgadzam.
        Niestety o panu tego powiedzieć nie mogę. Co więcej sądzę, że brakuje panu naprawdę dobrych argumentów w tym momencie aby odpowiedzieć pani Karolince jakoś sensownie. Te stare przysłowie jakby nie było jest w tym momencie słabe i to raczej pan trafia kulą w płot.
        doceń 0
        0
      • piotrp
        02.06.2012 15:13
        Hannaonline84,

        Ja też sie z toba zgadzam, że redaktor Kucharczak dobrze pisze.
        Ale to wcale nie znaczy, że muszę się z nim zawsze zgadzać zwłaszcza, że redaktor też się myli.
        W dyskursie na tym portalu, to własnie dobrze widać.

        Co do siły argumentów wobec zarzutu Karolinki, że sie wkurzam na redaktora, dlatego go krytykuję, to wydaje mi się, że napisanie przeze mnie, iż tak nie jest, to chyba najlepszy argument.

        Co do przysłowia, to niestety jesteś w błędzie, ale nie wiem, czy właściwie je rozumiesz. Bo ono jest bardzo życiowe i mocne zarazem. Gdyby każdy z nas, również ty w tym swoim komentarzu o mnie, wzięła je pod uwagę, to 3 razy byś się zastanowiła, czy postawić mi zarzut, o braku argumentów. Bo to nie jest prawda i świadczy właśnie głównie o tobie, a nie o mnie.
        pozdrawiam,
        doceń 3
        0
  • Karolinka
    30.05.2012 23:48
    Jakoś trudno dziś mężczyznom zrozumieć co w dzisiejszym świecie może być wojowaniem, ale na to
    Trzeba chopa
    Trzeba chopa by kiedy kobieta w strachu o byt itd, itp podejmuje tragiczną decyzję o aborcji. Tu trzeba chopa by obronił ją i dziecko, trzeba chopa by w pracy - wyścigu szczurów - i życiu małżeńskim świadczyć o Jezusie, trzeba chopa by zachęcać rodzinę do codziennej modlitwy, trzeba chopa by w czasie kryzysu małżeńskiego nie myślał o innej kobiecie tylko o tym jak walczyć o to co się posypało, trzeba chłopa by mimo odejścia współmałżonki trwać w sakramencie małżeństwa, bo przysięgał do śmierci....
    Znam paru co byli i są wojownikami:
    Jan Paweł II
    I jakoś nie przypominam sobie by latał z szabelką dziś
    Szabelka zaś w dzieciństwie jest po to by obudzić w chłopcu ducha walki. Żeby Adam był Adamem a nie Zosią. – Patrz Adasiu! Jak Zosia grzecznie siedzi- woła nauczycielka I siedzi ten Adaś grzecznie do końca życia.
    doceń 1
  • Karolinka
    30.05.2012 23:50

    @ Michał
    „Wypluj co powiedziałaś” – odzywa się koleżanka kiedy mówię, że słyszałam, że jest przy nadziei. „Mnie jedno starczy”. MNIE – czyżby takie zdanie było rzadkością? Oczywiście, że Bogu podobają się małżeństwa bezdzietne, z dzieckiem, z kilkoma dziećmi. Tu chodzi o to co mnie się podoba. Czy podoba mi się wola Boga? Czy jestem na nią otwarty. Czyli: tak Boże, nie planuję drugiego dziecka, ale jeśli Ty go zaplanujesz, przyjmę go z radością. Wtedy nie mówię. „Nie będę mieć więcej dzieci” – bo nie mam pewności co zaplanował dla mnie Bóg. Otwarcie na życie! Czy pytam Boga: Boże powiedz, czy jedno dziecko to to co dla mnie przygotowałeś, czy pragniesz byśmy mieli więcej dzieci. Czy pytam Boga o JEGO wolę? Inaczej traktuję dzieci jak moją własność zakupioną w sklepie z zabawkami, bo tylko ode mnie zależy czy ją nabędę i w jakiej ilości, a nie stworzoną przez NIEGO.
    I jeszcze coś! Oburzasz się a sam obrażasz...
    w Pana mniemaniu każda rodzina powinna rozmnażać się na potęgę...” – czuję ironię, co to znaczy na potęgę?
    ale raczej lepiej mieć nowe ubrania, małe choćby autko i troszkę pieniędzy, żeby raz na jakiś czas pojechać za miasto czy pójść całą rodziną do kina, niż żyć z dnia na dzień, wyliczając każdy grosz na opłaty i jedzenie” – jakim Ty prawem stwierdzasz, że lepiej mieć autko niż żyć z dnia na dzień. Dlaczego tym razem obrażasz moje dzieci i moja rodzinę, wolimy mieć mniej w kieszeni ale większą gromadkę, żyjemy z dnia na dzień. Dlaczego twierdzisz, że to gorsze? Tym razem narzucasz swój schemat myślenia. Dla Ciebie to gorsze.

    • Michał
      01.06.2012 16:59
      Jeśli poczułaś się obrażona, przepraszam. Nie miałęm to na myśli.

      Po prostu jest to moje zdaniem, że lepiej mieć pewne, nawet niewielkie luksusy i troszkę oszczędności odłożonych, niż bać się o jutro. Nie każdy ma tak wytrzymałą psychikę, żeby taki stres wytrzymać bez zawału.

      Jeśli taką masz, to podziwiam i gratuluję; ja, jak i pewnie moi rodzice, już dawno zeszlibyśmy na zawał przy takiej presji.
      • Karolinka
        01.06.2012 20:12
        Michał, oddać to trzeba Bogu. Chyba już setki razy otrzymywaliśmy "mannę z nieba" w beznadziejnych sytuacjach. Całkowite zawierzenie. No i właśnie rodzeństwo. Pomagamy sobie jak możemy, także finansowo.
        doceń 1
        0
  • Karolinka
    30.05.2012 23:54

    @Maxim
    Nazywając dzieci ( jedynaków ) maskotkami, które sprawili sobie rodzice obraża te dzieci i ich rodziców. Pan Kucharczak totalnie się kompromituje jako człowiek i jako katolik i jako chrześcijanin. Widać że aż zionie miłością bliźniego”.
    A czym zionie Maxim w innym komentarzu:
    Zakończenie mogło być tylko jedno : Robić dzieci !Najlepiej by pewnie było żeby mieć ich 19 tak jak ci dziwacy, których tu kilka dni temu opisywano. Prawdziwy mężczyzna to taka maszynka do robienia dzieci ! ;-)” Gratuluję! Bronić jedynaków a wyśmiewać i nazywać dziwakami, tych którzy postanowili mieć więcej dzieci. Gdzie ta wspaniałomyślna tolerancja i równość dla wszystkich. Gdzie Ci wszyscy obrońcy jedynaków. Halo, tu też się kogoś obraża! Coś się tu Maxim skompromitował jako człowiek i jako katolik wyśmiewając bliźnich.
    No i jeszcze parę perełek Maxima:
    No ale to cecha prawdziwych katolików. To ja już być wolę takim mniej prawdziwym katolikiem.”
    No i bingo! Cały sens artykułu. Zamiast powalczyć by być lepszym katolikiem od tych „prawdziwych”, lepszym dla Boga i z pożytkiem dla innych to lepiej być mniej prawdziwym. Mniej! Bo na WIĘCEJ trzeba walki, trzeba ruszyć tyłek, a do tego potrzeba....prawdziwego chopa.
     

    • Maxim
      31.05.2012 21:18
      @Karolinka

      Ja uważam że mniej prawdziwi katolicy są własnie lepsi od tych prawdziwych bo przynajmniej nie są fanatykami.
      Poczytaj sobie ten artykuł z tymi dziewiętnastoma dziećmi to zrozumiesz dlaczego nazwałem ich dziwakami.

      A swoją drogą czy ty naprawdę uważasz że tamta rodzina nie jest dziwna ? Poczytaj sobie np jak wychowują te dzieci, nie wysyłają ich do szkoły itp. To jest normalne ? Nie są dziwakami ?
      • Hannaonline84
        31.05.2012 22:36
        Maxim bardzo Cię proszę abyś nie pisał i nie mówił, że są "prawdziwi katolicy" i "nie prawdziwi". Katolik to katolik i dzielenie na "prawdziwych" oraz "nie prawdziwych" katolików jest po prostu głupie.
        Są różni ludzie, którzy mają różne podejście do konkretnych spraw i różnie reagują na konkretne wydarzenia, ale to co właśnie wielu ludzi łączy w tym kraju (i nie tylko) to katolicyzm i pomimo tego, że różny mają stosunek do religii i wiary, różnie przeżywają wiarę itd. to jednak wszyscy są takimi samymi katolikami. Każdy człowiek bez względu na to jakie ma poglądy jeśli nie ma prawdziwej miłości w sobie i kieruje się fałszywym dobrem może okazać się fanatykiem dlatego na Twoim miejscu tym bardziej nie dzieliła katolików, a już na pewno nie w ten sposób. Żaden człowiek nie jest lepszy od drugiego jeśli nie kieruje się miłością do bliźniego, jeśli nie ma szacunku dla innych bez względu na poglądy.
        Co do rodziny z 19 dzieci.
        Tak to dość nietypowa rodzina jak na te czasy choć przesadzasz nazywając ich dziwakami bo to, że rodzice nie posyłają dzieci do szkoły akurat mnie nie dziwi. Osobiście też bym nie posyłała dzieci do szkoły jeśli bym miała wątpliwości co do systemu nauczania w szkołach i nauczałabym dzieci swoje w domu. Niestety są takie czasy, że mimo wszystko edukacja w różnych krajach schodzi na psy.
        Na zakończenie napiszę krótko - zgadzam się z Karolinką.
        doceń 0
        0
      • Maxim
        01.06.2012 21:37
        Hannaonline84

        Po pierwsze nigdzie nie pisałem o nie prawdziwych katolikach tylko o prawdziwych i mniej prawdziwych katolikach.
        Przeczytaj sobie dokładnie a potem bierz się za komentowanie.

        Po drugie to środowisko związane z o.Rydzykiem i z fanatycznym odłamem PiS dzieli katolików na prawdziwych i nie prawdziwych katolików i prawdziwych i nie prawdziwych Polaków.
        Dlatego prawdziwy katolik kojarzy mi się z fanatykiem ;-) ale to już nie moja wina tylko tego duchownego i tej partii ha ha ha

        Po trzecie
        Ciekawe co by Twoje dzieci osiągnęły w życiu gdybyś ich nie posyłała do szkoły tylko sama uczyła ?

        Po czwarte nie tylko dlatego nazwałem tą rodzinę dziwakami że nie posyłają dzieci do szkoły ale jeszcze z innych powodów.

        Wg mnie ta rodzina robi cyrk ze swojego życia a dzieci wykorzystuje do zdobycia popularności.

        Pomijam już takie dziwactwo że zabrania się dziewczynkom ubierania spodni a chłopcom krótkich spodenek bo tak wynika z tamtego artykułu.
        doceń 1
        0
      • Hannaonline84
        02.06.2012 21:51
        A co to znaczy mniej prawdziwi Katolicy?
        Zresztą dobrze niech będzie - nie dziel na prawdziwych katolików i mniej prawdziwych katolików bo to głupie tak czy inaczej.

        Maxim możesz w takim razie podać ręce ze środowiskiem ojca Rydzyka i "fanatycznym odłamem" PIS bo Ty to samo robisz niestety mimo że się poglądami różnisz.
        A tak całkiem serio - naprawdę aż tak dobrze znasz środowisko ojca Rydzyka, że piszesz tak o tych ludziach w ten sposób?
        Jakoś w to wątpię.
        Co do PIS - osobiście uważam, że w każdej partii jest ktoś kto - jak to piszesz - dzieli ludzi na prawdziwych i mniej prawdziwych katolików oraz prawdziwych i nie prawdziwych polaków. Chociaż może nie każdy mówi to wprost, ale mniejsza już oto. Uważam, że pod względem dzielenia polaków na prawdziwych i mniej prawdziwych polaków i katolików PO wcale nie gorzej sobie radzi od PIS.
        Tak w sumie to w moim odczuciu to bardziej PO przyczyniła się do podziału polaków i do tej wojny polsko-polskiej niż PIS czy jakakolwiek inna partia. Niestety PIS niepotrzebnie włączył się w tą wojnę polsko-polską, a teraz niby to PIS jest tym najgorszy, ale nie dla mnie.
        Uważam, że PO jest "autorem" największych konfliktów w wojnie polsko-polskiej. Od PO wszystko się zaczęło to co najgorsze w konflikcie polsko-polskim.
        PIS nie jest super, ale nie jest najgorsze i jeśli ma jakichś fanatyków wśród swoich szeregów to w PO też tacy się znajdą.
        Jakie osiągnięcia masz na myśli? Moje dzieci nie musiały by byś jakimś tam prezesami, naukowcami, biznes manami, gwiazdami show biznesu ani politykami. To nie jest najważniejsze w życiu. Chciałabym aby moje dzieci były szczęśliwe nawet jeśli miałyby żyć skromniej i nie robiłyby jakiejś super kariery zawodowej.
        Co do popularności rodziny z 19 dziećmi - aż tak dobrze znasz tą rodzinę, że mówisz takie rzeczy o nich? Każdy obiera sobie styl życia jaki mu pasuje. Jestem pewna, że gdyby dzieciom by się to nie podobało to by powiedziały, że nie chcą tak żyć (szczególnie te starsze), jeśliby chciały iść do szkoły tak bardzo to pewnie rodzice by się na to zgodzili.
        Każdy wychowuje dzieci jak chce. Akurat zabranianie chodzenia w spodniach dziewczynkom i krótkich spodni chłopcom nie robi im jakiejś strasznej krzywdy, więc nie wiem o co masz "żal" do tej rodziny. To oni uczą swoich dzieci jak chcą i czego chcą także jeśli chodzi o ubieranie się. Co innego jakby byli jakimiś sadystami bijącymi non stop za byle co swoje dzieci. To i ja wtedy bym się do nich przyczepiła.
        Dla Ciebie ich styl życia może to dziwactwo, ale dla nich to normalność i nie musi to oznaczać coś złego.
        doceń 0
        0
      • Maxim
        03.06.2012 14:24
        Hannaonline84

        Czy Ty naprawdę nie widzisz że podział jaki sam tu zrobiłem na prawdziwych i mniej prawdziwych katolików to ironia w nawiązaniu do podziału jaki robią fanatycy ze środowisk PiS-owskich i o. Rydzyka ?
        Sami się mają za prawdziwych katolików a wszystkich innych, którzy mają inne zdanie wyzywają od zdrajców, zaprzańców itp ?
        Dlatego prawdziwi katolicy jakimi są niby rydzykowi i pisowi zwolennicy kojarzą mi się z fanatykami. Fanatyzm religijny to rzecz gorsza od faszyzmu i komunizmu razem wziętych więc jak już napisałem ja wolę być taki mniej prawdziwy katolik niż ci fanatycy ;-)

        Jeśli chodzi o PiS i PO to życzę tym partiom i wszystkim innym, które je wspierają żeby je spotkała jakaś katastrofa i żeby już nigdy o nich nie słyszano. Ja na nie nie głosowałem i głosował nie będę.

        Oczywiście jeżeli nie chcesz posyłać dzieci do szkoły to nie posyłaj, możesz również zabronić dziewczynkom noszenia spodni i chłopcom krótkich spodenek mówiąc im że to grzech i chwalić się tym w telewizji i innych mediach ale nie dziw się że ktoś Cię nazwie dziwakiem ;-)

        Swoją drogą to słowo dziwak raczej rzadko ma zabarwienie obraźliwe, bardziej żartobliwe, natomiast nazwanie jedynaków maskotkami tak jak to zrobił w tym artykule autor to po prostu zwykłe chamstwo i obraza dla rodziców tych dzieci i samych dzieci.
        Wg autora posiadanie tylko jednego dziecka, które poczęło się z miłości dwojga małżonków jest tylko sprawieniem sobie maskotki. Takie idiotyzmy pojawiają się w katolickiej gazecie a potem się dziwią duchowni że ludzie opuszczają Kościół. Może by tak jakiś inteligentny duchowny porozmawiał tak szczerze z tym autorem tego artykułu i mu wytłumaczył że to ma niewiele wspólnego z miłością bliźniego i naukami Kościoła i że takie wypowiedzi wręcz szkodzą Kościołowi.
        doceń 0
        0
    • ~ewa
      04.06.2012 12:23
      Jesteś Karolinko niezłą wojowniczką. Ciekawe jaki więc jest twój chop. Oczywiście, że chop powinien być walczący o swoja rodzinę, po to dobry Bóg dostarcza mu testosteronu. Powodzenia i szczęść Boże.
      doceń 0
  • margeritta
    31.05.2012 11:59
    Z samego założenia, felieton służy wyrażeniu osobistego punktu widzenia. Autor może sobie pozwolić nawet na złośliwość, ale do tego przynajmniej powinien wykazać się inteligencją. W przypadku felietonu Pana Kucharczaka o inteligencji nie ma mowy.
    doceń 0
  • ms
    31.05.2012 11:59
    A ja się cieszę, że jako facet tak napisał :-) przecież nie pisze o wszystkich mężczyznach. Gdyby sam taki był, to tak by nie napisał. Niestety ma rację. Ilu znam w otoczeniu mężczyzn, którzy z łaski płacą alimenty matkom swoich dzieci i na tym ojcostwo się kończy. A dziewczyny same wychowują dzieci, bo tatuś cieszy się życiem. A ilu mężów wraca do domów (nie potępiam wszystkich, ale wiem co mówię - mój tak ma) i leżą tylko przed komputerem, a żony zajmują się dziećmi, domem i swoją pracą zawodową. A ile jest egoistycznych kobiet i mężczyzn, którzy boją się mieć dzieci. Sama jestem z dużej rodziny i gwarantuję, że skromniejsze życie ale wśród braci i sióstr to wartość. Przecież nie gani osób, które nie mogą mieć więcej dzieci. Przecież to nie egoizm tylko cierpienie. Czasem mam wrażenie, że komentując chcemy jak najbardziej skoczyć argumentami "do gardła". Po co? Wygrana jest tam gdzie jest prawda, a nie tam gdzie wygramy pozornie dyskusję zjadliwymi argumentami o pozorach prawdy. Dzieci to nasza droga i nasz cel, a dobrych nieegoistycznych mężów i pracowite i dobre żony daj nam Panie!
    doceń 2
  • Jakub
    31.05.2012 12:11
    Świetny artykuł :) pozdrawiam
    doceń 0
  • Marek
    31.05.2012 12:19
    Napiszę tylko nieśmiało podczas tej całej awantury, że po mojemu artykuł jest trafny. Pamiętam swoje dojrzewanie do bycia mężczyzną i wiem co mi proponowała, jako męskie wyznaczniki, prasa kolorowa.
    Nie jestem fighterem, jestem cichy i spokojny, nieco nieśmiały. Dla mnie teoria gender jest zabójcza dla młodych chłopaków, nie przyniesie ona nic prócz zniszczenia.

    Na zakończenie chcę przedstawić słowa mojej śp. babci, że "chłop jak żaba, jest silniejszy niż mocna baba"
    doceń 3
  • Józef Bocheński
    03.06.2012 00:01
    Fanem Pana Kucharczaka nie jestem, ale przyznam, że tekst mi się spodobał. Wg mnie ten tekst jest o tym, że prawdziwy mężczyzna bierze odpowiedzialność za swoją kobietę i za swoje dzieci. Czyli - facetów na tym świecie wielu a mężczyzn, jak na lekarstwo.
    doceń 0
  • yZqjkiFj
    27.07.2012 15:23
    Wojciech Klosowski pisze:Dziękuję za rzeczowy i korknetny głos w dyskusji. Właśnie takiej wymiany pytań i argumentf3w brakuje bardzo w naszej przestrzeni publicznej. Odpowiadam po kolei. 1. Rozumiem, że zgadzamy się obaj, że linie TRZEBA zmodernizować, tyko powstaje pytanie, w jakiej kolejności i za jakie pieniądze. Siedemsetpięćdziesiątkę na Ukrainę zostawiłbym w spokoju. I tak ostatnio niczego nie przesyła, a szkoda. Czterechsetki także. Są jakie są, mają swoje plany remontf3w, tu nie ma nic pilnego ponad to. 2. Linie 220 kV trzeba poddać analizie technicznej i ekonomicznej i wytypować odcinki, na ktf3rych przesyły są największe i przebudowa na 400 kV da największy efekt ekonomiczny. W tym celu PSE Operator powinien zamf3wić wstępne studium wykonalności (na przykład u mnie, służę, wykonuję takie analizy, ale nie pogniewam się, jak zamf3wi je u wybranych przez siebie ekspertf3w ;))). Takie studium daje porf3wnanie efektywności ekonomicznej i finansowej modernizacji linii porf3wnuje jego efektywność ekonomiczną w stosunku do alternatywnych sposobf3w zainwestowania pieniędzy. Mf3wiąc prosto: analiza taka wykaże czy taniej jest uzyskać dodatkową energię w bilansie przez przebudowę linii i zmniejszenie obecnie ponoszonych strat, czy poprzez budowę nowych źrf3deł atomowych. Nie kłf3ćmy się, tylko to policzmy: jak wyjdzie, że atom jest efektywniejszy, to ja się zgodzę. Ale zmartwię Pana trochę już to liczyłem. Pierwsza gigawatogodzina z modernizacji wychodzi DWADZIEŚCIA DWA RAZY TANIEJ, niż pierwsza gigawatogodzina z atomu. Z pokorą czekam na inne obliczenia, ktf3re to podważą.Podobne postępowanie ze stodziesiątkami: nie wszystkie na raz, tylko stopniowo, począwszy od odcinkf3w o największych przesyłach. To właśnie jedna z zalet tego kierunku inwestowania: da się to robić STOPNIOWO, etapami. A zysk energetyczny jest od razu po włączeniu każdego odcinka do sieci.3. Sprawa modernizacji linii SN we wschodniej części Polski to absolutny dramat, tu się z Panem zgadzam. Wiemy obaj, że są całe gminy, gdzie napięcie w gniazdkach rzadko przekracza 170 V. Po prostu mamy tam za duże odległości przesyłowe. To jest dramat. Mamy tam faktycznie XIX wiek. Odpowiadam szczerze: NIE WIEM, coz tym zrobić, ale obaj zdajemy sobie sprawę, że coś trzeba. 4. Oczywiście, straty na przesyłach zawsze będą, tu się zgadzamy. Ograniczamy je tylko. Przez podwojenie napięcia przesyłowego ograniczamy je czterokrotnie. 3. Kolejna rzecz w ktf3rej zgadzamy się, to nie należy pielęgnować monokultury węglowej. O tym właśnie piszę odrębny artykuł.W ogf3le Pański komentarz zasługuje na szerszą odpowiedź, ktf3rą postaram się zamieścić w najbliższym czasie. Pozdrawiam serdecznie.
    doceń 0
  • CMPZQmmcIPHSb
    27.07.2012 15:24
    Wojciech Klosowski pisze:Dziękuję za rzeczowy głos. Właśnie tiaekj dyskusji bardzo brakuje w naszej przestrzeni publicznej. Odpowiem od końca , ale zacznę od tego, że strg ma w znacznym stopniu rację.1. Rzeczywiście modernizacja może brzmieć myląco. Podniesienie sprawności blokf3w węglowych z 30 do 45 czy nawet 55 procent, to nie sprawa drobnych zmian, ale sprawa zdemontowania części cieplnej starego bloku u wybudowania całkiem nowej instalacji na parametry nadkrytyczne czy ultranadkrytyczne. To drogie konstrukcje, korzystające z kosmicznych materiałf3w wytworf3w najnowszej inżynierii materiałowej, bo pracują w bez porf3wnania wyższych temperaturach i ciśnieniach i tradycyjne materiały by po prostu nie wytrzymały. Ale jednak przebudowy wymaga tylko część cieplna (kocioł) i częściowo mechaniczna (turbina). Natomiast cała część elektryczna (generator, przyłącze) zostaje bez zmian. To samo z częścią sterowniczą, paliwową, czy infrastrukturą towarzyszącą zmiany są niewielkie, właśnie modernizacyjne . Więc nie jest tak, że trzeba zburzyć elektrownię i zbudować nową ; trzeba zbudować nowy kocioł i turbinę. To dużo więcej, niż zwykła modernizacja, ale dużo mniej, niż nowa elektrownia.Uzyskanie dodatkowej megawatogodziny energii na drodze tiaekj przebudowy elektrowni węglowych jest ZNACZNIE TAŃSZE i jednocześnie ZNACZNIE SZYBSZE, niż taka sama megawatogodzina z atomu. Kto twierdzi inaczej zapraszam do policzenia tego.2. Uwagę o 40-procentowej sprawności niektf3rych blokf3w węglowych przyjmuję z rezerwą: nie znam takich przykładf3w i wydaje mi się to mało prawdopodobne ze względf3w czysto fizycznych: trudno uzyskać wyższą sprawność bez podnoszenia ciśnień i temperatur. A to właśnie droga w kierunku parametrf3w nadkrytycznych. Czekam na konkretne przykłady blokf3w o 40-procentowej sprawności3. Wreszcie sprawa zmniejszenia emisji CO2. Przypominam, że mf3wimy o emisji CO2 z całego systemu, a nie z jednego jego fragmentu (bo wf3wczas elektrownia jądrowa na etapie eksploatacji rzeczywiście jest praktycznie zero-emisyjna. Ale w systemie sprawa wygląda tak, że mamy nie tylko przepływy energii i emisje CO2, ale i przepływy pieniężne. Obecnie system spala tyle-a-tyle węgla, emituje z niego tyle-a-tyle CO2, wytwarzając tyle-a-tyle energii elektrycznej. Pytanie, jak zmieni się ten bilans, gdy dobudujemy blok atomowy? Nie wzrośnie emisja (ale też nie spadnie), za to dodatkowa energia (1600 MW mocy razy roczny czas pracy bloku). A teraz UWAGA wariant alternatywny: te same pieniądze przeznaczamy na przebudowę blokf3w węglowych na parametry nadkrytyczne. Według moich pobieżnych obliczeń za te same pieniądze co jeden blok atomowy można mieć 6 tys MW w blokach węglowych na parametry nadkrytyczne. Jak łatwo policzyć, mamy wf3wczas możliwość uzyskać ten sam efekt energetyczny (1600 MW nowej mocy elektrycznej) przy jednoczesnym ograniczeniu spalania węgla (o mniej-więcej jedną czwartą w tym fragmencie systemu). Przy okazji: czas tiaekj przebudowy zamknąłby się pewnie w 4-5 latach, a blok atomowy to kwestia lat piętnastu, jak dobrze pf3jdzie. Reasumując: wszystko wygląda inaczej, kiedy zaczynamy liczyć możliwe alternatywne programy inwestycyjne za te same pieniądze.Serdecznie zapraszam do dalszej dyskusji. Może skuszą się też inni dyskutanci? Przyjemniej est rozmawiać w szerszym gronie. :))
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy