Ta modlitwa dochodzi do Pana

Marta Sudnik-Paluch

|

Gość Katowicki 16/2022

publikacja 21.04.2022 00:00

Narodziny, powroty do zdrowia czy rozwiązania codziennych problemów – to wszystko dzięki wyjątkowym spotkaniom o godz. 15.

	Członkowie grupy modlitewnej z proboszczem ks. Michałem Anderką. Członkowie grupy modlitewnej z proboszczem ks. Michałem Anderką.
Marta Sudnik-Paluch /Foto Gość

Wkościele św. Bartłomieja Apostoła w Bieruniu nieprzerwanie od 18 lat grupa kilkunastu osób odmawia codziennie Koronkę do Miłosierdzia Bożego. – Modlimy się za księży, zakonników i zakonnice, chorych, cierpiących, ubogich i samotnych – wylicza Alina Cichoń. – Początkowo w inicjatywę włączali się przede wszystkim członkowie grup parafialnych. Teraz jest sporo osób niestowarzyszonych. Jest pan, który przyjeżdża z Hołdunowa codziennie – dodaje Rajmund Krupa.

Zaczęło się od pomysłu, by w parafii znalazł się wizerunek Jezusa Miłosiernego. – Zainicjowała to śp. Maria Mazurkiewicz z Apostolstwa Dobrej Śmierci. Proboszcz się zgodził, ale zaznaczył, że musimy zrobić wśród parafian zrzutkę na ten cel. Jednak cena podana przez malarza była bardzo wysoka. Byliśmy w impasie. Rozwiązanie pojawiło się niespodziewanie, w czasie pielgrzymki koła emerytów. Wracali przez Bystrą, gdzie proboszczem był salwatorianin pochodzący z naszej parafii, ks. Jan Karwat. Miał przepiękny obraz „Jezu, ufam Tobie”, więc parafianie poprosili o kontakt do autora. Malarzem okazał się pan Eustachy Matejko, potomek Jana – mówi R. Krupa. W 2004 roku obraz poświęcił bp Gerard Bernacki. Dziś grupa spotyka się codzienne, a w trzecie piątki miesiąca i w każdą niedzielę modlitwie przewodniczy kapłan. Wiele cudów zostało wyproszonych w tym czasie. – Niespodziewanie spadły na mnie problemy z układem pokarmowym. Modliłam się, by dotrwać do momentu postawienia diagnozy. Wszystko wskazywało, że będzie źle, a obyło się bez chemii. Z perspektywy czasu zauważyłam, że cudem było nie tylko to, że zostałam zdiagnozowana i poddana właściwemu leczeniu, ale także to, że przez cały ten czas, jedząc bardzo niewiele, miałam siły, by przychodzić na koronkę – mówi Zofia Kula. Pan Rajmund także doświadczył cudu – bolesne mięsaki stopy, które odnawiały się co pół roku, udało się skutecznie usunąć. – Mnie zapadła w pamięć prośba naszej siostry zakrystianki. „Tak gorąco się modlicie, a ta modlitwa dochodzi do Pana” – zaczęła rozmowę ze mną i poprosiła, żebyśmy się wstawili za jej siostrzenicę w stanie błogosławionym. Jej życie było zagrożone. Później pokazywała nam zdjęcie dziecka, które urodziło się zdrowe – mówi pani Alina. Wspólna modlitwa przyniosła także wiele inicjatyw dobroczynnych, powstały m.in. koło pomocy w bibliotece parafialnej czy dwa „sklepiki” z odzieżą, w których zaopatrują się potrzebujący.