Józef robi miejsce dla Jezusa

Marta Sudnik-Paluch

|

Gość Katowicki 14/2021

publikacja 08.04.2021 00:00

„Miłosierdzie Boże” to słowa klucze do wszystkiego, co znajduje się w tym kościele. Zapraszamy do modlitwy w szczególnej tyskiej świątyni.

▲	Przy budowli  jest dzwonnica. Znajdują się w niej trzy dzwony: najmniejszy to św. Faustyna, średni to św. Jan Paweł II, a największy to Dzwon Miłosierdzia. Ten ostatni podarował parafii metropolita katowicki. ▲ Przy budowli jest dzwonnica. Znajdują się w niej trzy dzwony: najmniejszy to św. Faustyna, średni to św. Jan Paweł II, a największy to Dzwon Miłosierdzia. Ten ostatni podarował parafii metropolita katowicki.
Marta Sudnik-Paluch /Foto Gość

We wnętrzu uwagę przykuwa przede wszystkim Matka Boża – piękna gotycka rzeźba. To kopia wizerunku Maryi z Krużlowej, znajdującego się obecnie w Muzeum Narodowym w Krakowie. Oryginał odkrył Stanisław Wyspiański, jeszcze jako student.

– W czasie budowy w tymczasowej kaplicy stała gipsowa kopia. Trafiła do nas po śmierci ks. Jana Kapołki, budowniczego kościoła pw. św. Jana Chrzciciela. Zgodnie z jego wolą gospodyni przekazała rzeczy po zmarłym parafiom powstającym w Tychach. My dostaliśmy piękny barokowy kielich i gipsową Maryję. Później zgłosiła się do mnie jedna z parafianek. Powiedziała, że jej mama ślubowała, iż ufunduje figurę Maryi, jednak w parafii, do której należała, nie było takiej potrzeby. Mama umarła i w związku z tym ona sama chciała spełnić tę obietnicę – mówi ks. Józef Sołtys, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Tychach.

W tyskiej świątyni rzeźba (inaczej niż oryginał) otoczona jest złotą glorią. Za nią znajduje się witraż z różami.

Dwie strony parafii

Po przeciwnej stronie umiejscowiony jest wizerunek św. Józefa. Został wykonany specjalnie dla tej parafii. Jego fundatorami są starsi i chorzy mieszkańcy. Uwagę bacznych obserwatorów zwróci na pewno niezwykły realizm przedstawienia Opiekuna Jezusa, zwłaszcza jego spracowane dłonie. Figurę otacza witraż z liliami. – W okresie bożonarodzeniowym i wielkanocnym, niestety, nie można go zobaczyć. Robi dokładnie to, co w Ewangelii, czyli miejsce dla Pana Jezusa. A mówiąc wprost: to tam przygotowujemy stajenkę i Boży grób – tłumaczy proboszcz.

Parafia Miłosierdzia Bożego jest jedną z młodszych w archidiecezji – erygowana została 15 sierpnia 2005 roku. – Wcześniej mieszkańcy tej okolicy należeli do parafii św. Marii Magdaleny, czyli jednej z najstarszych na tym terenie. Teraz kościół znajduje się w samym centrum parafii i wyraźnie łączy dwie części – domów jednorodzinnych i osiedla A. To ostatnie to typowy przykład socrealistycznej architektury. Jest tu zaplanowane dokładnie wszystko: mieszkania, szkoły, przedszkola, ośrodek zdrowia czy dom kultury. Nie było miejsca tylko na kościół – mówi ks. Sołtys.

W ciągu dnia mieszkańców przyciąga otwarta od poniedziałku do soboty kaplica adoracji. Stale dyżurują w niej parafianie. Dodatkowo tyszanie, spiesząc do i z pracy, „wpadają po drodze” na chwilę ciszy przy Panu Jezusie. Są także podróżni, którzy przychodzą przed Najświętszy Sakrament, zamiast tkwić na pobliskim dworcu. Kaplica ma wyjątkowy klimat. Jej najjaśniejszym punktem jest miejsce z wystawioną do adoracji monstrancją. Ściany zdobią malowidła: trzy sceny ze Starego Testamentu (ofiara Melchizedeka, ofiara Abrahama i wizyta pod dębami Mamre) oraz dwie z Nowego Testamentu (cud rozmnożenia chleba oraz cud w Kanie Galilejskiej), które stanowią zapowiedź Eucharystii. W kaplicy znajdują się również dwa misterne witraże – kopie dzieł Albrechta Dürera „Ostatnia wieczerza” i „Ukrzyżowanie”. – Odkąd trwa adoracja, widzę, jak łaska Boża działa, jak przemienia obecność przy Panu Jezusie – zauważa proboszcz.

Oko w konfesjonale

Kościół został konsekrowany 10 listopada 2012 roku. O jego wezwaniu przypomina nie tylko wizerunek Jezusa Miłosiernego w ołtarzu głównym. W tryptyku znajdują się z Nim również św. s. Faustyna i św. Jan Paweł II. Połączeni są promieniami miłosierdzia. U stóp świętych znajdują się odpowiednio Kraków i Watykan – symbol ogarnięcia całego świata. Przy wizerunkach umieszczone są relikwie tych świętych.

Jednak wprawny obserwator zauważy zdecydowanie więcej. Po pierwsze – świątynia ma plan ośmioboku równoramiennego. – To nawiązanie do teologii ósmego dnia: siedem dni stworzenia i ósmy odkupienia – mówi ks. Józef Sołtys. – Ten motyw ośmioboku powtarza się jeszcze np. w chrzcielnicy; wskazuje, że ta świątynia prowadzi nas do dnia odkupienia – dodaje.

Oprócz tego w pasie chóru kościół jest „opleciony” witrażami, które tworzą koronę cierniową, paciorki różańca i słowa Koronki do Miłosierdzia Bożego. To kolejny symbol. Następnym są uczynki miłosierdzia umieszczone w oknach na parterze. – Ponieważ szczeliny okienne są dość wąskie, każdy z uczynków wyobrażony jest w geście dłoni – zwraca uwagę kapłan i pokazuje ten, który – jego zdaniem – najlepiej obrazuje treść: dłoń, przez której palce przesypuje się piasek. Zmarłych pogrzebać.

Przy konfesjonałach również znajdują się alegoryczne, misternie wykonane witraże. Kanwą wszystkich są ludzkie oko i kropla łzy. Na jednym z nich na przykład widnieje cytat z Ewangelii według św. Jana: „Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. We wnętrzu łzy wyobrażona jest dłoń, gotowa, by wykonać to polecenie, zaciśnięta na odłamku skały. W oku natomiast widać belkę…

Niewielu odwiedzających będzie miało okazję zobaczyć symbole odnoszące się do miłosierdzia Bożego, które znajdują się w zakrystii. W okna są tam wprawione witraże ze św. Faustyną, ks. Sopoćką i św. Janem Pawłem II. Pod nimi znajduje się pięć fragmentów „Dzienniczka” mówiących o pięciu elementach kultu Bożego Miłosierdzia, czyli o obrazie Jezusa Miłosiernego, Święcie Miłosierdzia Bożego, koronce, Godzinie Miłosierdzia oraz szerzeniu czci poprzez uczynki miłosierdzia. – Warto zauważyć, że św. Faustyna jest tu odwzorowana ze zdjęcia w dowodzie, czyli można zobaczyć, jak wyglądała naprawdę. Na wielu obrazach ma ładniejszą twarz, łagodniejsze rysy – tłumaczy ks. Sołtys.

Jezus Miłosierny jest także obecny w przestrzeni miasta – płaskorzeźba umieszczona jest na elewacji. Dzięki temu Chrystus wygląda, jakby błogosławił przechodniów.•