Lekarka z powołania

Przemysław Kucharczak Przemysław Kucharczak

|

Gość Katowicki 42/2020

publikacja 15.10.2020 00:00

Stwierdziła ołowicę u dzieci z Katowic i ratowała je. Z zemsty władze PRL zablokowały jej doktorat. Po 46 latach Uniwersytet Śląski chce więc nadać jej tytuł doktora honoris causa.

Pediatra (z lewej) przed poświęconym jej katowickim muralem. Z prawej pielęgniarka Wiesława Wilczek, także pomagająca najmłodszym mieszkańcom Szopienic. Pediatra (z lewej) przed poświęconym jej katowickim muralem. Z prawej pielęgniarka Wiesława Wilczek, także pomagająca najmłodszym mieszkańcom Szopienic.
Przemysław Kucharczak /Foto Gość

Tą lekarką z powołania jest Jolanta Wadowska-Król, pediatra. Dla zdrowia dzieci z Katowic, zatruwanych przez hutę cynku w dzielnicy Szopienice, postawiła na szali własną karierę naukową.

Komunistyczne władze nie darowały jej, że ujawniła niewygodną prawdę o strasznych kosztach zdrowotnych rozbudowy przemysłu na Śląsku. Choć napisała odkrywczą pracę o zatruciu katowickich dzieci metalami ciężkimi, nie została dopuszczona do obrony doktoratu. Wszystkie egzemplarze napisanej już pracy doktorskiej w 1974 r. tajemniczy sposób „zaginęły” w Śląskiej Akademii Medycznej.

Po 46 latach sprawiedliwości staje się jednak zadość. Senat innej uczelni z naszego regionu – Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach – wszczął właśnie procedurę nadania J. Wadowskiej-Król tytułu doktora honoris causa.

O ratowaniu zdrowia małych pacjentów J. Wadowska-Król skromnie mówiła „Gościowi” przed dwoma laty, że tylko wypełniała swój obowiązek, bo to były „jej” dzieci – to znaczy z jej rewiru, w którym pracowała jako pediatra. Zauważyła, że wiele z nich, mieszkających przy hucie cynku, miało niższy wzrost. „Były fizycznie słabiej rozwinięte. Niektóre miały niski iloraz inteligencji, dużo dzieci było w szkołach specjalnych. Dzieci były blade” – wspominała. „Wszystko to wcześniej składano na karb złych warunków socjalnych. A potem okazało się, że to były dzieci chore”  powiedziała.

Lekarka wykryła u tych dzieci ołowicę. Choć władze z zemsty za szkalowanie „socjalistycznej ojczyzny” zablokowały jej karierę naukową, jej mali pacjenci zaczęli być leczeni w sanatoriach. W 1975 r. także familoki stojące tuż przy hucie cynku zostały wyburzone. Ich mieszkańcy zostali przesiedleni do innych dzielnic Katowic.