Pałac zreanimowany

Przemysław Kucharczak

|

Gość Katowicki 7/2020

dodane 13.02.2020 00:00

Rezydencja w Siemianowicach Śląskich, dawna siedziba rodów Mieroszewskich i Donnersmarcków, po latach popadania w ruinę wreszcie odzyskuje dawny blask.

▲	Gniazdo śląskich magnatów – widok od strony miasta. ▲ Gniazdo śląskich magnatów – widok od strony miasta.
Przemysław Kucharczak /Foto Gość

Na zewnątrz ostatnie rusztowania stoją jeszcze przy efektownej wieży bramnej; otaczają też strzelistą wieżę pałacowej kaplicy. W pozostałych miejscach mury są już pokryte świeżym tynkiem w szlachetnych, pastelowych odcieniach.

Uratowanie tego dużego pałacu to świetna wiadomość dla miłośników Śląska – zwłaszcza że w przemysłowej części naszego regionu niewiele zachowało się pięknych zabytków architektonicznych starszych niż dwieście lat.

Zostało jeszcze sporo pracy wewnątrz – ale najstarsze, barokowe skrzydło pałacu jest już wykończone. Ta część zabytku w XVII w. była dworem obronnym, a zbudował ją małopolsko-śląski ród Mieroszewskich. W przyszłości w „dworze obronnym” będzie działać restauracja – a już teraz piwo warzy w tych starych wnętrzach Browar Pałacowy.

Końcówka jednego ze skrzydeł pałacu została przeszklona. Powstanie tam kawiarnia społeczna. – Chcemy w niej organizować wystawy, spotkania dla seniorów i młodzieży – mówi Piotr Bańczyk, dyrektor ds. rozwoju spółki Inspiration Point, która odbudowuje obiekt. – Mamy w pałacu wielką salę reprezentacyjną. Gdyby była o 1,5 metra dłuższa, byłaby prawdopodobnie najdłuższą salą balową w Europie. Będą się tu odbywać m.in. bale charytatywne, konferencje, gale – dodaje.

Ze Spiszu na Śląsk

Mieroszewscy sprzedali swoją posiadłość w Siemianowicach pod koniec XVII wieku. Wkrótce potem wprowadzili się tutaj członkowie rodu Henckel von Donnersmarck. – Choć to niemiecko brzmiące nazwisko, Donnersmarckowie pochodzili ze Spiszu, a dokładnie ze Spiskiego Czwartku. Cesarz nie miał jak im oddać pieniędzy, którymi go wsparli w czasie wojny z Turkami, więc darował im ziemię bytomską i tarnogórską – mówi Piotr Bańczyk.

W XVIII i XIX wieku nowi właściciele byli jednym z najbogatszych rodów w Europie. – Początkowo była to rodzina protestancka. Ci Donnersmarckowie, którzy osiedlili się w Siemianowicach, przeszli jednak na katolicyzm. Według części źródeł nie chcieli być innego wyznania niż społeczność, w której żyli – relacjonuje dyrektor.

Ród ze Spiszu w XVIII w. ogromnie rozbudował pałac. – Powstały wtedy m.in. dwa dziedzińce: mały, którego boki mają 42 metry długości, oraz duży, o prawie 90-metrowej długości, otwarty na przestrzeń parkową – wskazuje dyrektor.

Donnersmarckowie zarządzali z Siemianowic swoim przemysłem. – W pewnym momencie ten przemysł tak się rozwinął, że dawało się tutaj we znaki zanieczyszczenie powietrza. Pałac z czasem zaczął więc pełnić funkcję bardziej zarządczą niż mieszkalną. A Donnersmarckowie spędzali czas w swoim pięknym pałacu w Krowiarkach koło Raciborza – tłumaczy Piotr Bańczyk.

Ci przemysłowi magnaci sprzedali pałac w Siemianowicach pod koniec XIX wieku. – Od historyka znającego Donnersmarcków usłyszałem kiedyś, że nigdy nie przyjęli niemieckiego obywatelstwa; z tego powodu NSDAP ich prześladowało. Polski rząd na uchodźstwie po II wojnie światowej uznał ich polskie paszporty. Chyba zawsze bardziej utożsamiali się ze Śląskiem niż z państwami, do których należał – uważa dyrektor.

Spacer nad Rzęsę

Po wojnie mieściły się tu różne instytucje. W latach 80. XX wieku działało tu m.in. przedszkole. Pałac zaczął poważnie niszczeć dopiero na początku lat 90. XX wieku.

Odbudowa trwa od 2013 r., kiedy to gmach kupiła spółka Inspiration Point. – Pałac był wtedy w stanie katastrofy budowlanej. Zawalone stropy leżały na ziemi. Ściany też były częściowo naruszone, z wypłukaną zaprawą – mówi Piotr Bańczyk.

Koszt odbudowy całego pałacu to 130 mln zł. Na rewitalizację jego najstarszego fragmentu spółka Inspiration Point otrzymała 20 mln zł dofinansowania z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Warunkiem było przeznaczenie części tej budowli na cele społeczne.

W przyszłości właściciel zamierza też wyremontować pomieszczenia gospodarcze – m.in. stajnie i okazały budynek ujeżdżalni. Ta część kompleksu będzie miała funkcje hotelowo-restauracyjne. Dzięki porozumieniu z miastem powstanie też ścieżka spacerowa wiodąca na północ. Będzie można nią przejść z pałacu w stronę terenów rekreacyjnych i stawu Rzęsa.