Co z remontem u dominikanów?

Marta Sudnik-Paluch

|

Gość Katowicki 7/2020

dodane 13.02.2020 00:00

Prosty wystrój, dominująca biel, oszczędne formy i brak jakichkolwiek wizerunków – taki wygląd wnętrza kościoła po renowacji zakłada projekt dla parafii Przemienienia Pańskiego w Katowicach przedstawiony wiernym.

◄	Wizualizacja wnętrza po restauracji. ◄ Wizualizacja wnętrza po restauracji.
Facebook Dominikanie Katowice

Wizualizacje udostępnione w internecie wywołały niemałą burzę. Pod postem na Facebooku pojawiło się niemal tysiąc komentarzy. Internauci pytali o kolor (wielu było zdania, że białe ściany są zbyt zimne i powodują efekt „niedokończenia”), brak ikon czy obrazów (pytano, na czym skupić wzrok podczas Mszy) oraz brak witraży.

Ojcowie dominikanie, którzy są duszpasterzami w parafii, postanowili zorganizować spotkanie, by wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Wzięli w im udział autorzy projektu wnętrza: Tomasz Chmiel (Nowe Biuro s.c.), Grzegorz Hańderek (ASP Katowice), Joanna i Wojciech Małeccy (Małeccy Biuro Projektowe), Bartłomiej Nawrocki (Jojko+Nawrocki Architekci), o. Tomasz Golonka OP, o. Paweł Lasek OP oraz parafianie i zainteresowani internauci.

To, co najważniejsze

– Kościół potrzebuje restauracji, i co do tego wszyscy jesteśmy zgodni – podkreśla o. Tomasz Golonka, przeor i proboszcz. – Musimy podkreślić, że nie mówimy o kościele, który budujemy od nowa, od zera. To sprawia, że pracując nad koncepcją wnętrza, postanowiliśmy sięgnąć do pierwotnych planów przebudowy projektu Tadeusza Łobosa, wybitnego architekta, który zaprojektował m.in. siedzibę Radia Katowice czy kościół Opatrzności Bożej na Zawodziu. Myśląc o przebudowie, chcieliśmy oddać modernistycznego ducha, którego ujął w swoim założeniu T. Łobos. Niestety, nie doczekał on końca inwestycji, ponieważ zmarł w 1975 r. i po jego śmierci część elementów została zmieniona – tłumaczy założenia architekt Bartłomiej Nawrocki.

– Bardzo ważne dla nas były słowa ojca przeora, który podczas jednego z pierwszych spotkań naszej grupy powiedział: „Chcę, żeby tu od razu było widać, co jest najważniejsze” – wspominają zgodnie architekci. – Dlatego postanowiliśmy poszukać inspiracji wśród takich obiektów sakralnych, jak np. krypta św. Leonarda na Wawelu (to tam św. Jan Paweł II odprawił swoją pierwszą Mszę św.), kościół św. Maurycego w Augsburgu, kościół św. Józefa w Zabrzu czy katowicka katedra – wymienia architekt Wojciech Małecki.

Architekci zgodnie zwracają uwagę na ascetyczność wspomnianych wnętrz i spójność wykorzystanych w nich materiałów. – Świat bombarduje nas reklamami, postami, obrazami, dlatego chcieliśmy, by kościół był wnętrzem spokoju, chwilą odpoczynku od tego ataku i przestrzenią spotkania z Bogiem i samym sobą – argumentuje Joanna Małecka.

Biały, choć pomarańczowy

Parafianie pytają m.in. o to, dlaczego zaprezentowano im początkowo inną wizualizację. – Tworzenie projektu okazało się procesem dynamicznym. Zaczynając, nie wiedzieliśmy, że będzie podlegał dalszej pracy. A tak się zdarzyło. Z architektami i artystami chodzącymi do naszego kościoła, chętnymi do spotkania, usiedliśmy i po wielu tygodniach poszukiwań, dzielenia się własnymi fascynacjami architekturą sakralną, po debacie nad oknami, ławkami, ścianami, drewnem, kamieniem, po wykładzie specjalisty od ogrzewania podłogowego, powstał obecny projekt – wylicza ojciec przeor.

Do najważniejszych zmian, jakie przewiduje projekt, należy zmiana sklepienia – obecnie ma formę przypominającą falę, a po remoncie będzie gładką powierzchnią. Wyprostowane zostaną stopnie wiodące do ołtarza i stopień komunijny – teraz są w formie łuku. Ponadto nieco zmniejszy się przestrzeń prezbiterium, co pozwoli na wydzielenie transeptu (nawa poprzeczna prostopadła do osi kościoła – przyp. red.), który usprawni komunikację w kościele, zwiększy się również liczba miejsc siedzących. – Obecnie sami państwo wiedzą, że ławki mieszczą cztery i pół człowieka: to znaczy siedząc w czwórkę, mamy wrażenie, że tego miejsca jest nieco za dużo. Ale kiedy dołączy piąta, robi się za ciasno – zwrócił się do zebranych na spotkaniu Wojciech Małecki.

Wątpliwości parafian budzi biel, która ma dominować we wnętrzu. – Musimy pamiętać, że to, co obecnie jest udostępniane, to wizualizacje. W ostatecznej wersji biel będzie miała ciepły odcień, który dodatkowo pozwoli nam wydobyć oświetlenie – podkreśla Joanna Małecka. – Poza tym naturalne światło sprawi, że np. w samo południe wnętrze będzie robiło wrażenie czystej bieli, ale późnym popołudniem dominować będzie odcień pomarańczowy, nadawany przez zachodzące słońce – dodaje Bartłomiej Nawrocki.

Parafianie zgłaszali wątpliwości związane m.in. z dotychczasowym wystrojem. – Nie uprawiam „churchingu”, to moja parafia. Pamiętam, jak najpierw zbieraliśmy pieniądze, a potem sami nosiliśmy kamienie sprowadzone z góry Tabor. Co się z nimi stanie? Tak samo jak z chrzcielnicą, krzyżem czy obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, który jest w bocznej kaplicy? – pytał wyraźnie przejęty mężczyzna. – Jeszcze nie wszystko zostało zaplanowane – przyznał szczerze o. Tomasz. – Kamień z góry Tabor zostanie wkomponowany w transept. Chrzcielnica prawdopodobnie będzie wykorzystana jako kropielnica, zresztą tę funkcję już kiedyś pełniła. Nikt nie ma zamiaru „podnosić ręki” na Matkę Bożą i Jezusa Miłosiernego. Te wizerunki zostaną w odnowionej przestrzeni – mówi proboszcz.

– W proponowanej koncepcji chodzi o to, by zostały rzeczy najistotniejsze, które pomogą każdemu z nas lepiej przeżywać tajemnicę Eucharystii. Sięgnąłem specjalnie do Mszału rzymskiego. Tam wśród zaleceń dotyczących urządzenia kościoła jako pierwsze są wymienione: ołtarz, ambona, miejsce dla celebransa i wiernych. Proszę zwrócić uwagę, że w przypadku tabernakulum również jest mowa, że nie powinno być w bezpośrednim sąsiedztwie ołtarza, ale np. w bocznej kaplicy. Wszystko po to, by podkreślić obecność Jezusa wśród nas w tym właśnie momencie – tłumaczy dominikanin.

Spod Częstochowy

Jedna z parafianek zauważyła, że ascetyczna rzeźba krzyża może być słabo widoczna, a krzyż procesyjny, znajdujący się w najbardziej wyeksponowanym miejscu, z powodu jej niskiego wzrostu nie zawsze będzie dla niej widoczny. – Ten krzyż, który znajduje się na ścianie wieńczącej prezbiterium, to element gry światłem, który ma przywodzić na myśl nie tylko samo drzewo krzyża, ale także np. zagięcie na płótnie całunu czy materiał, z którego wykonany jest korporał. Pamiętajmy, że wizualizacja nie oddaje w pełni jego ostatecznego wyglądu, to będzie przestrzenna rzeźba – podkreślał Grzegorz Hańderek, wykładowca katowickiej Akademii Sztuk Pięknych.

W nowym wnętrzu ławki zostaną wykonane z jesionu, który po specjalnej obróbce zyska ciepły kolor i będzie bardzo przyjemny w dotyku. Natomiast posadzka i okładziny poszczególnych elementów będą wykonane z trawertynu. Podłoga zostanie gładko wyszlifowana, natomiast tam, gdzie będzie to możliwe, zachowana zostanie porowata struktura skały.

– Kierowaliśmy się również ekologicznym podejściem, do którego tak zachęca papież Franciszek. Trawertyn jest wydobywany pod Częstochową, więc to nasz lokalny materiał, a nie sztuczny produkt czy minerał transportowany przez pół świata – zwrócił uwagę Bartłomiej Nawrocki. Próbki jesionu i trawertynu można było zobaczyć i dotknąć podczas spotkania.

Parafianie pytali również o miejsce dla scholi i zmianę akustyki wnętrza, związaną z modernizacją sufitu. Ktoś podpowiedział, że w kościołach powinny być piękne i błyszczące żyrandole. Padło pytanie: czy skoro jest tak biało, nie mogłaby się w centrum znaleźć ikona? Jedna z pań przestrzegała, że „modernizm w kościołach jest bardzo niebezpieczny”. Argumentowała, że zmiany to pokłosie „chwilowej mody w Katowicach”. Inna parafianka zapytała, czy koszty modernizacji nie przerosną możliwości parafii. – Mnie się projekt nie podoba, ale jestem przedstawicielką pokolenia, które już odchodzi. Jak się młodym podoba i będą chcieli się tu modlić, będą przychodzić, to ja to przyjmuję – spokojnie zauważyła inna pani.

Głos eksperta

W sprawie kontrowersji wokół nowego wnętrza głos zabrali również przedstawiciele środowisk akademickiego i artystycznego na Śląsku. – Budynek jest monumentalny i zwarty. I taki jest też ten projekt, który nadał mu nowy wyraz, ale „wkotwiczony” w to, co już istnieje. Sądzę, że takiego wnętrza, jeżeli uda się je stworzyć, Katowice jeszcze nie miały. Gratuluję pomysłu i mam nadzieję, że dojdzie do jego realizacji, bez rozmieniania się na drobne. Stoimy w takim punkcie dziejów sztuki i wrażliwości, w którym unikamy czegoś, co nazywamy wielowątkowością. Ten kościół, tak ukształtowany, posiada wielką kulturę milczenia, skupienia. To jest bardzo trudne, bo to jest odwrotność wszystkiego, co znajdziemy, kiedy wyjdziemy z kościoła na zewnątrz – zauważyła prof. Ewa Chojecka, historyk sztuki, niekwestionowany autorytet.

Ojciec Tomasz Golonka podkreśla, że pierwszy etap modernizacji dotyczy zmiany ogrzewania i obecnie na tym będzie się koncentrować działanie. Według planów świątynia będzie miała nowe ogrzewanie podłogowe. Poszukiwani są wykonawcy, którzy zrealizują projekt łącznie z posadzką. Na ten cel też będą przeznaczone dotychczas zebrane pieniądze – 220 322 zł – i te z najbliższych kwest.•

Ważne daty

1874 – powstaje jednonawowy kościół w stylu neogotyckim, w którym gromadzi się wspólnota starokatolicka 1938 – kościół jest ponownie benedykowany; powstanie w nim parafia Przemienienia Pańskiego 1973 – władze wydają pozwolenie na rozbudowę istniejącej świątyni 1975–1978 – prace budowlane, które nadają budynkowi obecny kształt 2012 – duszpasterstwo w parafii obejmują dominikanie