Na kłopoty – Dulcizma

Marta Sudnik-Paluch

|

Gość Katowicki 7/2020

dodane 13.02.2020 00:00

„To była taka dziwna siostra” – kogo tak wspominały nowicjuszki ze zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej? Śląską kandydatkę na ołtarze.

◄	S. Maria Dulcissima Hoffman żyła tylko 26 lat,  z czego trzy spędziła  w Brzeziu, dzisiejszej dzielnicy Raciborza. ◄ S. Maria Dulcissima Hoffman żyła tylko 26 lat, z czego trzy spędziła w Brzeziu, dzisiejszej dzielnicy Raciborza.
Reprodukcja Przemysław Kucharczak /Foto Gość

7 lutego minęła 110. rocznica urodzin niezwykłej Ślązaczki – siostry Marii Dulcissmy Hoffman, urodzonej na Zgodzie, dzisiejszej dzielnicy Świętochłowic. Jej życie i cuda przypomina film „Anioł Dobroci” przygotowany przez Telewizję Misericordia ojców pallotynów. Są w nim świadectwa osób, które z siostrą łączy wyjątkowe nabożeństwo.

Tylko trzy lata

Mała Helenka przyszła na świat w 1910 r. w polsko-niemieckiej rodzinie – mama była Polką, a tata – Niemcem. Jak wspomina w dokumencie s. dr M Elżbieta Cińcio, rodzice nie rozumieli rozterek swojej córki, która często płakała. Była postrzegana jako smutna, a jako dziecko nie potrafiła po prostu wyrazić słowami swojej tęsknoty za Bogiem i Jego bliskością. Ciekawy jest również wątek dotyczący sprzeciwu rodziców odnośnie do planów zakonnych córki i pokus, jakich doświadczała Dulcissima w związku z tą sytuacją. Przez cały ten czas pomagała jej św. Tereska od Dzieciątka Jezus – przychodziła do niej w snach, podtrzymywała na duchu i czasem napominała.

Z filmu „Anioł Dobroci” wyłania się obraz siostry pełnej zaufania i bardzo pokornej. Siostry, które dziś są strażniczkami jej pamięci, nie ukrywają, że Dulcissima była nierozumiana przez inne nowicjuszki. – To była taka dziwna siostra – przyznała jedna z nich, podpytywana przez siostrę Elżbietę.

Jednocześnie siostrę kochali i nadal kochają mieszkańcy Brzezia. Wszyscy bohaterowie dokumentu zgodnie zaświadczają, że Dulcizma (jak o niej często mówią) wymodliła im niejedno. Trudna kartkówka? Ciężki poród? Powrót do zdrowia? Problemy rodzinne? Opieka w podróży? Jak mówią, żadna z tych spraw nie jest dla siostry ani zbyt trudna, ani zbyt błaha. Może właśnie ten fakt sprawia, że kolejne pokolenie mieszkańców tak lgnie do niej. Zwłaszcza że za życia przebywała w Brzeziu tylko trzy lata. Zdążyła jednak przekonać do siebie wszystkich. – Ona była aniołem dobroci, który przechodził przez tę miejscowość – stwierdza s. Elżbieta. – Mamy ogromny skarb – dorzuca inny z bohaterów.

Ogromne nabożeństwo do niej, jakie mają mieszkańcy, nie oznacza wcale, że są przesadnie czołobitni. – Zdarza mi się z nią pokłócić, jak mi czegoś nie załatwi – deklaruje jedna z bohaterek.

Zachęta

„Anioł Dobroci” to dokument, którego siłą jest sama s. Dulcissima i bohaterowie ją wspominający. Warto zobaczyć i przez moment poczuć te emocje, które im towarzyszą. Prostym zabiegiem są również bardzo trafnie dobrane cytaty z pism zostawionych przez kandydatkę na ołtarze. Obrazują one, jak bogate życie duchowe miała ta zakonnica.

Niepotrzebne są tu zatem niezwykłe środki wyrazu czy filmowe triki. To spokojnie snuta opowieść o wspaniałym błogosławieństwie i prosty sygnał, że każdy może zwrócić się do Dulcizmy o pomoc. Zresztą w filmie nie brakuje przykładów na to, że kult wciąż trwa, a wręcz przybiera na sile. Nie brak dowodów cudów i nie brak oznak, że wielu szuka wstawiennictwa – dowodem jest m.in. „znikająca” ziemia z pierwszej mogiły siostry (sarkofag obecnie jest przeniesiony w pobliże kościoła) czy pachnące liście z krzewu różanego, który zakwitł na jej grobie.

Dokument ojców pallotynów jest dobrym wstępem do tego, by zapoznać się ze śląską kandydatką na ołtarze. Pozwala na zorientowanie się w podstawowych faktach i daje obraz tego, jak żyła i obecnie jest wspominana siostra Dulcissima. Jest dobrą zachętą do odwiedzin w Brzeziu.

Film jest dostępny w całości w serwisie YouTube, wystarczy w przeglądarkę wpisać hasło: „Anioł Dobroci”. Trwa niecałą godzinę.