Człowiek spod schodów

Przemysław Kucharczak

|

Gość Katowicki 47/2019

publikacja 21.11.2019 00:00

– Nie dawajcie pieniędzy żebrzącym na ulicach! – apelują pracownicy opieki społecznej z Rybnika. I proszą, żeby bezdomnym przyjść z pomocą w mądrzejszy sposób.

Wdużych śląskich miastach przybywa bezdomnych. Z mniejszych miejscowości przybywają oni m.in. do Rybnika. To miasto rusza właśnie z kampanią społeczną „Pomagaj skutecznie”.

Wielu bezdomnych żebrze przed dużymi sklepami i na miejskich parkingach. – Oni mają tam łatwy zarobek. Z rozmów z nimi wiemy, że zdobytych w ten sposób pieniędzy nie przeznaczają na jedzenie. Oni je wydają na ulżenie sobie na tym łez padole, czyli na zakup alkoholu i nie tylko – mówi Edyta Wąsowicz, kierownik Zespołu ds. Bezdomności w Ośrodku Pomocy Społecznej w Rybniku.

Bezdomni z Zachodu

Strażnicy miejscy zaobserwowali, że bezdomni natychmiast po zebraniu odpowiedniej kwoty na parkingu w centrum Rybnika wchodzą do pobliskiego sklepu „Koniaczek” i kupują tam napoje z procentami. Straż złożyła już wniosek o odebranie sklepowi koncesji na sprzedaż alkoholu. – Mam nadzieję, że to będzie sygnał też dla innych właścicieli lokali sprzedających alkohol osobom nietrzeźwym. Jeżeli rozmowy z właścicielem nie skutkują, będziemy zabierać pozwolenie – zapowiada Arkadiusz Kaczmarczyk, komendant Straży Miejskiej w Rybniku.

Wśród bezdomnych przybywa dziś zwłaszcza stosunkowo młodych mężczyzn. Są wśród nich tacy, którzy wyjechali kiedyś za pracą na Zachód – do Anglii, Irlandii, Holandii, lecz nie poradzili tam sobie. Wrócili, borykając się z uzależnieniem od alkoholu czy narkotyków. Z czasem doprowadziło ich to do życia na ulicy.

Rybnik współpracuje dziś z trzema schroniskami dla bezdomnych. Nie wszyscy potrzebujący chcą jednak z nich korzystać, bo trzeba tam zachować trzeźwość. Tych, którzy nie chcą tam pójść, nie można jednak pozostawić samych sobie.

Prezydent Rybnika Piotr Kuczera zapowiedział, że w przyszłym roku Rybnik otworzy nową ogrzewalnię dla bezdomnych. To pomieszczenie, które ma znacznie niższy standard niż schronisko dla bezdomnych, ratuje jednak ludzi przed zamarznięciem.

Czy dawać żywność?

Skoro specjaliści odradzają dawanie bezdomnym pieniędzy, to czy popierają choćby kupienie im żywności? – Jak najbardziej, bo każdemu człowiekowi trzeba pomóc! – uważa E. Wąsowicz. – Głodnego trzeba nakarmić, ale też trzeba mu powiedzieć: „Słuchaj, jest ośrodek, który może ci pomóc, zgłoś się tam! Są stowarzyszenia, które pomagają!”. Żadna osoba, która przyjdzie do Ośrodka Pomocy Społecznej, nie zostanie bez pomocy – deklaruje.

W OPS w Rybniku od marca pracuje m.in. streetworker Dariusz Piotrowski. Codziennie odwiedza bezdomnych w pustostanach i w lasach, gdzie mieszkają. Rozmawia z nimi i mobilizuje ich do walki z nałogiem.

Te rozmowy nieraz przynoszą sukces. Dzięki nim do noclegowni przyszedł Krzysztof, który przez kilkanaście lat mieszkał w namiocie w zagajniku za blokami przy ul. Kolejowej w Rybniku. – Kiedy rozmawialiśmy z nim razem z pracownikiem socjalnym, w jego oczach widzieliśmy, że już ma dość takiego życia. Obecnie mieszka w schronisku, pomaga w pracach remontowych, korzysta ze stałych wizyt lekarskich. I potrafi wytrzymać bez alkoholu. Jest świetnym przykładem wychodzenia z bezdomności – mówi D. Piotrowski.

Innego bezdomnego street- worker znalazł w czasie obchodu po dzielnicy Niewiadom. Mężczyzna spał pod schodami. – Wczołgałem się tam, porozmawialiśmy. Spał zaledwie 300 m od schroniska dla bezdomnych! Być może wstydził się poprosić o pomoc. Poszedłem do schroniska, został przyjęty. Przy mnie zbadano go alkomatem, był trzeźwy. Obiecał mi, że następnego dnia przyjdzie po pomoc do Ośrodka Pomocy Społecznej i rzeczywiście się zgłosił – wspomina D. Piotrowski. W ramach kampanii miasto wydrukowało plakaty z numerem telefonu rybnickiego streetworkera – 535 498 178 – i dopiskiem: „Przekaż SMS-em informację o miejscu pobytu osoby bezdomnej”. W całym województwie natomiast w sprawie pomocy bezdomnym można dzwonić na bezpłatny, całodobowy numer 987.