Napro weszło do Katowic

Przemysław Kucharczak

|

Gość Katowicki 46/2019

publikacja 14.11.2019 00:00

Kiedy małżonkowie mają problemy z poczęciem dziecka, lekarze szybko proponują im metody sprzeczne z nauką Kościoła. Niewielu wie, że istnieje metoda medyczna o wiele skuteczniejsza od in vitro, a przy tym zgodna z Magisterium: naprotechnologia.

Lekarze Piotr Dyrda i Marta Swalarz przed poradnią „Gabinetymed.pl” przy ul. Kościuszki. Lekarze Piotr Dyrda i Marta Swalarz przed poradnią „Gabinetymed.pl” przy ul. Kościuszki.
Przemysław Kucharczak /Foto Gość

Na terenie, który obejmuje archidiecezja katowicka, działają już dwie przychodnie, gdzie można skorzystać z pomocy lekarzy naprotechnologów. Do przychodni „Naturalnie” przy ul. Żorskiej w Rybniku dołączyła przychodnia „Gabinetymed.pl” przy ul. Kościuszki w Katowicach.

Jednym z naprotechnologów, który przyjmuje w obu tych przychodniach, jest ginekolog Piotr Dyrda. Udało mu się pomóc m.in. kobietom, które przeżywały wcześniej poronienia. – U jednej z nich wykryliśmy trombofilię wrodzoną, czyli chorobę, w której występuje nadmierna krzepliwość krwi. Często jedynym jej objawem są poronienia – mówi.

Dlaczego lekarze bez kursów naprotechnologicznych, którzy wcześniej prowadzili ciąże tej pacjentki, nie wykryli u niej trombofilii? – Bo nie zlecali takich badań – tłumaczy P. Dyrda.

Lekarz wyjaśnia, że naprotechnolog, dzięki bardzo szczegółowym badaniom, wykrywa często kilka przyczyn, które wpływają na niepłodność. – U pacjentki, o której wspomniałem, był też wysoki poziom homocysteiny, który obniżyliśmy – wspomina. Nagromadzenie homocysteiny w organizmie uszkadza naczynia krwionośne.

In vitro 40, napro 70

Jak wygląda skuteczność „napro” w porównaniu do in vitro? – In vitro ma skuteczność 30–40 procent, przy czym to bardzo zależy od wieku pacjentki, liczby pobranych komórek jajowych i wszczepionych zarodków. Tymczasem naprotechnologia ma skuteczność rzędu 70 procent! – mówi Marta Swalarz, lekarz i współwłaściciel przychodni.

Czytaj dalej na następnej stronie

Naprotechnolodzy wskazują, że medycyna w swoim głównym nurcie nie szuka dokładnie przyczyn niepłodności, tylko je omija – na przykład przez skierowanie na sztuczne zapłodnienie. Przyczyna, która doprowadziła do niepłodności, wcale jednak wtedy nie znika. Co więcej, w przyszłości może poważnie odbić się na zdrowiu. – Niepłodność to często pierwszy objaw tego, że coś złego dzieje się w organizmie. Tak jest, że przyroda daje się rozmnażać tylko osobnikom zdrowym. Warto to wyleczyć, bo później i tak da o sobie znać, tylko już jako choroba, np. cukrzyca czy zawał – radzi M. Swalarz.

Dla naprotechnologów są ważne nie tylko wyniki badań, ale też dzień cyklu, w którym pacjentka wykonuje badanie. Wskazują, że w wielu przypadkach dopiero wtedy wyniki mają wartość. „Napro” stawia na współpracę z wieloma specjalistami. Zarówno w „Naturalnie” w Rybniku, jak i w „Gabinetymed.pl” w Katowicach wspierający naprotechnologów lekarze z innych dziedzin przyjmują w tej samej przychodni.

Wyśmiewają z braku wiedzy

Wielu pacjentom pomogła w katowickiej przychodni M. Swalarz, która nie tylko kończy specjalizację z urologii, ale jest też dietetykiem. Dieta daje znakomite wyniki w leczeniu m.in. policystycznych jajników. Służy też mężczyznom. – Leczył się u nas pan z bardzo słabym nasieniem, miał 0 proc. prawidłowych form i ruchliwych plemników. Zaczęliśmy od wprowadzenia diety. Już po kilku miesiącach żona pacjenta zaszła w ciążę – wspomina lekarka.

Zwraca uwagę, że już samo tylko odstawienie cukru sporo daje. Polacy spożywają dziś 80 razy więcej cukru niż w 1989 roku. Może to skutkować zaburzeniami wydzielania przez organizm insuliny. A to z kolei – jak mówi – potrafi rozchwiać całą gospodarkę hormonalną i zaszkodzić płodności.

Dlaczego naprotechnologia jest lekceważona przez większość ginekologów? – Podczas studiów medycznych nie powiedziano nam o niej ani słowa. To paradoks, że metoda, która jest potwierdzana bardzo mocnymi badaniami naukowymi, w ogóle nie jest lekarzom prezentowana. Oni mogą wyśmiewać, ponieważ o tej metodzie nie wiedzą – ocenia ostro M. Swalarz. – Także w czasie lekarskich specjalizacji nie porusza się w ogóle tematów naturalnego leczenia niepłodności, pomimo że metody sztuczne są bardzo mało skuteczne. Lekarze to widzą, ale, paradoksalnie, dalej w to brną. Nie potrafią się otrząsnąć i zacząć szukać innej drogi – mówi.