Czy ja bym to kupił?

msp

|

Gość Katowicki 37/2019

publikacja 12.09.2019 00:00

Po angielsku „charity” oznacza dobroczynność. Czy da się ją połączyć ze sprzedażą? Oczywiście!

▲	We wnętrzu sosnowieckiego sklepu trwają przygotowania do wielkiego otwarcia. ▲ We wnętrzu sosnowieckiego sklepu trwają przygotowania do wielkiego otwarcia.
Archiwum Hospicjum w Sosnowcu

W tej idei przodują Brytyjczycy. Ponoć pierwszy charity shop założyła w XIX w. tamtejsza Armia Zbawienia. Oferowała w nim odzież dla najuboższych mieszkańców. Z czasem pomysł zaczął się rozprzestrzeniać. Obecnie założenia sklepów dobroczynnych polegają na wspieraniu wybranej organizacji charytatywnej. Obsługą zajmują się wolontariusze. Towar na sprzedaż jest pozyskiwany od darczyńców, co pozwala znacznie obniżyć koszty funkcjonowania. Dochód pozyskany z takiej działalności jest przekazywany konkretnej organizacji dobroczynnej – każdy klient od progu jest jasno informowany, do kogo trafi wsparcie.

Idea ta dociera także do Polski. Przed laty zachwyciła się nią podczas jednej ze swoich wizyt w Londynie Elżbieta Laskiewicz, aktorka Teatru Zagłębia. – Była wielką przyjaciółką naszego Hospicjum Sosnowieckiego i od razu zaczęła nas przekonywać, że my też powinniśmy prowadzić taką działalność. Niestety, wówczas nie było możliwości – zarówno formalnych, jak i lokalowych – wspomina Tomasz Kwiecień, koordynator wolontariatu w Hospicjum Sosnowieckim.

Mimo początkowych trudności ideę udało się zrealizować – w centrum Sosnowca powstanie miejsce, w którym robiąc zakupy, wesprzemy tamtejsze hospicjum. – Elżbieta jednak nie doczekała tej chwili. Dlatego w naszej wersji charity shop będzie miejscem służącym uczczeniu jej pamięci. Zaplanowaliśmy kącik, w którym umieściliśmy zdjęcia ze sztuk, w których występowała. Będzie można przejrzeć też kronikę jej życia – mówi T. Kwiecień.

Sosnowiecki sklep będzie nosił nazwę Plaster Miodu. Będzie w nim można znaleźć mnóstwo niespotykanych okazów. – To nasza idea: jeżeli ktoś ma ciekawe przedmioty, których chce się pozbyć, może przekazać je nam. Stawiamy na płyty winylowe i CD, biżuterię, porcelanę, książki. Każdą przekazaną rzecz nasi pracownicy oceniają i wyceniają. Chcemy, by ceny były atrakcyjne, bo nie o nie tak naprawdę chodzi. Kierujemy się do hobbystów, którzy będą u nas poszukiwać perełek, oraz do ubogich, którzy tanio dostaną np. potrzebne ubrania – mówi wolontariusz. Dochód ze sklepu w Sosnowcu zostanie przekazany na cele statutowe tamtejszego hospicjum.

Otwarcie Plastra Miodu zaplanowano na połowę września, jednak mieszkańcy już od ostatnich dni sierpnia mogli przekazywać swoje dary. – Na naszą siedzibę przeznaczyliśmy lokal przy ul. 3 Maja 1. Dotąd pomieszczenia zajmowane były przez hospicjum. Gdy zaczął się remont, wiele osób pytało, jakie są plany. Wolontariusze cierpliwie wyjaśniali wszystko, a potem przyjmowali pierwsze przedmioty, które będzie można kupić – mówi Tomasz Kwiecień. Sosnowiczanie okazali się bardzo hojni. – Przedmioty są bardzo różne, była np. młoda para, która przekazała prezenty ślubne. Nie wszystko możemy przyjąć. Zależy nam na tym, żeby rzeczy były dobrej jakości i sprawne. Najważniejsze pytanie, które należy sobie zadać przed przekazaniem nam czegoś, brzmi: „Czy ja bym to kupił?”.

Oprócz porcelany, książek i bibelotów inicjatorzy charity shop liczą na przedmioty z duszą – do sklepu trafiły np. nietypowe zegary. Mogą to być także wyjątkowe artykuły piśmiennicze, np. pióra czy długopisy.

Warto podkreślić, że Plaster Miodu chce klientom oferować coś więcej niż tylko zakupy. – Będziemy informować o działalności hospicjum i częstować dobrą kawą. Zorganizowaliśmy miejsce, w którym będzie można po prostu porozmawiać. Planujemy także porady psychologiczne i duszpasterskie. Będzie dyżur naszego opiekuna ks. Mariusza Biśty – mówi T. Kwiecień.

Charity shop Plaster Miodu mieści się przy ul. 3 Maja 1 w Sosnowcu. Jego otwarcie zaplanowano na 12 września. Będzie czynny we wtorki i czwartki od 10.00 do 16.00 i w środy od 12.00 do 18.00.